
Polki w porównaniu z Chorwatkami są duchowo samodzielne, mężczyźni nie są najważniejsi w ich życiu - powiedziała PAP chorwacka pisarka Vedrana Rudan przed piątkową premierą inscenizacji jej powieści „Miłość od ostatniego wejrzenia” na deskach warszawskiego Teatru Dramatycznego.
PAP: Czytając "Miłość od ostatniego wejrzenia" czułam, że dawno nie trafiłam na książkę tak wypełnioną niechęcią wobec mężczyzn.
Vedrana Rudan: Każda kobieta nienawidzi mężczyzyn, ale żadna, poza mną, o tym nie pisze.
PAP: To śmiała teza. Wydaje mi się, że jako gatunek istniejemy dzięki współpracy mężczyzn i kobiet. Nienawiść raczej wyklucza zgodną współpracę.
Vedrana Rudan: Tylko w teorii współpracujemy. John Steinbeck najlepiej zdefiniował stosunki męsko damskie: kobiety i mężczyźni nienawidzą się wzajemnie. To uczucie ulega zawieszeniu tylko czasem, gdy spotykają się w łóżku. Też tak sądzę.
PAP: "Miłość od ostatniego wejrzenia" to książka z 2003 roku. Świat się zmienił. Czy powieść nadal jest aktualna?
Vedrana Rudan: Jest jeszcze gorzej, niż wtedy, gdy ją pisałam. Kobiety są traktowane jak przedmioty. Na całym świecie kobiety są gwałcone, zabijane, bite. Uważam, że kobiety na świecie są ofiarami.
PAP: W powieści występują bardzo wyraziste postaci męskie - ojciec bohaterki i jej mąż, obaj tępi brutale. Tymczasem reżyserka warszawskiego spektaklu - Iwona Kempa - zdecydowała, że na scenie pojawią się same kobiety, w ogóle nie będzie męskich postaci.
Vedrana Rudan: Uważam, że prawdę o mężczyznach można opowiedzieć na scenie bez ich udziału. Bardzo jestem z tego zadowolona, że żaden mężczyzna nie pojawi się na scenie Teatru Dramatycznego w adaptacji mojej sztuki. W teatrach jest coraz więcej mężczyzn, powiedziałbym nawet, że zbyt wiele ich.
PAP: Wiele razy deklarowała Pani, że lubi Polskę, dobrze się tutaj czuje. Polska się zmienia. Czy nadal może to Pani powiedzieć?
Vedrana Rudan: O polityce nie będę mówić, ale w postawach kobiet nie widzę zmiany. Lubię Polskę, żeby ją docenić, trzeba pomieszkać w Chorwacji, która jest strasznym krajem, z którego uciekają wszyscy młodzi ludzie. Mnie fascynują Polki, ponieważ są rzadkim typem kobiet, które nie postrzegają mężczyzn, jako najważniejszego elementu swojego życia. Są samodzielne duchowo. W Chorwacji tak nie jest. Jak Chorwatki spotykają się we własnym gronie, to rozmowa toczy się zawsze wokół mężczyzn - ich mężów czy kochanków. W Polsce kobiety opowiadają sobie kawały, śmieją się, piją i dobrze się czuję we własnym towarzystwie. Może nie jest tak we wszystkich przypadkach, ale mam to szczęście, że takie właśnie Polki spotkałam.
PAP: Na pewno nie można tego spostrzeżenia uogólniać. W ocenie naszego kraju powinna też Pani wziąć pod uwagę, że kultura myśliwska jest u nas hołubiona i kultywowana. W powieści "Miłość od ostatniego wejrzenia" myśliwym jest mąż głównej bohaterki, bardzo mroczna postać, który zmusza żonę do uczestniczenia w polowaniach. To dla niej horror.
Vedrana Rudan: „Miłość od ostatniego wejrzenia" to książka autobiograficzna. Mój pierwszy mąż polował, z miłości do niego zdałam egzamin łowiecki. Obecnie uważam, że wszystkich myśliwych należałoby wystrzelać.
W inscenizacji powieści Vedrany Rudan "Miłość od ostatniego wejrzenia" w reżyserii Iwony Kempy grają: Karolina Charkiewicz,Magdalena Czerwińska, Anna Gajewska, Małgorzata Niemirska i Agata Wątróbska. Premiera spektaklu na scenie im. Haliny Mikołajskiej odbyła się w piątek. (PAP)
autor: Agata Szwedowicz
aszw/