Podczas zwiedzania Rzymu warto zajrzeć do miejsc poza trasami turystycznymi, aby odkryć perły architektury, sztuki i historii - powiedział PAP ks. Wojciech Pikor, autor książki „Rzym nieoczywisty. Przewodnik dla niespiesznego podróżnika”. Jak dodał, w zatłoczonych rejonach łatwo przeoczyć prawdziwe piękno.
Ks. Wojciech Pikor to biblista, profesor nauk teologicznych, wykładowca na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu i w Wyższym Seminarium Duchownym w Pelplinie. Rzym opisał w liczącej ponad 600 stron księdze, bogato zdobionej zdjęciami.
Jak zaznaczył w rozmowie z PAP, dla wszystkich turystów ma jedną radę: jeśli to możliwe, zwiedzać niespiesznie, odkrywać miejsca i zaułki niezwykłe, nie ograniczając się do punktów na mapie uważanych za obowiązkowe.
Ks. Pikor podkreślił: - Według mnie najbardziej nieoczywiste są miejsca wokół Piazza Navona. Niektóre z nich w tak zatłoczonym przez turystów rejonie pozostają niezauważone, a są w nich niezwykłe dzieła sztuki. Wielu turystów wie, że pobliskiej Bazylice Świętego Augustyna znajduje się obraz Caravaggia „Madonna pielgrzymów”. Ale mało kto wie, że gdy przejdzie się na drugą stronę Piazza Navona, jest tam Kościół Santa Maria dell'Anima, a w nim marmurowa „Pieta” Lorenzetto z 1532 roku, którą ja określam jako „Pieta 2.0”. To swoista wariacja na temat „Piety” Michała Anioła.
- Zachęcam też, by zobaczyć tam nagrobek papieża Hadriana VI, Holendra, ostatniego papieża przed Janem Pawłem II, który nie był Włochem - dodał rozmówca PAP. Zwrócił również uwagę, że obok znajduje się Kościół Santa Maria della Pace (Matki Bożej Królowej Pokoju), jeden z najpiękniejszych przykładów architektury baroku.
Ks. Pikor zapytany o to, do którego zabytku starożytności w Wiecznym Mieście najbardziej lubi wracać, odparł: - Bez wątpienia mnie zawsze zadziwia Panteon. Turyści chcą zrobić piękne zdjęcie jego fasady, spieszą do środka, żeby zobaczyć kopułę od wewnątrz. Ale mało kto zadaje sobie trud, by obejść Panteon na zewnątrz. Wtedy można zobaczyć łuki, które sprawiają wrażenie, jakby były zamurowane. Kiedy obejdzie się budowlę z tyłu, widać jej dobudówki. Jeszcze dalej są pozostałości kolumn czy kapiteli z motywami rzeźbionych delfinów.
- To jest ta starożytność, która mnie najbardziej fascynuje i do której lubię wracać, także dlatego, że podczas takiego zwiedzania pojawia się wiele pytań, na które próbuję znaleźć odpowiedź - podkreślił autor książki.
Wyznał zarazem, że stara się spacerować tam wtedy, gdy nie ma tłumów turystów. Dodał jednak, że i to trzeba uszanować, a ich obecność jest całkowicie zrozumiała. Odnosząc się do szeroko dyskutowanego również w Rzymie zjawiska tak zwanej nadmiernej turystki i trudów zwiedzania z nią związanych, stwierdził: - To nie jest problem tylko Rzymu. Niedawno pojawiła się informacja o tym, że w Wenecji rozważa się wprowadzenie wręcz zaporowej opłaty za wstęp do miasta - do 50 euro. Wenecja i także w pewnym sensie Rzym są zadeptywane.
- Rzym ratowany jest częściowo przez upały, które sprawiają, że czasem turystów jest mniej. Nie mam prostej odpowiedzi na pytanie, co robić w obliczu nadmiernej turystyki. Trzeba szukać złotego środka, bo nie chodzi tylko o miejsca do zwiedzania. Rzym jest stolicą Kościoła katolickiego, a zatem znaczna część przyjeżdżających tu osób to pielgrzymi - zauważył ks. Pikor.
- Nie chodzi tylko o to, żeby zrobić piękne zdjęcie i pochwalić się, że się było, ale również o to, by zrozumieć, co te miejsca znaczą dla nas dzisiaj, albo przynajmniej uczyć się szacunku dla ludzi, dla których one coś znaczą - powiedział.
Ks. Wojciech Pikor pytany o najważniejszą dla niego polską pamiątkę w Rzymie wspomniał o Papieskim Kolegium Polskim na Awentynie. Wyjaśnił, że przez pięć lat tam mieszkał i dlatego jest to dla niego szczególnie cenne miejsce. Tam również mieszkał Karol Wojtyła, gdy przyjeżdzał do Wiecznego Miasta. W zeszłym roku w tym miejscu powstało Muzeum św. Jana Pawła II, w którego inauguracji udział wzięła premier Włoch Giorgia Meloni.
Polski ksiądz podkreślił również, że dla niego znakami ważnej polskiej obecności w Rzymie są także dzieła Igora Mitoraja. - Fascynujące jest jego spojrzenie na ludzkie ciało, na jego kruchość i nawiązania do antyku. Potrafił zaskoczyć swoim nieoczywistym spojrzeniem na motywy ważne dla wierzących - stwierdził.
Jako przykład sugestywnego nawiązania do antyku i umiejętności jego łączenia z chrześcijaństwem w twórczości Mitoraja ks. Pikor wskazał zaprojektowane przez polskiego artystę drzwi Bazyliki Santa Maria degli Angeli e dei Martiri (Bazylika Matki Bożej Anielskiej i Męczenników) i rzeźbę zmartwychwstałego Chrystusa - młodzieńca, który jest przecięty krzyżem.
- Ma on zarazem twarz antycznego bóstwa - zauważył. - Właśnie to połączenie antyku i chrześcijaństwa jest charakterystyczną cechą Rzymu. Kiedy patrzymy na jego zabytki, to widzimy, jak poszczególne warstwy nakładają się na siebie i dlatego można powiedzieć, że tutaj chrześcijaństwo doskonale potrafiło zaadaptować antyk, czego przykładem jest także Panteon.
Rozmówca PAP zapytany o miejsca we Włoszech, do których chętnie wraca, wyznał: - Jestem zakochany w Toskanii, ale kto nie jest? Miastem, do którego lubię zawsze wracać, jest Siena, ale pod warunkiem, że nie wpadam tam tylko na chwilę. Tego życzę każdemu: pobyć kilka dni w Sienie. I uwielbiam też Bolonię; nie tylko dlatego, że jest tam wiele podcieni, gdzie można się schronić przed słońcem.
- Bolonia mnie ciągle zachwyca - dodał.
„Rzym nieoczywisty. Przewodnik dla niespiesznego podróżnika” wydało Bernardinum.
Z Rzymu Sylwia Wysocka (PAP)
sw/ miś/ dki/