
To przyjemność otwierać taką wystawę - powiedział dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie Jerzy Miziołek o pokazie „Na jednej strunie: Malczewski i Słowacki”. Pytany przez dziennikarzy o trwający w placówce konflikt, odparł, że nie zamierza podać się do dymisji.
Ideą pokazu "Na jednej strunie: Malczewski i Słowacki. Obrazy i rysunki ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie", dostępnym dla publiczności od czwartku, jest zachęta do spojrzenia na twórczość tego artysty przez pryzmat dzieł Juliusza Słowackiego. Obok prac Malczewskiego na ekspozycji zaprezentowano również rysunki autorstwa poety.
„Twórczość Jacka Malczewskiego uznawana za jedną z najistotniejszych części polskiej sztuki przełomu XIX i XX wieku, przez długi czas skazana była na zapomnienie" – mówił podczas środowej konferencji prasowej w Warszawie kurator pokazu dr Piotr Kopszak.
"W socrealizmie dla sztuki Malczewskiego nie było miejsca. Dopiero pod koniec lat 50. rozpoczął się proces przywracania obecności tego artysty w sztuce polskiej. Dziś jest to twórca stale obecny na wystawach, w księgarniach są albumy z jego malarstwem, obrazy Malczewskiego dość często pojawiają się na aukcjach" – dodał kurator.
Według Kopszaka, każdy kto zetknie się z malarstwem Malczewskiego uczy się pokory, ponieważ niełatwa jest sztuka interpretacji tej twórczości, do której zaprzęgano rozmaite narzędzia, np. strukturalizm, symbolizm, surrealizm. „W tym pokazie chcieliśmy cofnąć się do źródeł tej twórczości – do inspiracji Malczewskiego Słowackim” - zaznaczył kurator.
Świadectwem inspiracji twórczością Juliusza Słowackiego są np. pokazywane w MNW obrazy o tematyce syberyjskiej, inspirowane poematem „Anhelli”, takie jak „Śmierć Ellenai”, „Na jednej strunie”, „Na etapie”. "Obrazem +Śmierć Ellenai+, którego prezentacja odbyła się w roku 1883 – w dwudziestą rocznicę powstania styczniowego – rozpoczęła się kariera artystyczna Malczewskiego” – przypomniał kurator.
„Przyszedł więc dzień sybirski, a słońce nie zachodziło, lecz biegało niebem, jak koń w zawodzie z płomienistą grzywą (…) Straszliwe światło nie kończyło się nigdy, a huk lodów był, jakby głos Boży odzywający się na wysokościach do ludzi nędznych i opuszczonych” – te fragmenty tekstu poematu „Anhelli” umieszczono na wystawie obok obrazów cyklu sybirskiego.
„Pokaz otwierają rzadko pokazywane rysunki Słowackiego i Malczewskiego ze zbiorów MNW. Wśród nich znajdują się te młodzieńcze, będące świadectwem zainteresowań artystycznych przyszłych wybitnych twórców, m.in. sztuką dawnych mistrzów, jak na przykład Rafaela” – mówiła podczas konferencji współkuratorka ekspozycji Anna Grochala z Gabinetu Rycin i Rysunków MNW.
„Malczewski mógł widzieć w Słowackim pokrewną duszę, przede wszystkim ze względu na podobny sposób odczuwania zniewolenia, jakie stało się udziałem Polaków w czasach zaborów. Spośród wielu malarzy nawiązujących w swej twórczości do Słowackiego to Malczewskiemu właśnie udało się nadać literackim bohaterom postać, która stała się częścią zbiorowej świadomości” – mówiła Grochala.
Wystawa „Na jednej strune” skomponowana została wokół takich tematów, jak: „Malarz Słowackiego”, „Malczewski w Lanckorońskim Rozdole”, „Wielkopolskie tropy pamięci o Jacku Malczewskim”.
Malczewski poznał utwory Juliusza Słowackiego w domu rodzinnym, dzięki swojemu ojcu, Julianowi, żarliwemu wielbicielowi twórczości poety. Już wówczas młody artysta tworzył cykle ilustracji do "Balladyny", "Lilli Wenedy" i "Anhellego". Jego podziw dla autora „Króla Ducha” został ugruntowany w Krakowie, w kręgu miłośników i znawców twórczości wieszcza, do których należeli poeta Adam Asnyk i krytyk Konstanty Górski – można przeczytać w towarzyszącej pokazowi bogato ilustrowanej publikacji.
Dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie prof. Jerzy Miziołek zapowiedział, że w przyszłości MNW zorganizuje dużą wystawę prac Jacka Malczewskiego, ponieważ ma w swoich zasobach 140 obrazów malarza i niemal 1000 rysunków. Dodał, że wkrótce MNN wyda dwutomowe dzieło autorstwa wybitnej historyk sztuki, przez długie lata kuratorki w MNW Elżbiety Charazińskiej poświęcone Jackowi Malczewskiemu.
Podczas konferencji dziennikarze pytali dyrektora MNW Jerzego Miziołka o trwający konflikt w kierowanej przez niego placówce muzealnej; o to, jak obecną politykę dyrektora komentuje minister kultury i dziedzictwa narodowego prof. Piotr Gliński; prosili też o podanie merytorycznych powodów zwolnienia z pracy w Muzeum prof. Antoniego Ziemby.
„Nie widzę powodu, aby odpowiadać na te pytania, bo to obrażałoby Malczewskiego i Słowackiego. Nie czas ani miejsce na to” – odparł Miziołek. Później jednak, w trakcie konferencji, powiedział: "Nie zamierzam podać się do dymisji”.
Pokaz trwać będzie do 18 sierpnia, towarzyszy mu program edukacyjny. (PAP).
Anna Bernat
abe/ agz/