Kultura i sztuka 1945-1989

08.09.2016 aktualizacja 09.09.2016

Panowie - powiedział Król - ktoś nam w nocy spuścił wodę z morza!

Piotr Skrzynecki - Toronto, Ontario, wrzesień 1987 r. Fot. Andrzej M. Kobos Piotr Skrzynecki - Toronto, Ontario, wrzesień 1987 r. Fot. Andrzej M. Kobos

„Na terytorium Bułgarii pojawiają się balony wyposażone w aparaturę foto i radiotechniczną a zawierające ładunki wrogich materiałów propagandowych. O amerykańskim pochodzeniu balonów świadczą napisy made in USA umieszczone na poszczególnych urządzeniach i częściach balonów. Kierunek z jakiego nadlatują balony wskazuje, iż ekspediowane są one z terytorium Niemiec Zachodnich”. ( "Echo Krakowa" 8.II. 1956 r.)

Mniej więcej w tym samym czasie w pracowni rzeźby Xawerego Dunikowskiego przy ul. Helclów w Krakowie pojawiła się zaaferowana grupa: „(…) takie pracusie mróweczki - czyli Bronisław Chromy, Rajmund Jarosz, Kazimierz Wiśniak, Krzysztof Penderecki. No i ta banda trochę gadała i trochę pracowała z Piotrem [Skrzyneckim] na czele, który zawsze był piekielnym leniem i nigdy nic nie robił fizycznie”, a chodziło o odgruzowanie i wyczyszczenie piwnic w pałacu Potockich „Pod Baranami" - wspominała późniejsza gwiazda  kabaretu Kika Lelicińska. ("Echo Krakowa" II 1986 r.).

Pomysł założenia Piwnicy pod Baranami wyrósł z marzeń studentów ASP o „własnym miejscu”, „miejscu tajnych spotkań”. Jego realizacji w wymiarze administracyjnym podjął się profesor Włodzimierz Hodys, który był postacią niezwykle ustosunkowaną i wpływową w ówczesnym środowisku Krakowa. To właśnie Hodys ze swych zagranicznych podróży importował ideę la cave czyli piwnicy jako artystycznego tygla i miejsca wymiany intelektualnej -  w takich oto piwnicach spotykali się paryscy egzystencjaliści. Nowo powstała Piwnica pod Baranami służyć miała za Klub Młodzieży Twórczej (Artystycznej) pod egidą Krakowskiego Domu Kultury. Dopiero później przekształciła się w kabaret.

W protokole członka komitetu organizacyjnego Magdy Pruszyńskiej czytamy, iż komitet organizacyjny Piwnicy powołano w prywatnym mieszkaniu dnia 15 maja 1956 roku, a 26 maja w sobotę o godzinie 21- ej nastąpiło oficjalne otwarcie Klubu Piwnica pod Baranami. Karty wstępu zaprojektował i wykonał Wiesław Dymny. Program inaugurujący działalność Piwnicy był składanką muzyczno - recytatorską, wystawiono także reprodukcje współczesnych malarzy m. in. Kandinskiego, de Silvy oraz Picassa. Wstęp był bezpłatny, a gości częstowano czerwonym (polskim) winem. Pierwszym konferansjerem ówczesnej Piwnicy został Krzysztof  Zrałek, który niedługo potem pod nazwiskiem Pankiewicz zasłynął jako wybitny artysta scenograf.(„Echo Piwnicy pod Baranami”, 8.02.1986)

 Co prawda pierwsze programy kabaretowe oceniano jako żenujące, lecz nieustannie zmieniający się zespół „piwniczan” z czasem ukształtował swój własny, rozpoznawalny styl i wysoki poziom artystyczny – przez następne pół wieku o bilety do Piwnicy było trudno, a podczas przedstawień nieraz panował taki tłok, że aktorzy zmuszeni byli wchodzić na scenę zapasowym okienkiem z ulicy.

Twórcą  oryginalnej, awangardowej  formy Baranów był niezapomniany konferansjer i spiritus movens tego miejsca Piotr Skrzynecki - „ulubieniec dam i przekupek, bywalec szynków i salonów […]. Książę bez grosza przy duszy, Piotruś Pan z różą w ręku, z „Małym księciem” w podartej kieszeni...”. (Joanna Olczak-Ronikier „Piotr”)

„Żaden z polskich kabaretów nie śpiewał tak dobrej poezji, żaden nie odkrył czaru i uroku języka. W Piwnicy dominowały problemy sztuki, polityki i obyczajowości, a wyrazem był śmiech - nie drwina dla drwiny" - pisał krakowski literat i satyryk  Henryk Cyganik.  

