Wystawa „Jesteś w sercu zmian. Surrealizm i antyfaszyzm” w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie poświęcona surrealizmowi - obraz Victora Braunera Spotkanie przy 2 BIS Rue Perrel. Fot. MSN
Surrealizm nie jest nurtem czy kierunkiem sztuki, ale stanem ducha - powiedziała PAP historyczka sztuki i autorka książki „Spiskowcy wyobraźni. Surrealizm” Agnieszka Taborska. Liczy, że wystawa „Jesteś w sercu zmian. Surrealizm i antyfaszyzm” w MSN pokaże surrealizm jako odważny i bezkompromisowy ruch.
Polska Agencja Prasowa: W książce „Spiskowcy wyobraźni. Surrealizm” pisze pani o surrealizmie jako o filozofii. Wydaje się, jakby surrealistom udało się dokonać nieśmiertelnej rewolucji w naszych umysłach.
Agnieszka Taborska: Surrealizm nie jest nurtem czy kierunkiem sztuki, ale stanem ducha. Choć za jego oficjalny początek przyjęło się uważać rok 1924 – wydanie „Manifestu surrealizmu” André Bretona - to jako twórcza postawa istniał znacznie wcześniej. U Hieronima Boscha, Giuseppego Arcimboldo, romantyków, symbolistów. Artyści zawsze szukali siebie i prawdy o świecie w ucieczce od realistycznych przedstawień. To, co się stało sto dwa lata temu, to było zebranie i spisanie takich postulatów. Dążenie do nierealistycznego opisu świata Breton powiązał z teraźniejszością.
PAP: Dlaczego surrealiści buntowali się przeciwko instytucjom takim jak państwo, Kościół i rodzina?
A.T.: Nazywali je trzygłową bestią. Ich filozofia wyrosła z doświadczenia I wojny światowej, pierwszej zmechanizowanej masakry na taką skalę. Obwiniali za nią zachodnią cywilizację, opartą na trzech łbach bestii. W czasach, gdy Francja i Belgia czerpały z kolonii niewyobrażalne korzyści, a wystawy kolonialne ściągały tysiące widzów, surrealiści stanowili jedyną zorganizowaną grupę, przeciwstawiającą się tej polityce. Rozdawali ulotki „NIE CHODŹCIE NA WYSTAWY KOLONIALNE”. Bronili też przestępczyń, których zbrodnie wyrastały z uwarunkowań społecznych.
PAP: Mówi pani, że surrealizm to stan ducha, a w książce pojawia się cytat z duńskiego malarza Wilhelma Freddiego: „Surrealizm nie jest ani stylem, ani filozofią, lecz stanem ducha”. Co to znaczy?
A.T.: Przywołam wspomnienie z dzieciństwa. Mama czytała mi „Kubusia Puchatka”, którego – kiedy mogłam – wymieniłam na „Alicję w Krainie Czarów” (przy całej sympatii dla „Kubusia”). To był właśnie przejaw owego stanu ducha: decyzji, czy wybieramy w miarę realistyczne przedstawianie świata, czy skupiamy się nad tym, co dzieje się w głowie twórcy.
Ów stan ducha wspomaga zdolność obserwacji, umiejętność znajdywania „cudowności”, dwuznaczności i piękna w banale. René Magritte nie mógł się nadziwić, że turyści wyruszają w dalekie podróże, podczas gdy „dziwność” czeka na dobrze znanej im ulicy. Wystarczy spojrzeć inaczej. Pomaga w tym docenienie przypadku obiektywnego: wydarzenia się ze sobą splatają, otwierając kolejne, nieoczywiste drzwi.
Surrealiści odwoływali się do maksymy Rimbauda, że sztukę tworzyć może każdy. Nie jest do tego potrzebny dyplom szkoły artystycznej. Uprawiali automatyzm (metoda twórcza polegająca na tworzeniu bez kontroli umysłu - PAP). Wiedzieli, że ciekawsze dzieło powstanie dzięki podświadomości niż technice. Widzieli świat przez szkiełko dwuznaczności, poezji i humoru.
PAP: Dlaczego dla wielu surrealistów rewolucja wyobraźni była nierozerwalnie związana z rewolucją społeczną? A może można mówić o rewolucji ducha?
A.T.: Dziś Francja jest liberalnym, świeckim krajem, lecz nie była nim przed wiekiem, kiedy prawica i Kościół katolicki zadawały kłam hasłu „wolność, równość, braterstwo”. Rewolucja wyobraźni i zmiany społeczne mogły się dokonać tylko dzięki polityce lewicowej. Ten skomplikowany proces trzeba rozpatrywać w kontekście historycznym.
PAP: Surrealizm można dziś odczytywać poza jego historycznymi związkami z lewicą czy byłoby to zubożenie?
A.T.: Kontekst historyczny jest trudnym tematem. Poddałam się w omawianiu go ze studentami. Młodość każe go odrzucać, co jest zdrowym odruchem. Ale pozostaje kluczowy dla zrozumienia meandrów sztuki.
PAP: Surrealiści walczyli o wyzwolenie wyobraźni. Traktowali ją jako warunek wolności politycznej? Wierzyli, że społeczeństwo nie jest w stanie stworzyć nowego porządku politycznego, jeśli wcześniej nie nauczy się wyobrażać sobie tego, co wydaje się niemożliwe?
