Mężczyzna trzyma portret rosyjskiej dziennikarki Anny Politkowskiej podczas uroczystości upamiętniającej przed siedzibą redakcji „Nowej Gaziety”, 7 października 2016 r. Fot. facebook
Anna Politkowska zamieniała statystyki w prawdziwych ludzi, w prawdziwe historie; była głosem tych, którzy tego głosu nie mieli – powiedziała w wywiadzie dla PAP w PE w Strasburgu Anna Victoria, wnuczka rosyjskiej dziennikarki Anny Politkowskiej, zamordowanej 20 lat temu w Moskwie.
Jak podkreśliła, właśnie to uważa za najważniejszą część dziedzictwa swojej babci.
Anna Politkowska, dziennikarka „Nowej Gaziety”, została zastrzelona w windzie bloku mieszkalnego w Moskwie 20 lat temu, 7 października 2006 r. Opublikowała wiele artykułów oraz kilka książek na temat sytuacji dotyczącej praw człowieka w Rosji, w tym na Kaukazie Północnym, m.in. w Czeczenii. Wspierała też osoby, których prawa były łamane, zwłaszcza w Czeczenii.
Jej wnuczka przyleciała do Strasburga na sesję Parlamentu Europejskiego, by wraz z europosłami oddać hołd swojej babci.
Anna Victoria podkreśliła w rozmowie z PAP, że pamięć o działalności Anny Politkowskiej jest dziś szczególnie ważna, ponieważ w Rosji – jej zdaniem – ta pamięć stopniowo zanika.
- Jest już całe pokolenie ludzi, którzy dorastali, nie wiedząc, kim była moja babcia. Nie widząc jej w telewizji i nie oglądając jej wywiadów – przyznała.
Jak dodała, dorastanie z nazwiskiem babci było „bardzo surrealistycznym doświadczeniem”, które trwa do dziś. Z czasem zrozumiała jednak, że wraz z tym nazwiskiem otrzymała także obowiązek podtrzymywania wartości wyznawanych przez dziennikarkę.
- To obowiązek obrony wolności słowa, obrony tych, którzy sami nie mogą się bronić, i ludzi, którzy mają trudności z opowiedzeniem o własnych problemach – zaznaczyła.
Wnuczka dziennikarki oceniła, że jednym z powodów, dla których pamięć o Politkowskiej w Rosji stopniowo zanika, jest brak nowych publikacji jej książek. Istniejące egzemplarze można znaleźć przede wszystkim w prywatnych zbiorach osób, które kupiły je jeszcze w latach 2000., gdy książki Politkowskiej były szerzej dostępne.
- Bardzo trudno jest dziś drukować jej książki w Rosji. Żadne wydawnictwo nie chce ich ponownie publikować – przyznała rozmówczyni PAP.
Według niej jednym z powodów jest sposób, w jaki Politkowska przedstawiała wojnę w Czeczenii, niezgodny z obecną rosyjską narracją państwową. - Dziś mówienie czegokolwiek przeciwko reżimowi, przeciwko rządowi, przeciwko Putinowi, może prowadzić do kary więzienia. Dlatego znacznie łatwiej jest ludziom po prostu o niej nie mówić – dodała.
Jednocześnie – jak zaznaczyła – istnieją osoby, które próbują podtrzymywać pamięć o dziennikarce.
Przykładem jest marmurowa tablica upamiętniająca Politkowską, zamontowana w 2006 r. po jej zabójstwie. Jak powiedziała, była ona wielokrotnie niszczona. Po jednym z aktów wandalizmu grupa w większości młodych ludzi zaczęła ją ponownie instalować i jej pilnować.
- Siedzieli w samochodzie przed tablicą w nocy, żeby nikt jej ponownie nie zniszczył – opowiadała Anna Victoria. Jak dodała, tablica była niszczona ponad 30 razy, a kolejne próby jej przywrócenia również kończyły się aktami wandalizmu.
- Ale ta mała grupa ludzi, która wciąż coś robi i próbuje przywrócić jej pamięć poprzez tę tablicę, sprawia, że myślę, iż wciąż jest nadzieja – podkreśliła.
W podtrzymywanie pamięci o Politkowskiej angażują się również jej matka i wujek.
- Myślę jednak, że dziś bardzo ważne jest, żeby dać światu także młodsze spojrzenie – powiedziała. Sama jest przedstawicielką, jak powiedziała, pokolenia Z i chce wykorzystywać swój język oraz sposób komunikacji, aby opowiadać o babci młodym ludziom.
- Chcę nieść pamięć o mojej babci nie tylko starszym osobom, ale również młodszym pokoleniom – zaznaczyła.
Pytana o sytuację niezależnego dziennikarstwa w dzisiejszej Rosji, wnuczka Politkowskiej oceniła, że przestrzeń do działalności takich mediów jest coraz mniejsza.
Jak powiedziała, jeszcze niedawno „Nowaja Gazieta” w Moskwie funkcjonowała w miarę normalnie, choć była poddawana represjom i nie mogła publikować wszystkich informacji. Jednak we wrześniu została uznana za tzw. zagranicznego agenta, co dodatkowo ograniczyło jej działalność.
- Obecnie rosyjskie media są właściwie pozbawione niezależności – powiedziała. Jak dodała, większość niezależnych redakcji przeniosła działalność za granicę po rozpoczęciu pełnowymiarowej inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 r.
- Jest bardzo niewielu niezależnych dziennikarzy, którzy wciąż pozostają w Rosji. Ci, którzy tam są, działają bardzo dyskretnie i po cichu, ponieważ wiedzą, że w momencie, kiedy przestaną być cicho, poniosą realne konsekwencje – zaznaczyła.
Dla wnuczki Politkowskiej najważniejszą lekcją płynącą z pracy jej babci pozostaje konieczność patrzenia na wydarzenia nie przez pryzmat liczb, lecz konkretnych ludzkich historii.
- To nie jest po prostu jedna ofiara ataku dronowego w Kijowie. To prawdziwa osoba, która ma rodzinę, być może dzieci, przyjaciół i własną historię – powiedziała. - Nie powinniśmy myśleć tylko o tym, że są jakieś liczby. Nie możemy zapominać o konkretnych historiach, o konkretnych osobach – zaznaczyła.
Ze Strasburga Łukasz Osiński (PAP)
Materiał wideo dostępny na https://wideo.pap.pl/pap-media,101/wnuczka-anny-politkowskiej-dla-pap-politkowska-byla-glosem-ludzi-ktorzy-tego-glosu-nie-mieli,97854?previewHash=ad3d90a0e702a6960c024c3e952ccfc7.
luo/ rtt/ mow/