Fot. PAP/EPA/Enric Fontcuberta
Nasz projekt to nadzieja w działaniu – powiedziała PAP Anne Beate Hovind, koordynatorka projektu Future Library. To powstająca w Oslo biblioteka, której książek nikt nie przeczyta jeszcze przez prawie 100 lat. Co roku do zbioru trafia rękopis dzieła, którego treść zna wyłącznie autor.
Ta zapoczątkowana w 2014 r. literacka i artystyczna inicjatywa zakłada, że przez sto lat co roku jeden wybitny pisarz przekaże do Oslo swój niepublikowany rękopis. Teksty zostaną wydane dopiero w 2114 r. na papierze z drzew posadzonych 12 lat temu na potrzeby projektu w lesie na północ od stolicy.
– Nasz projekt to nadzieja w działaniu. Ludzie noszą w sobie lęk o przyszłość, o dzieci, o świat. Future Library przynosi nadzieję, bo zakłada, że za niemal sto lat wciąż będą istnieć czytelnicy, książki i ludzie gotowi dotrzymać składanej dziś obietnicy – powiedziała Hovind.
Autorką koncepcji jest szkocka artystka Katie Paterson, znana z projektów poświęconych czasowi, pamięci i relacjom człowieka z naturą. Za realizację odpowiada Hovind, która w 2011 r., zamówiła u Paterson dzieło sztuki, przygotowując program artystyczny dla dawnej portowej dzielnicy Oslo, Bjoerviki.
Po tygodniowym pobycie w chacie w norweskiej dziczy Paterson zamiast rzeźby czy instalacji przedstawiła projekt. Zaproponowała, by posadzić las, przez sto lat zapraszać pisarzy do przekazywania rękopisów, a teksty przechować w tajemnicy w zamkniętym pomieszczeniu. Dopiero w 2114 r., 100 lat po rozpoczęciu projektu, mają zostać wydrukowane na papierze z drzew posadzonych specjalnie w tym celu.
- To było coś, czego nikt się nie spodziewał – przyznała Hovind. – Byłam zachwycona, ale nie mieściło mi się to w głowie. A musiałam jeszcze przekonać do Future Library całe mnóstwo osób – dodała.
Projekt wymagał zaangażowania prywatnych deweloperów, władz Oslo, biblioteki, sponsorów i samych pisarzy w przedsięwzięcie, którego efektów nikt z nich nie dożyje.
– Gdybym na początku miała przygotować klasyczną analizę ryzyka, Future Library prawdopodobnie nigdy by nie powstała – podkreśliła koordynatorka projektu.
Jednym z przełomowych momentów była rozmowa z urzędnikiem miejskim odpowiedzialnym za lasy. Hovind powiedziała mu, że potrzebuje lasu, a władze muszą podpisać umowę zobowiązującą miasto na 100 lat. Po chwili ciszy usłyszała: „Dlaczego nie?”.
– Potrzebujemy więcej ludzi pytających „Dlaczego nie?”. Jeśli chcemy, by pojawiała się magia, innowacja i sztuka, czasem musimy przestać próbować kontrolować wszystko i zacząć myśleć inaczej. Tacy ludzie umożliwiają realizację projektów wykraczających poza schematy – podkreśliła.
Złożone dotąd rękopisy przechowywane są w specjalnie zaprojektowanym Pokoju Ciszy w bibliotece miejskiej Deichman, przy budynku Opery w Oslo. Gmach biblioteki otwarto w czerwcu 2020 r., rok później został uznany za najlepszą nowo otwartą bibliotekę publiczną na świecie. Pokój Ciszy zaprojektowała Paterson wspólnie z architektami budynku. Powstał z drewna pozyskanego z drzew wyciętych pod budowę Bjoerviki.
Do udziału w Future Library zaproszono dotąd: Margaret Atwood, Karla Ove Knausgaarda, Davida Mitchella, Sjona, Elif Shafak, Han Kang, Oceana Vuonga, Tsitsi Dangarembgę, Judith Schalansky, Valerię Luiselli, Tommy'ego Orange'a i Amitava Ghosha. W sierpniu ogłoszone zostanie nazwisko tegorocznego autora.
Zdaniem Hovind fundamentem Future Library jest zaufanie - nie tylko zaufanie autorów, którzy oddają swoje teksty ze świadomością, że nigdy nie zobaczą ich w druku, ale też zaufanie do instytucji i ludzi, którzy będą żyli za niemal sto lat, że dotrzymają zobowiązań podjętych dzisiaj.
– Tego projektu nie da się zrobić bez zaufania, że ktoś doprowadzi go do końca w 2114 r. – powiedziała.
Future Library ma być odpowiedzią na krótkowzroczność współczesnego świata. Zdaniem Hovind projekt przypomina o długoterminowym myśleniu w epoce natychmiastowej gratyfikacji, krótkich cykli politycznych, biznesowych i medialnych oraz presji, by wszystko działo się od razu.
Podczas spotkań w Indiach, Chinach i Australii Hovind widziała, że ludzie z różnych kultur reagują na projekt podobnie.
– Ludzie po prostu to rozumieją. Odnoszą się do Future Library w podobny sposób, bo w każdym zakątku świata tęsknią za tym samym: za długą perspektywą, wspólnym rytuałem i poczuciem, że coś może trwać – podsumowała.
Z Oslo Mieszko Czarnecki (PAP)
cmm/ akl/