Kultura i sztuka po 1989 roku

17.11.2019

R. Richardson o Quentinie Tarantino: on jest geniuszem

Reżyser, autor zdjęć Robert Richardson (L) i reżyser Quentin Tarantino podczas gali zakończenia 27. edycji Festiwalu EnergaCAMERIMAGE w Toruniu. Fot. PAP/T. Żmijewski Reżyser, autor zdjęć Robert Richardson (L) i reżyser Quentin Tarantino podczas gali zakończenia 27. edycji Festiwalu EnergaCAMERIMAGE w Toruniu. Fot. PAP/T. Żmijewski

Pod każdym względem on jest geniuszem – powiedział o Quentinie Tarantino jego bliski współpracownik, operator filmowy Robert Richardson podczas spotkania z publicznością EnergaCamerimage w Toruniu.

Trzykrotnie nagrodzony Oscarem autor zdjęć Robert Richardson i dwukrotny laureat Oscara, reżyser Quentin Tarantino odebrali nagrodę Camerimage dla duetu autor zdjęć-reżyser podczas gali zamknięcia 27. edycji festiwalu w sobotni wieczór w Toruniu.

"Jest wspólny mianownik między nami. My kochamy kino, ale szczególnie kochamy te filmy, które wyglądają jak filmy, czyli są pełne kolorystki, bogate, nasączone kolorem" - mówił podczas spotkania z festiwalową publicznością Tarantino.

Przyznał, że ich styl wizualny ewoluował przez lata. Jak podkreślił, inny był w przypadku filmu "Kill Bill", a inny przy "Bękartach wojny". "To było związane zarówno z gatunkiem filmu, jak i miejscem, w którym te filmy były realizowane" - stwierdził amerykański reżyser. Powiedział, że w przypadku ich najnowszej produkcji "Pewnego razu... w Hollywood" musieli stworzyć świat Los Angeles, który już w zasadzie nie istnieje. "To, co widzowie zobaczą w filmie, jest tylko sztucznie stworzonym planem zdjęciowym" - dodał Tarantino.

CZYTAJ TAKŻE

Richardson podkreślił, że pracował ze wspaniałymi reżyserami, ale Tarantino jest z nich "najbardziej inteligentny".

"Pod każdym względem jest on (...) geniuszem, któremu ciągle coś pali się pod czaszką. Wczoraj wieczorem spędziliśmy razem trochę czasu. Wszedłem do jego pokoju, a on miał już niesamowitą historię, którą stworzył. Jedna scena to 40-minutowy monolog, ale nie możemy wam jeszcze zdradzić więcej szczegółów. Ten facet ma pod czaszką coś takiego, czego nikt inny nie posiada. Jeżeli z jakimkolwiek reżyserem miałby uprawiać seks, nie że chciałbym, to jeżeli pomyślę sobie o Martinie Scorsese i Olivierze Stone, a widzę tutaj Quetina, to jasne jest, że tylko z tym facetem można by to zrobić" - powiedział Richardson.

Tarantino szybko wyjaśnił, że Richardson jest człowiekiem rodzinnym, który z trzema kobietami ma czwórkę dzieci. "Jest wierny, więc ta opowieść o naszej miłości czy opowieść o seksie jest czysto teoretyczna" - podkreślił reżyser.

Richardson przyznał, że kiedy staje za kamerą, to woli patrzeć przez wizjer, oko kamery na to, co jest filmowane, a nie sprawdza tego na monitorze.

"Monitor daje zbyt szeroki obraz świata. Na monitorze widzę szerszy kontekst całego obrazu. A gdy patrzę przez oko kamery, to widzę pojedynczą osobę, na której mogę się skoncentrować" - przyznał utytułowany operator. Przyznał, że świat w tym względzie ewoluuje, co wymusza na nim przestawianie się, ale gdyby miał wybór, to chciałby pracować właśnie z takimi reżyserami jak Tarantino.

Reżyser powiedział, że zawsze realizując film znajduje się przy samych aktorach, przy samej kamerze. Nigdy nie siedzi w innym pokoju.

"Patrzę na aktorów z perspektywy kamery. Mam takie przeświadczenie, że oni mnie w tym momencie widzą i gdy skończą grać daną scenę patrzą się na mnie i wiedzą, że ja oglądałem każdy ich krok" - przyznał Tarantino.

Dodał, że na jego planie filmowym nikt nie znajdzie powszechnej już w obecnych czasach wioski realizacyjnej z monitorami i innymi gadżetami. "Robimy filmy w staroświecki sposób, blisko aktorów" - wyjaśnił Tarantino.

56-letni Quentin Tarantino jest reżyserem, scenarzystą, producentem i aktorem. Ma w dorobku m.in. filmy: "Wściekłe psy" (1992), "Pulp Fiction" (1994), "Jackie Brown" (1997), "Kill Bill" i "Kill Bill 2" (2003-04), "Bękarty wojny" (2009) oraz "Django" (2012). Jego ostatni film "Pewnego razu... w Hollywood" w sierpniu wszedł na ekrany polskich kin. Jest laureatem m.in. dwóch Oscarów (za scenariusze do "Pulp Fiction" i "Django") i Złotej Palmy za "Pulp Fiction".

64-letni Robert Richardson jest operatorem filmowym, wieloletnim współpracownikiem m.in. Martina Scorsese i Olivera Stone'a. Na swoim koncie ma m.in. trzy Oscary - za zdjęcia do "JFK", "Aviatora" i "Hugo i jego wynalazek". (PAP)

autor: Tomasz Więcławski

twi/ sp/

Wszelkie materiały (w szczególności depesze agencyjne, zdjęcia, grafiki, filmy) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Materiały te mogą być wykorzystywane wyłącznie na postawie stosownych umów licencyjnych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, bez ważnej umowy licencyjnej jest zabronione.
Do góry

Walka
o niepodległość
1914-1918

II Rzeczpospolita

II Wojna
Światowa

PRL