Syn podporucznika Sergiusza Piaseckiego prof. Władysław Tomaszewicz (L) odbiera akt pośmiertnego mianowania ojca na stopień kapitana Wojska Polskiego z rąk prezydenta RP Karola Nawrockiego (2P) oraz wicepremiera, ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza (P) podczas Apelu Pamięci przed Pomnikiem Poległych w 1920 r. na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie, 14 bm. Uroczystość odbywa się w ramach obchodów Święta Wojska Polskiego. Fot. PAP/Piotr Nowak
Prof. Władysław Tomaszewicz odebrał w piątek z rąk prezydenta RP pośmiertny awans swojego ojca, pisarza Sergiusza Piaseckiego, na stopień kapitana. W rozmowie z PAP wspominał, że długo nie wiedział iż „babcia Stefania”, od której w dzieciństwie otrzymywał paczki ze słodyczami i zabawkami, to w istocie jego ojciec, który po wojnie uciekł na Zachód.
- Bardzo się cieszę, że ojciec powrócił do zbiorowej pamięci Polaków – powiedział PAP prof. Władysław Tomaszewicz, syn Sergiusza Piaseckiego. Jak podkreślił, przez wiele lat nazwisko i twórczość ojca były w PRL na indeksie. - Dziś cała jego twórczość powinna być już znana Polakom – ocenił.
Pośmiertny awans Sergiusza Piaseckiego na stopień kapitana wręczył jego synowi w piątek wieczorem na Powązkach Wojskowych w Warszawie prezydent Karol Nawrocki. Uroczystość odbyła się podczas apelu pamięci poświęconego poległym w wojnie polsko-bolszewickiej, w przeddzień Święta Wojska Polskiego.
Podczas uroczystości prezydent mówił, że burzliwa biografia Piaseckiego pokazuje, iż „do bohaterstwa się dojrzewa”. Przypomniał, że Piasecki był oficerem polskiego wywiadu, uczestnikiem wojny 1920 r., a podczas II wojny światowej żołnierzem AK.
Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz podziękował prezydentowi za wspólne przeprocedowanie wniosku o pośmiertny awans. - Daliśmy szansę uczczenia kolejnego polskiego bohatera – powiedział.
Tomaszewicz podkreślił, że awans jest kolejnym etapem przywracania ojca polskiej pamięci. - Przez długi czas jego osoba, jego twórczość były na indeksie. Dopiero w roku 1989 zaczęły się legalnie ukazywać jego książki. Wówczas również pojawiło się wiele artykułów prasowych – powiedział.
Ważnym momentem był także ubiegłoroczny powrót szczątków pisarza do Polski. We wrześniu 2025 r. zostały one sprowadzone z Wielkiej Brytanii i pochowane na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie. Tomaszewicz zaznaczył, że sprowadzenie szczątków Piaseckiego z Hastings „było możliwe głównie dzięki inicjatywie pana prezydenta Karola Nawrockiego”.
Sergiusz Piasecki pozostaje jedną z najbardziej niejednoznacznych postaci polskiej historii i literatury XX wieku. Był przedwojennym agentem polskiego wywiadu, przemytnikiem i przestępcą skazanym na śmierć, więźniem, później żołnierzem Armii Krajowej i szefem grupy egzekutorów wykonujących wyroki śmierci na zdrajcach. Po wojnie uciekł z Polski do Wielkiej Brytanii, gdzie jako emigracyjny pisarz zdecydowanie występował przeciwko komunizmowi.
Zapytany przez PAP, kim jego ojciec był „naprawdę”, Tomaszewicz nie próbował sprowadzać jego biografii do jednej roli.
- To trudno tak jednoznacznie określić. Na pewno był człowiekiem, który przestrzegał pewnych zasad – powiedział. Jak dodał, dla Piaseckiego szczególnie ważne były koleżeństwo oraz współczucie dla słabszych. No i też trzeba powiedzieć, że cały czas konsekwentnie przejawiał postawę antykomunistyczną – podkreślił.
