Polacy na frontach II wojny światowej

10.08.2019

Zakończono kolejną ekspedycję w poszukiwaniu okrętu podwodnego ORP Orzeł, wraku nie znaleziono

ORP Orzeł. Fot. PAP/CAF/Archiwum ORP Orzeł. Fot. PAP/CAF/Archiwum

Z powodu załamania się pogody, po dziewięciu dniach penetrowania wybranego obszaru dna Morza Północnym, polska ekipa zakończyła kolejną wyprawę w poszukiwaniu legendarnego okrętu podwodnego ORP Orzeł. Natrafiono na 83 wraki. Orła wśród nich nie było.

O zakończeniu ekspedycji, która trwała od 31 lipca do 8 sierpnia, jej organizatorzy poinformowali w piątek w komunikacie rozesłanym mediom.

Pierwotnie wyprawa odbywająca się na pokładzie wynajętego kutra Nemo A była planowana na dwa tygodnie. W tym czasie siedmiu członów ekipy poszukiwawczej z pomocą sonarów planowało zbadać dno wybranego obszaru Morza Północnego.

CZYTAJ TAKŻE

Na wcześniejsze zakończenie ekspedycji - po dziewięciu dniach, zdecydowano się ze względu na nagłe załamanie się pogody – silny wiatr i bardzo wysokie fale. ”Skanowanie dna morza było bardzo utrudnione, sprzęt działał na granicy możliwości, a jednostka Nemo A była miotana przez olbrzymie fale” – poinformowano w komunikacie.

Szef ekipy poszukiwawczej Tomasz Stachura powiedział w piątek PAP, że – mimo wcześniejszego niż planowano zakończenia wyprawy, w jej trakcie udało się zbadać dużo większy niż pierwotnie zakładano obszar Morza Północnego. Wyjaśnił, że w czasie ekspedycji natrafiono na 183 obiekty zalegające na dnie, z czego 83 okazało się wrakami.

„Orła nie znaleźliśmy, ale nawiązaliśmy w czasie wyprawy bardzo wiele kontaktów i zebraliśmy bardzo wiele danych, co w efekcie może być nam bardzo pomocne w dalszych poszukiwaniach” – powiedział PAP Tomasz Stachura dodając, że z całą pewnością kierowana przez niego ekipa wyruszy w kolejną ekspedycję w poszukiwaniu legendarnego polskiego okrętu.

Stachura poinformował, że były to wraki bardzo różnych jednostek, w tym kutrów rybackich, statków handlowych, a także okrętów wojennych. Znaleziono też kilkanaście pozostałości po dawnych drewnianych żaglowcach.

„Orła nie znaleźliśmy, ale nawiązaliśmy w czasie wyprawy bardzo wiele kontaktów i zebraliśmy bardzo wiele danych, co w efekcie może być nam bardzo pomocne w dalszych poszukiwaniach” – powiedział PAP Stachura dodając, że z całą pewnością kierowana przez niego ekipa wyruszy w kolejną ekspedycję w poszukiwaniu legendarnego polskiego okrętu.

Tegoroczna – ósma z kolei, ekspedycja pod hasłem „Santi Odnaleźć Orła” (Santi to nazwa firmy, która sponsoruje przedsięwzięcie, jej szefem jest Stachura - PAP) wyruszyła z Thyboron w Danii na pokładzie kutra Nemo A, który wyposażono w specjalistyczny sprzęt hydrograficzny dostarczony przez gdański Instytut Morski. Dzięki sonarom badacze obserwowali obraz obiektów zalegających na dnie Morza Północnego.

INFOGRAFIKA

W trakcie wyprawy badano obszar tego akwenu nigdy dotąd niepenetrowany przez trójmiejską ekipę pod kątem obecności wraku ORP Orzeł. Obszar badań wybrano zakładając, że Orzeł zaginął w ciągu trzech, czterech pierwszych dni swojego ostatniego patrolu. Na taką możliwość wskazywały wyniki kwerendy przeprowadzonej minionej zimy przez członków ekipy w wielu archiwach.

W żadnym z dokumentów, do jakich dotarli poszukiwacze, nie znaleźli oni potwierdzenia na to, że załoga ORP Orzeł kontaktowała się z bazą w Rosyth po wyjściu na patrol w maju 1940. Stachura informował PAP, że w poprzednich misjach kapitan okrętu bardzo często kontaktował się z bazą potwierdzając rozkazy itp. Wyjaśniał, że brak śladów kontaktu ze strony załogi ORP Orzeł można tłumaczyć zatonięciem okrętu w pierwszych dniach patrolu, awarią radiostacji lub utajnieniem misji, którą wykonywał okręt.

