Zdzisław Starostecki. Źródło: NAC
Towarzystwo Jana Karskiego apeluje do szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza o pośmiertne uhonorowanie Orderem Orła Białego gen. bryg. Zdzisława Starosteckiego. Jego działalność to żywy dowód praktycznego polsko-amerykańskiego braterstwa broni - napisali sygnatariusze listu.
„Chcemy podziękować za słowa, jakie skierował Pan do uczestników konferencji poświęconej generałowi brygady inżynierowi Zdzisławowi Julianowi Starosteckiemu zorganizowanej w murach Muzeum Wojska Polskiego przez Towarzystwo Jana Karskiego i Instytut Strat Wojennych im. Jana Karskiego z udziałem syna Bohatera Andrzeja Starosteckiego. Jak dumnie i sprawiedliwie Pan zauważył, generał Starostecki to nie tylko ikona wojennej historii Polski, ale także duma amerykańskiej wojskowej myśli technicznej, której jednym z najważniejszych osiągnieć jest system antyrakietowy Patriot, który ten wybitny Polak i Amerykanin skonstruował” - czytamy w liście skierowanym do ministra obrony narodowej.
Jak podkreślili przedstawiciele Towarzystwa Jana Karskiego, działalność generała to żywy dowód praktycznego polsko-amerykańskiego braterstwa broni, dla którego nie ma żadnej alternatywy. „Wart szczególnego podkreślania w czasie wojennego zagrożenia Polski i podejmowania konkretnych kroków w kierunku stałej obecności militarnej na jej terytorium sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych” - zauważyli.
Zaapelowali do szefa MON o podjęcie działań mających na celu pośmiertne uhonorowanie generała Zdzisława Juliana Starosteckiego Orderem Orła Białego. Autorzy pisma ocenili, że cały dumny życiorys generała stanowi wystarczający argument za przyznaniem tego odznaczenia.
„Ten apel kierujemy 4 lipca br., w Dniu Niepodległości Stanów Zjednoczonych, (...) w 250-lecie państwowości amerykańskiej. Polacy w jej tworzenie mieli swój doniosły udział. Jednym z nich był Zdzisław Julian Starostecki, pierwszy obywatel amerykański uhonorowany polską nominacją generalską 11 listopada 2009 roku w Dniu Niepodległości Polski” - napisano.
Zdaniem autorów listu przyznanie Starosteckiemu najwyższego polskiego orderu w Święto Wojska Polskiego, 15 sierpnia br., miałoby znaczenie szczególne i stało się wyrazistym dowodem, że Polska o swoich najwybitniejszych synach nigdy nie zapomina.
Apel podpisali przewodniczący Towarzystwa Jana Karskiego Waldemar Piasecki i sekretarz wykonawczy Marek S. Wieczerzak.
Zdzisław Julian Starostecki urodził się 8 lutego 1919 r. w Łodzi. Uczył się w Korpusie Kadetów w Chełmie, a w 1939 r. walczył w Samodzielnej Grupie Operacyjnej Polesie gen. Franciszka Kleeberga, również w jej ostatniej bitwie pod Kockiem. Uniknąwszy niewoli, postanowił przedrzeć się do polskich sił zbrojnych we Francji, ale na szlaku z Lwowa ku granicy węgierskiej został ujęty przez NKWD.
Skazany na osiem lat łagru, pracował przy wyrębie lasów nad Peczorą. Tam podjął próbę ucieczki. Schwytano go i doliczono mu do wyroku dodatkowe dwa lata. Starostecki trafił następnie do kopalni złota na Kołymie, gdzie zetknął się z rozstrzelanym później Aleksandrem Swanidze, bratem pierwszej żony Stalina.
Z łagru wyszedł dzięki amnestii przewidzianej polsko-radzieckim układem z 1941 roku. Szczęśliwie dotarł do ośrodka formowania armii polskiej w Tockoje, a po ewakuacji do Iraku ukończył w 1942 r. szkołę podchorążych.
W walkach II Korpusu we Włoszech uczestniczył w składzie 4. pułku pancernego „Skorpion”. 17 maja 1944 r., w trakcie drugiego polskiego natarcia na Monte Cassino, pułk ten miał wesprzeć piechotę atakującą kluczowe w systemie obrony wzgórze nazwane Widmem.
