Kultura i sztuka po 1989 roku

08.06.2016 aktualizacja 19.07.2016

60 lat temu odszedł Jan Lechoń

Obraz Romana Kramsztyka pt. Portret Jana Lechonia. Fot. PAP Obraz Romana Kramsztyka pt. Portret Jana Lechonia. Fot. PAP

Był najbardziej towarzyskim człowiekiem, jakiego znałam, i najbardziej nieszczęśliwym - pisała o Lechoniu Irena Lorentowicz. Autor "Karmazynowego poematu" i tomiku "Srebrne i czarne" zmarł 60 lat temu - 8 czerwca 1956 roku.


Naprawdę nazywał się Leszek Serafinowicz, urodził się 13 czerwca 1899 roku. Debiutował jako 14-latek tomikem "Na złotym polu". Następny zbiorek - "Po różnych ścieżkach" - ukazał się rok później.

Studiował polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim, był współredaktorem pisma "Pro arte et studio", współtworzył kabaret Pikador (1918) oraz był jednym z założycieli i twórców grupy poetyckiej Skamander.

Tak Lechonia wspominał po latach w "Alei Przyjaciół" Jarosław Iwaszkiewicz: "Mówiąc swoje wiersze przeobrażał się zupełnie. Stawał się piękny. A przecież znana była jego szpetota, powiększona jeszcze w początkowej epoce naszej znajomości przez dziwaczny i zaniedbany ubiór. Ojciec Lechonia był drobnym urzędnikiem, matka nauczycielką, żyli w bardzo trudnych warunkach materialnych".

Sławę przyniósł Lechoniowi wydany w 1920 tom "Karmazynowy poemat", gdzie pada zdanie "A wiosną niechaj wiosnę, nie Polskę, zobaczę" ("Herostrates"), choć cały tomik przesycony jest fascynacją narodową tradycją. Kolejny zbiorek Lechonia to "Srebrne i czarne" (1924). Po tej książce Lechoń nie wydał już w dwudziestoleciu międzywojennym ani jednego tomu - uważa się, że paraliżował go poziom jego debiutu, któremu nie potrafił już dorównać.

W latach 1930-1939 Lechoń mieszkał w Paryżu, gdzie pełnił obowiązki attache kulturalnego ambasady polskiej. Po klęsce Francji wyjechał przez Hiszpanię i Portugalię do Brazylii, by w 1941 przenieść się do Stanów Zjednoczonych i zamieszkać w Nowym Jorku. W latach 1941-1947 wraz z Kazimierzem Wierzyńskim i Józefem Wittlinem redagował kolejno "Tygodniowy Serwis Literacki Koła Pisarzy z Polski", "Tygodniowy Przegląd Literacki Koła Pisarzy z Polski" i od 1943 "Tygodnik Polski", współpracował też z wydawanymi w Londynie "Wiadomościami Literackimi".

Irena Lorentowicz, malarka i scenograf, pisała o poecie: "Zamieszkiwało go właściwie kilka różnych postaci. Był dowcipny i cyniczny, był gadułą i samotnikiem pełnym rozpaczy. Był najbardziej towarzyskim człowiekiem, jakiego znałam, i najbardziej nieszczęśliwym". Podobnie wspominał poetę Tadeusz Nowakowski z Radia Wolna Europa: "Skrajny sceptyk, czarny pesymista, chłodny, akademicki piewca śmierci i bezowocnej miłości, nieszczęśliwy, który od dawna żyje i cierpi we własnym, niewidocznym dla innych piekle, wstydliwie zasłaniając śmiertelną ranę serca przed światem".

Lechoń zajął bardzo zdecydowane stanowisko wobec przemian w powojennej Polsce, bardzo krytycznie odnosił się do pisarzy powracających do kraju. "Bez wieszania się nie obejdzie" - pisał do Mieczysława Grydzewskiego, redaktora londyńskich "Wiadomości". Był jednym z nieprzejednanych krytyków Czesława Miłosza za jego flirt z komunizmem. "Jeśli Miłosz ma w sobie odrobinę uczciwości, powinien się powiesić, a w każdym razie pójść do pracy fizycznej, aby dowieść, że jest +z ludem+". W innym liście do Grydzewskiego napisał dosadnie: "Miłosz jako poeta jest to gówno psie". Innych poetów też zresztą oceniał krytycznie - Iwaszkiewicz to dla Lechonia idiota, Jastrun - grafoman, Broniewski - pijak.

W sierpniu 1949 roku Lechoń zaczął pisać "Dziennik", który miał być swoistą terapią pomagającą w nawracających depresjach. Homoseksualizm poety nie był tajemnicą dla przyjaciół, jednak on sam ani razu nie wspomniał o tym, wprost, choć ten temat w zawoalowany sposób powraca w jego zapiskach w formie wzmianek o "najdroższej osobie". Pod tym określeniem kryje się wieloletnia miłość poety - Aubrey Johnston. 8 czerwca 1956 roku Lechoń, podobno po kłótni z kochankiem, podjął kolejną w życiu próbę samobójczą, tym razem udaną. Zginął skacząc z dwunastego piętra hotelu Hudson.

Beata Dorosz, biografka Lechonia podsumowuje: "Obecnie jego nazwisko pojawia się w najdziwniejszych kontekstach. Na autorytet osoby Lechonia powołują się i środowiska prawicowe i homoseksualiści. Zaczyna panować pewnego rodzaju snobizm na znajomość jego twórczości, a jednocześnie jest ona ulubionym narzędziem reklamy internetowych biur matrymonialnych. Tak naprawdę nie powstała dotychczas rzetelna biografia tego poety, a jego publicystyka utonęła w morzu niepamięci".

W 1991 prochy poety ekshumowano z cmentarza Calvary w Queens w Nowym Jorku i pochowano na Cmentarzu Leśnym przy Zakładzie dla Niewidomych w Laskach koło Warszawy, we wspólnym rodzinnym grobie wraz z rodzicami. (PAP)

aszw/ hes/

Wszelkie materiały (w szczególności depesze agencyjne, zdjęcia, grafiki, filmy) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Materiały te mogą być wykorzystywane wyłącznie na postawie stosownych umów licencyjnych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, bez ważnej umowy licencyjnej jest zabronione.
Do góry

Walka
o niepodległość
1914-1918

II Rzeczpospolita

II Wojna
Światowa

PRL