Stachura informował, że – bazując na wynikach kwerend i dotychczas zebranych informacjach - członkowie ekipy poszukiwawczej wykluczyli utajnienie misji. Zakładając awarię radiostacji lub zatonięcie okrętu tuż po rozpoczęciu patrolu, postanowili przebadać obszar Morza Północnego, który – zgodnie z oficjalnymi rozkazami, miał w trakcie majowej misji patrolować ORP Orzeł, czyli tzw. obszar A3 w południowo-wschodniej części Morza Północnego, około 100 mil na północ od Holandii. „Był to typowy rejon, który patrolowały brytyjskie okręty podwodne, ponieważ tamtędy przemieszczały się niemieckie statki prowadzące konwoje” – wyjaśniał w rozmowie z PAP Stachura.

CZYTAJ TAKŻE

Członkowie ekspedycji „Santi Odnaleźć Orła” poszukują wraku polskiego okrętu od 2014 r. Teren poszukiwań wyznaczają na podstawie kilku różnych hipotez, w tym tej mówiącej, iż 3 czerwca 1940 r. ORP Orzeł odbywający misję na Morzu Północnym został przypadkowo zbombardowany przez brytyjski samolot. Zdaniem ekipy poszukiwawczej brytyjscy piloci mogli pomylić polski okręt z niemieckim U-bootem. Poszukiwania prowadzono też u wybrzeży Holandii, a ich rejon wyznaczono na podstawie hipotezy zakładającej, że Orzeł został zatopiony przez niemiecki okręt.

Okręt Rzeczpospolitej Polskiej (ORP) Orzeł został zwodowany w holenderskiej stoczni De Schelde w Vlissingen 15 stycznia 1938 r. - jego matką chrzestną była generałowa Jadwiga Sosnkowska. Budowę okrętu w dużej mierze pokryto ze składek społeczeństwa - 8,2 mln zł przy ogólnym koszcie wynoszącym ok. 10 mln zł. 2 lutego 1938 r. został włączony do polskiej Marynarki Wojennej (MW), 7 lutego zacumował po raz pierwszy w porcie wojennym w Gdyni, 10 lutego odbyło się oficjalne powitanie okrętu, z udziałem dowódcy MW admirała Józefa Unruga i gen. Kazimierza Sosnkowskiego.

8 kwietnia 1940 r. ORP Orzeł zatopił niemiecki transportowiec wojskowy „Rio de Janeiro”, przewożący żołnierzy i sprzęt wojskowy, czym przyczynił się do zdemaskowania przygotowywanej przez Hitlera inwazji na Norwegię. Wieczorem 23 maja 1940 r. wypłynął w kolejny patrol na Morze Północne. Z tej misji już nie wrócił.

Rano 1 września 1939 r. wypłynął na Bałtyk, by zabezpieczać polskie wybrzeże przed ewentualnym desantem niemieckim. 15 września zawinął do Tallina, by wysadzić chorego kapitana komandora Henryka Kłoczkowskiego. W wyniku nacisków niemieckich jednostka została internowana, zabrano z niej dziennik pokładowy, mapy i część uzbrojenia. W nocy z 17 na 18 września - po ataku sowieckim na Polskę - załoga porwała okręt z estońskiego portu i kierując się mapami narysowanymi z pamięci, popłynęli w kierunku Anglii. Po trwającym prawie miesiąc rejsie, ściganemu przez niemiecką flotę i bombardowanemu przez niemieckie samoloty, okrętowi udało się 14 października 1939 r. dotrzeć do bazy Rosyth w Wielkiej Brytanii.

Orzeł został przydzielony do Drugiej Flotylli Okrętów Podwodnych w Rosyth. Zimą wychodził wielokrotnie na patrole i służbę konwojową. 8 kwietnia 1940 r. zatopił niemiecki transportowiec wojskowy „Rio de Janeiro”, przewożący żołnierzy i sprzęt wojskowy, czym przyczynił się do zdemaskowania przygotowywanej przez Hitlera inwazji na Norwegię. Wieczorem 23 maja 1940 r. ORP Orzeł wypłynął w kolejny patrol na Morze Północne. Z tej misji już nie wrócił.(PAP)

autor: Anna Kisicka

aks/ agz/

Wszelkie materiały (w szczególności depesze agencyjne, zdjęcia, grafiki, filmy) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Materiały te mogą być wykorzystywane wyłącznie na postawie stosownych umów licencyjnych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, bez ważnej umowy licencyjnej jest zabronione.
Do góry

Walka
o niepodległość
1914-1918

II Rzeczpospolita

II Wojna
Światowa

PRL