Znakiem rozpoznawczym Piwnicy, prócz grzanego wina, stały się piosenki oraz autorskie skecze z ostrzem satyry wymierzonym zazwyczaj - w sposób zawoalowany, ale zawsze celny - w ówczesny układ polityczny. Tu, przy Rynku Głównym 27, a więc w samym sercu Krakowa, w blasku świec, przy kopcącym kominku, z prowizorycznej, zbitej z drewnianych skrzynek sceny padały teksty, których w czasach wszechobecnej cenzury nikt nie mógłby wykonać na żadnej innej estradzie. Wiesław Dymny, malarz, grafik, scenograf, scenarzysta i poeta, charakterystycznym głosem towarzysza „Wiesława” Gomułki wygłaszał swoje polityczne monologi o Majewskim. Ola Maurer lirycznym sopranem śpiewała wiersze zakazanego przez cenzurę emigracyjnego poety Stanisława Balińskiego. Jerzy Kopczewski „Bułeczka" przebrany za grubego mandaryna w „Programie chińskim" śpiewał do stylizowanej, orientalnej melodii: „Pchamy taczki, pchamy – gówno z tego mamy”. Za piwniczny styl w dużej mierze odpowiadali wybitni kompozytorzy – Zygmunt Konieczny, Andrzej Zarycki, później Leszek Długosz, Jan Kanty Pawluśkiewicz, Zbigniew Preisner, Grzegorz Turnau.

Dzięki ich talentom w Piwnicy śpiewano niemal wszystko – od frywolnych piosenek z austriackich operetek, przez wynajdywane na strychach i w antykwariatach listy i pamiętniki, po traktaty filozoficzne oraz ogłoszenia z „Trybuny Ludu”. Kompozytor Zbigniew Raj brawurowo wykonywał „Akt abolicji” do tekstu wyroku z marca 1983 r., skazującego Obywatela Skrzyneckiego Piotra na grzywnę za to, że „(...) nie opuścił zbiegowiska publicznego, pomimo wezwania do tego uprawnionych organów MO i swoją postawą, opanowaniem i spokojem jakby podtrzymywał demonstrujący tłum na duchu". Po stanie wojennym, ale jeszcze za komunizmu, wyśpiewano nawet  „Dekret o Stanie Wojennym”. W żywe oczy śmiano się cenzurze cytując absurdalne fragmenty ze współczesnych przemówień partyjnych oraz obiegowe powiedzonka byłego wodza („budować socjalizm to nie to co hodować róże...”).  Na końcu przedstawienia publiczność składała głośną przysięgę, że „(...)tego, co tu zobaczyli i usłyszeli, nie zdradzą nikomu, nawet najbliższym, pod karą natychmiastowej śmierci przez przypadek”. (W. Dymny, „Piwnica krakowska i inni”)

Jak wspominał Janusz R. Kowalczyk, w czasach panowania cenzury Piwnica była czymś w rodzaju Hyde Parku elit, wentylem bezpieczeństwa dla upustu intelektualnej frustracji. Strach i bezradność wzmagały potrzebę odreagowania psychologicznego napięcia, dlatego w Piwnicy śmiano się z wszystkiego i z wszystkich - śmiech miał moc jednoczącą i katarktyczną. Z kolei władze komunistyczne zdawały się tolerować istnienie Kabaretu jego poczynania traktując jako swego rodzaju element snobistyczny, żywą reklamę rzekomej "wolności intelektualnej" w PRL.

Oczywiście każdy kolejny program nim trafił na scenę musiał najpierw uzyskać akceptację Wojewódzkiego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk. Zatwierdzone przez cenzurę i opieczętowane teksty po występie... najczęściej ponownie trafiały na biurko cenzora. Wymowy politycznej nadawał im bowiem dopiero kontekst - interpretacja, komentarz Skrzyneckiego oraz żywiołowe reakcje publiczności. Do mistrzostwa opanowano w Piwnicy sztukę poetyckiego kamuflażu i przebieranki historycznej. W późniejszych latach całkowicie lekceważąc wytyczne Biura Politycznego tekstów cenzurze nie składano już wcale.

„Ciągle pada pytanie, czy Piwnica była kabaretem politycznym – pisze w swojej monografii Joanna Olczak i zaraz odpowiada: - Wydaje mi się, że nie. A znowu kiedy indziej wydaje mi się, że tak. Nie zakładała sobie jako celu walki z reżimem. Kiedy się walczy z przeciwnikiem choćby tylko drwiną, oznacza to, że traktuje się go poważnie, a tym samym utwierdza w przekonaniu własnej wartości. Natomiast kiedy się go traktuje tak, jak gdyby był jeszcze jednym dziwolągiem w ogromnej ludzkiej menażerii, odbiera mu się znaczenie, a to jest najgorsza zniewaga”.