Piasecki, jak przypomniał jego syn, był zdecydowanym przeciwnikiem bolszewizmu. - Pod koniec życia stwierdził, że tylko czeka, aż komunistów w Polsce diabli wezmą i będzie mógł wrócić do kraju. Niestety to nie było mu dane – powiedział Tomaszewicz.
Piasecki urodził się w 1901 r. w Lachowiczach na Kresach. Po wojnie polsko-bolszewickiej został w 1922 r. zwerbowany do Oddziału II Sztabu Generalnego, czyli polskiego wywiadu wojskowego. Jako agent „Kira” działał na pograniczu polsko-sowieckim, jednocześnie zajmując się przemytem.
Po zwolnieniu z wywiadu w 1926 r. zszedł na drogę przestępczą. W lipcu tego roku wraz ze wspólnikiem napadł z bronią w ręku na pasażerów kolejki wąskotorowej relacji Lida–Grodno. Został skazany na śmierć, ale karę zamieniono mu na 15 lat więzienia. Ostatecznie spędził 11 lat w więzieniu na Świętym Krzyżu.
To właśnie w celi rozpoczął działalność literacką. Jego talent odkrył Melchior Wańkowicz, doprowadzając do wydania „Kochanka Wielkiej Niedźwiedzicy”. Powieść stała się międzynarodowym bestsellerem, a w 1937 r. Piasecki został ułaskawiony.
Podczas II wojny światowej służył w Armii Krajowej na Wileńszczyźnie. Był szefem oddziału specjalnego wykonującego wyroki śmierci na gestapowcach i kolaborantach. W 1943 r. odmówił wykonania rozkazu likwidacji pisarza Józefa Mackiewicza, bezpodstawnie skazanego za rzekomą zdradę.
Po wojnie Piasecki przedostał się na Zachód. W 1946 r., uciekając przed wyrokiem śmierci ze strony UB, posłużył się fałszywymi dokumentami wystawionymi na nazwisko Tomaszewicz. To nazwisko przyjęli w Polsce jego żona Jadwiga Waszkiewicz i ich mały syn, aby zapewnić sobie bezpieczeństwo.
Władysław Tomaszewicz opowiedział PAP, że jako małe dziecko słyszał od matki, że ojciec zginął podczas wojny. - Zresztą nawet mama miała lewe świadectwo zgonu ojca na nazwisko Tomaszewicz – powiedział.
Później dowiedział się jednak, że jego ojciec żyje i przebywa na Zachodzie. Matka bardzo oszczędnie przekazywała mu informacje o Piaseckim, obawiając się konsekwencji ze strony władz komunistycznych.
- Mama obawiała się mówić mi więcej o ojcu, bo w latach 40., 50. mogły spotkać nas nieprzyjemności - naszej rodzinie groziło wywiezienie w głąb Związku Sowieckiego – wspominał Tomaszewicz.
Matka mówiła mu przede wszystkim, że ojciec jest autorem pięknych książek, w tym „Kochanka Wielkiej Niedźwiedzicy”, oraz że przebywa gdzieś na Zachodzie i nie może wrócić do kraju.
Jednym z niezwykłych elementów tej rodzinnej historii były paczki wysyłane z emigracji. Nadawcą miała być „babcia Stefania”. Tomaszewicz przez długi czas nie wiedział, że za tą postacią krył się jego ojciec.
W przesyłkach znajdowały się m.in. żywność, słodycze i zabawki dla dziecka.
Dziś, po latach, Tomaszewicz może mówić o ojcu otwarcie. Jego zdaniem zarówno powrót szczątków Piaseckiego do Polski, jak i piątkowy awans są ważnymi etapami przywracania go zbiorowej pamięci.
W PRL książki Piaseckiego były objęte zakazem publikacji. Dopiero po 1989 r. jego twórczość zaczęła ponownie ukazywać się legalnie.
Sergiusz Piasecki zmarł 12 września 1964 r. w Walii. Do końca życia pozostał na emigracji.
Mira Suchodolska (PAP)
mir/ lm/