A.T.: Wyobraźnia była dla nich kluczem do osiągnięcia wolności, bo pozwalała „wyobrażać” sobie to, co w ówczesnych układach społecznych uchodziło za „niewyobrażalne”. Surrealiści wiedzieli, że wykorzystywanie innych jest zaporą dla wyobraźni. Starali się pokazać, że dopóki Francja będzie krajem kolonialnym, a ludzie Zachodu będą oglądać na wystawach zafałszowaną „prawdę” o innych rasach i kulturach, dopóty nie zdobędą się na wyzwolenie myśli, ducha, wyobraźni.
Cel uwolnienia jednostki znaczył zaangażowanie w politykę. Niektórzy surrealiści, np. Benjamin Péret, walczyli w hiszpańskiej wojnie domowej. Inni z dyktaturą Franco mierzyli się w sztuce. Podczas II wojny światowej Paul Eluard, Claude Cahun, Robert Desnos działali w ruchu oporu. Niestety, między innymi przez flirt z reklamą Salvadora Dalego i René Magritte’a, surrealizm jest utożsamiany z estetyką służącą komercji, czyli z czemuś absolutnie przeciwstawnym założeniom ruchu, mającego badać funkcjonowanie umysłu.
PAP: Na czym polegała różnica między zachodnim a polskim surrealizmem?
A.T.: Z wyjątkiem lwowskiego stowarzyszenie „Artes” nie było w Polsce zorganizowanej grupy. Ale były wielkie indywidualności: Tadeusz Kantor, Erna Rosenstein, Władysław Hasior, Witkacy. Kantor uważał, że brak grupy wynikał z katolicyzmu kraju. Nie sądzę. Surrealizm we Francji czy w Hiszpanii zrodził się ze sprzeciwu wobec ograniczającej wolność hegemonii Kościoła. Literatura, filmy, sztuki plastyczne kpiły z mundurowych: księży i żołnierzy. Gdy surrealizm rodził się w zachodniej Europie, Polska właśnie odzyskała niepodległość. Żarty z państwa były nie do pomyślenia.
PAP: Czy w surrealizmie jest coś jeszcze do odkrycia?
A.T.: Nadal wiemy mało. Pierwszy przełom w naszej wiedzy nastąpił w latach 90. Zaczęły wówczas umierać surrealistki, młodsze i bardziej długowieczne od mężczyzn. Otwierały się ich pracownie, organizowano wystawy, wydawano książki. Okazało się, że surrealizm jest znacznie bardziej zróżnicowany, niż sądziliśmy. Że sztuka i literatura w wydaniu kobiecym są całkiem inne niż w wydaniu męskim.
Organizowane wtedy wielkie wystawy prezentowały nie tylko sztukę kobiet, ale rozszerzały perspektywę poza malarstwo i rzeźbą. Ważną rolę grały na nich fotografia, kolaże, rysunki, przedmioty surrealistyczne.
Wiek XXI pokazał, że surrealizm istniał i istnieje w większości miejsc na ziemi. Wystawa w nowojorskim Metropolitan Museum w 2021 roku, „Surrealizm poza granicami”, udowodniła, że jest ruchem globalnym, ważnym w Egipcie, Japonii, wszędzie. Jesteśmy dopiero na początku odkrywania jego złożoności.
PAP: Czy nadal prowadzi pani badania nad surrealizmem?
A.T.: Moim ostatnim opus magnum była książka „Świat zwariował. Poradnik surrealistyczny. Jak przeżyć”. Teraz wyszły „Przemądrzenia. Myśli przed Apokalipsą” – zbiór aforyzmów przesiąkniętych surrealistycznym duchem. Do surrealizmu stricte wrócę w „Zaklinaczkach słów”. Dwa lata temu ukazał się we Francji zbiór złotych myśli surrealistów: czterdziestu siedmiu autorów, dwie autorki. „Zaklinaczki” będą zawierać tylko cytaty z autorek.
PAP: 26 czerwca w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie otwarta zostanie wystawa „Jesteś w sercu zmian. Surrealizm i antyfaszyzm”. Czego się pani po niej spodziewa?
A.T.: Jestem jej bardzo ciekawa. W Polsce – przez schedę po komunizmie – lewicowość surrealistów stanowi temat tabu. Nie było o niej mowy na wystawie „Surrealizm. Inne mity” w warszawskim Muzeum Narodowym. A nie tylko we Francji nie był on ucieczką od rzeczywistości, wręcz przeciwnie. Jego niebagatelnym celem była zmiana życia i świata poprzez odrzucenie realistycznego myślenia. Mam nadzieję, że wystawa w MSN pokaże surrealizm jako ruch odważny i bezkompromisowy. Taki, jakim był.
Zawsze interesują mnie decyzje kuratorskie: jak będą nas wiodły poprzez oglądanie prac z perspektywy politycznego zaangażowania. Oczywiście chciałabym zobaczyć nieznane mi dzieła, zwłaszcza spoza Europy, przynależące do innych kultur, będące przykładami surrealizmu globalnego.
Książka „Spiskowcy wyobraźni. Surrealizm” została wydana nakładem wydawnictwa słowo/obraz terytoria. Wydanie trzecie, z 2024 r., zostało uzupełnione o rozdział „Surrealizm ma sto lat” podsumowujący dokonania ruchu i jego wpływ na kierunki sztuki i literatury. Wystawę „Jesteś w sercu zmian. Surrealizm i antyfaszyzm” można oglądać od 26 czerwca do 10 stycznia 2027 r. w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie.
Rozmawiała Zuzanna Piwek (PAP)
zzp/ dki/