Piwnica była przez władze administracyjne PRL zamykana kilkakrotnie, a związani z nią artyści regularnie padali ofiarą prześladowań ze strony Służby Bezpieczeństwa. W  1961 roku, pod pretekstem nieprzestrzegania przepisów przeciwpożarowych, kabaret eksmitowano z Pałacu Potockich aż na trzy lata. Mimo to działał nadal - najpierw w klubie Związku Literatów przy ul. Krupniczej 22, a potem w Stowarzyszeniu Żydowskim przy ul. Sławkowskiej. W 1964 powrócił do swojej siedziby dzięki pomocy wysoko postawionych przyjaciół. Przez ponad dziesięć lat nie wolno było Piwnicy występować nigdzie w kraju poza Krakowem, pomimo, że tym samym czasie z dużym powodzeniem występowała na Zachodzie - w Paryżu oraz na międzynarodowych festiwalach w Nancy i w Arezzo. Co ciekawe, pomimo przeciwności  Kabaret zdawał się nie znać ograniczeń w realizacji swych nawet najbardziej nadzwyczajnych przedsięwzięć. Prócz cotygodniowych występów organizował pełne rozmachu bale oraz monumentalne widowiska plenerowe m.in. na zamku w Pieskowej Skale, w Niepołomicach, w kopalni soli w Wieliczce, w Kryspinowie, w Tyńcu. W latach 70. przygotował także imponujące rekonstrukcje zdarzeń historycznych: wjazd księcia Józefa Poniatowskiego do Krakowa, bal w Sukiennicach, a w następnych latach Hołd pruski, przysięgę Tadeusza Kościuszki, czy bal na pożegnanie komuny.

„Już przytoczone tytuły i nazwy paraartystycznych i towarzyskich przedsięwzięć sugerują, że każde z nich miało ideowe założenia. Świadomie przywoływano tradycję zdarzenia, które już w swojej pierwotnej formie były świętem, zbiorowym przeżyciem lub legendą" - pisał Czesław Robotycki. - „W te zamiary wciągano aktorów, krąg przyjaciół, władze miasta, profesorów, wojsko, dorożkarzy, kwiaciarki i przypadkową publiczność. I to bez względu na charakter administracji, zajmowane etaty i prestiż, osoby różnych stanów i funkcji pomagały w realizacji pomysłów Piwnicy”. („Kabaret Piwnica pod Baranami. Antropologiczna interpretacja formuły" w: "Klejnoty i sekrety Krakowa", Kraków 1994)

„Jesteśmy wysepką na morzu bestialstwa, szarzyzny, głupoty, łajdactwa, cynizmu i nietolerancji” - zwykł mawiać Piotr Skrzynecki.  Przez przeszło pół wieku kolejne pokolenia młodych buntowników, artystów i myślicieli wstępowały w gotyckie chłody piwnicy Pałacu Potockich – nurkując w kłębach papierosowego dymu - po oddech intelektualnej wolności. Tam przepadali na lata, a nieraz i na całe życie. Koncert dla Piotra S. „Na naszej wyspie” w sobotę10 września 2016 o godz. 18.00 w Teatrze im. J. Słowackiego to jedno z wydarzeń wieńczących obchody sześćdziesięciolecia istnienia Kabaretu „Piwnica pod Baranami” -  wielkiego święta wszystkich związanych z jego działalnością Krakusów.

Maja Łukowska-Luxenberg

Część materiałów pochodzi z jubileuszowego wydania Echa Krakowa z dnia 8 lutego 1986 r., a także z zapisu wspomnień Andrzeja  Kobosa i wypowiedzi Rajmunda Jarosza. Korzystałam także z książki Janusza R. Kowalczyka „Wracając do moich Baranów” (Wydawnictwo TRIO, Warszawa 2012), książki Joanny Olczak-Ronikier „Piwnica pod Baranami”, (Wydawnictwo Tenten, Warszawa 1994; 1997), wypowiedzi  Wiesława Dymnego , „Piwnica” krakowska i inni” w antologii pod red. J. Koeniga  „Teatry Studenckie w Polsce”, (Wyd.Artystyczne i Filmowe, Warszawa 1968) oraz monografii „Dzieje Krakowa”Andrzeja Chwalby, tom VI: Kraków w latach 1945-1989 (Wyd. Literackie, Kraków 2004).

Tytuł pochodzi z monologu Andrzeja Warchała

MŁ-L

 

 

 

Wszelkie materiały (w szczególności depesze agencyjne, zdjęcia, grafiki, filmy) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Materiały te mogą być wykorzystywane wyłącznie na postawie stosownych umów licencyjnych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, bez ważnej umowy licencyjnej jest zabronione.
Do góry

Walka
o niepodległość
1914-1918

II Rzeczpospolita

II Wojna
Światowa

PRL