Według spopularyzowanej przez reportaż Melchiora Wańkowicza wersji wydarzeń podchorąży Starostecki przekonał swego bezpośredniego dowódcę, porucznika Jana Kochanowskiego, że wbrew opinii ich zwierzchników czołgi są w stanie sforsować w natarciu stromy teren. Podczas ataku zniszczono kilka niemieckich punktów oporu i osiągnięto szczyt Widma, skąd po nastaniu nocy wycofano się na pozycje ubezpieczone. Następnego ranka Monte Cassino było już w rękach Polaków.
W udzielonym w 2008 r. „Tygodnikowi Powszechnemu” wywiadzie Starostecki przedstawił to nieco inaczej: „Czołgi wspinały się pod ostrzałem. Kochanowski zwątpił i nakazał odwrót. Powiedziałem mu, że przejmuję dowództwo. Wyrwał mi mikrofon, żebym nie mógł komunikować się z resztą czołgów. Walnąłem go sierpowym. I ucichł. Wzięliśmy wzgórze”.
W kwietniu 1945 r. Starostecki został ciężko ranny pod Bolonią - groziła mu amputacja nogi. Jednak dzięki opiece polskich lekarzy udało się tego uniknąć. W szpitalu był blisko rok.
Został zdemobilizowany w stopniu porucznika, odznaczono go orderem Virtuti Militari i Krzyżem Walecznych.
Po przybyciu do Wielkiej Brytanii podjął studia ekonomiczne, a w 1952 r. wyemigrował wraz z żoną i dwoma synami do Stanów Zjednoczonych, osiedlając się w Harrison, na obrzeżach aglomeracji nowojorskiej. Pracował jako tokarz, a następnie kreślarz, a jednocześnie studiował w Stevens Institute of Technology w Hoboken w stanie New Jersey.
Po uzyskaniu dyplomu inżyniera mechanika został w 1960 r. przyjęty do pracy w Centrum Badań Obronnych Armii USA w Dover w New Jersey. Zajmował się tam najpierw pociskami artyleryjskimi do przenoszenia ładunków jądrowych, potem przeciwpancernymi pociskami kierowanymi, a na początku lat 80. stanął na czele 40-osobowej grupy opracowującej radar i głowicę bojową rakiety do zwalczania celów powietrznych na znacznych wysokościach, znanej obecnie jako Patriot.
Parametry taktyczno-techniczne uczyniły z Patriota pierwszy amerykański skuteczny środek przechwytywania rakiet balistycznych krótkiego i średniego zasięgu. Po raz pierwszy został zastosowany podczas wojny nad Zatoką Perską w 1991 r. Zapytany przez „Tygodnik Powszechny”, czy odczuwał wtedy satysfakcję, Starostecki odparł: „Oczywiście. Rezultatami nie byłem jednak zaskoczony. Tak to po prostu miało działać”.
W wywiadzie udzielonym w 2007 r. „Dziennikowi Związkowemu” z Chicago podkreślił, iż była to zasługa całego jego zespołu: „W głowicy znajduje się wiele elementów, do których to rozwiązań przyczynili się także inżynierowie z mojej ekipy. Ja mogę się przyznać do autorstwa głowicy w 75-80 proc. Moją koncepcją był między innymi żyroskop oraz koder i dekoder”.
Starostecki zdecydowanie popierał ideę udostępnienia Patriotów Polsce, i to bez względu na rosyjskie obiekcje. Zwracał uwagę, że Moskwa nie ma żadnych zastrzeżeń wobec chronienia przez te pociski całego terytorium Niemiec.
Zmarł 31 grudnia 2010 r. na Florydzie.
W 2022 r. Towarzystwo Jana Karskiego odznaczyło gen. Starosteckiego Medalem 75-lecia Misji Karskiego. Dwa lata później 37. Dywizjon Rakietowy Obrony Powietrznej Kraju 23 Warszawskiej Brygady Rakietowej Obrony Powietrznej otrzymał im. gen. bryg. Zdzisława Juliana Starosteckiego. (PAP)
gj/ dmi/ irk/ miś/