Redaktor naczelny "Gazzetta Italia" Sebastiano Giorgi Fot. PAP/Szymon Pulcyn
We Włoszech nigdy nie będzie patriotyzmu takiego jak w Polsce - ocenił redaktor naczelny Gazzetta Italia, Włoch mieszkający w Polsce, Sebastiano Giorgi. Z okazji 80. rocznicy powstania Republiki Włoskiej Giorgi opowiedział w Studio PAP m.in. o początkach demokracji we Włoszech oraz współczesnej polityce tego państwa.
2 czerwca Włochy obchodzą 80. rocznicę powstania republiki. Tego dnia w 1946 r. odbyło się referendum, w którym obywatele Włoch zdecydowali o odejściu od monarchii. Było to pierwsze powszechne głosowanie we Włoszech, a także pierwsze, w którym wzięły udział kobiety. Frekwencja wyniosła 89 proc., zwolenników republiki było 54,27 proc., a monarchii - 45,73 proc.
Jak zaznaczył Giorgi po wygranym referendum wybrano Zgromadzenie Konstytucyjne odpowiedzialne za przygotowanie nowej, obowiązującej do dzisiaj, konstytucji. - To był jakiś cud, bo posłowie, którzy (zostali wybrani), to byli ludzie, którzy mieli różne poglądy. To oczywiście katolicy, komuniści, socjaliści, liberałowie, monarchiści a nawet postfaszyści - wyliczył rozmówca PAP.
Publicysta dodał, że włoska konstytucja została napisana w atmosferze „wielkich ideałów”, jako dokument „piękny, ale trochę utopijny”.
Według Giorgiego Włosi nie byli jednak gotowi na tak nowoczesną konstytucję.
- Po II wojnie światowej było mnóstwo problemów. Na przykład piąta część konstytucji, mówiąca o decentralizacji rządów regionalnych, (zaczęła obowiązywać) dopiero pod koniec lat 80., czyli 40 lat później - podkreślił. Dodał, że było to spowodowane obawą przed odłączeniem się północnych regionów Włoch.
Od powstania Republiki Włoskiej państwem rządziło 68 gabinetów. Giorgio zaznaczył, że powodem, dla którego włoska polityka jest tak burzliwa jest demokratyczny charakter ustawy zasadniczej.
- Konstytucja jako pierwszą stawia wartość równości pomiędzy władzą ustawodawczą, wykonawczą a sądowniczą. (...) Dzięki tej utopijnej konstrukcji rząd nie ma siły tak naprawdę rządzić krajem - dodał.
Jeden z założycieli niepodległych Włoch, Massimo d’Azeglio tuż po zjednoczeniu kraju w 1861 roku pisał: „Stworzyliśmy Włochy. Teraz musimy stworzyć Włochów”. Giorgio pytany, czy po 80 latach Republiki Włoskiej to zadanie się udało, odparł twierdząco, ale zaznaczył, że we Włoszech patriotyzm „nigdy nie będzie taki jak w Polsce”.
- Zawsze tłumaczę, że możemy mówić o Włoszech jako o małym kontynencie, w którym przez tysiąc lat mieliśmy różne kraje. Ale prawie wszystkie z nich bazowały na tej samej, grecko-rzymskiej kulturze. (...) Myślę, że Włosi czują się dumni z bycia Włochami, ale na końcu związki emocjonalne ze swoim miastem albo z regionem, z którego pochodzą, są na prawie takim samym poziomie jak poczucie bycia Włochem - podkreślił.
Obchody 80-lecia Republiki Włoskiej rozpoczęły się w poniedziałek w Pałacu Prezydenckim, gdzie odbył się uroczysty koncert dla korpusu dyplomatycznego. We wtorek przez aleję Fori Imperiali, łączącą Koloseum z Placem Weneckim, przeszła parada wojskowa. Wzięli w niej udział przedstawiciele wszystkich formacji sił zbrojnych i służb policyjnych oraz cywilnych, a także 280 gmin. Na wydarzeniu obecni byli reprezentanci najwyższych władz państwa z prezydentem Sergio Mattarellą i premier Giorgią Meloni.
Szymon Adamus (PAP)