Haft laskowiacki z mikroregionu kolbuszowsko-raniżowskiego. Fot. muzeumetnograficzne.rzeszow.pl
Grupa „Lasowiackie Hafciarki” z Bojanowa na Podkarpaciu przygotowuje wniosek o wpis regionalnego haftu na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego. Oficjalna rejestracja ma służyć ochronie pierwotnych motywów i pomóc w zachowaniu autentyczności lasowiackiego wzornictwa.
Haft lasowiacki, przez etnografów uznawany za jeden z najstarszych i najbardziej archaicznych systemów zdobniczych w Polsce, to coś znacznie więcej niż kunsztowna dekoracja. Ten surowy, geometryczny zapis tożsamości dawnych mieszkańców Puszczy Sandomierskiej stał się fundamentem wniosku o wpis na listę niematerialnego dziedzictwa. Przygotowuje go nieformalna grupa „Lasowiackie Hafciarki” pod przewodnictwem regionalistki, działaczki społecznej i mistrzyni haftu Anity Stanisławy Ryby, która od lat dokumentuje puszczańskie tradycje.
Misterne zdobienia były domeną wyłącznie kobiecych strojów odświętnych, szytych z samodzielnie wyrabianego, bielonego lnu. W przeciwieństwie do gładkich, roboczych ubiorów z szarego płótna, ubiór świąteczny stanowił bogatą mapę symboli, rozmieszczonych na kołnierzach, mankietach oraz dolnych krawędziach spódnic, zwanych przez Lasowiaków fartuchami.
Geografia regionu wyznaczyła dwie główne szkoły techniczne tego zdobnictwa. Południowa, kolbuszowsko-raniżowska, słynie z tzw. haftu dziurczastego o finezyjnych motywach kwiatowych. Z kolei szkoła północna, tarnobrzesko-grębowska, opiera się na surowym hafcie liczonym, którego rytm wyznacza splot osnowy i wątku. - To właśnie tam królują najbardziej pierwotne ornamenty: charakterystyczne grzebyczki, wilcze zęby i ślimacznice – wylicza Anita Stanisława Ryba.
Lasowiacka paleta barw, choć ograniczona do czterech kolorów, których nigdy ze sobą nie zestawiano, pełniła funkcję precyzyjnego kodu społecznego. Podczas gdy panny w całej puszczy nosiły czerwień, kolor haftu mężatek jednoznacznie wskazywał na ich pochodzenie: na północy była to głęboka czerń, na południu zaś czysta biel. Najbardziej intrygującym elementem tej symboliki pozostaje jednak kolor brązowy. Według relacji najstarszych mieszkanek miejscowości Cyganie, był on zarezerwowany dla młodych wdów. - W ten sposób komunikowały gotowość do ponownego zamążpójścia - wyjaśnia regionalistka.
Starania o wpis na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego wynikają przede wszystkim z konieczności ratowania autentyczności, którą coraz mocniej wypiera rynkowa moda. Jak zauważa Anita Stanisława Ryba, w ostatnich latach promuje się głównie tzw. „serce lasowiackie”. Choć motyw ten istniał w tradycji, pełnił w niej rolę poboczną, tymczasem współczesny marketing uczynił z niego uproszczony slogan, często przybierający formę estetycznej karykatury.
„Przez skupienie uwagi wyłącznie na tym jednym symbolu, na wartości tracą wzory dla naszej kultury najważniejsze: ślimacznice, wilcze zęby czy grzebyczki. Chcemy zatrzymać ten proces i zabezpieczyć prawdziwe wzornictwo, zanim zostanie ono całkowicie zniekształcone przez błędne uproszczenia – tłumaczy regionalistka. Oficjalne wpisanie haftu na listę ma stworzyć swego rodzaju „wzorzec z Sevres”. Pozwoli on przyszłym pokoleniom jasno rozróżnić, co jest historycznym dziedzictwem puszczańskim, a co jedynie luźną, współczesną inspiracją, która powstała w XXI wieku.
Prace nad wnioskiem o wpis na listę wspierają cykliczne plenery hafciarskie w Bojanowie, które zintegrowały ponad 30 twórczyń z siedmiu powiatów. Do tej pory zorganizowano dwa takie spotkania, podczas których powstało blisko 70 prac, stanowiących merytoryczną dokumentację tradycji. Każdy zjazd łączy intensywną naukę pod okiem ekspertów z rygorystycznym pilnowaniem czystości wzorów.
„Jestem w tej kwestii ortodoksyjna. Pilnuję, aby nie mieszano haftów z odległych regionów, co mogłoby zafałszować autentyczność przekazu i zrobić więcej złego niż dobrego” – zaznacza Ryba. Trzydniowe sesje wieńczyły wernisaże z pokazami mody i koncertami kapel, które – zgodnie z wymogiem wierności tradycji – grały wyłącznie w rdzennym składzie: na skrzypcach i kontrabasie.
Ambicje bojanowskiej grupy wykraczają jednak poza sam wpis na listę niematerialnego dziedzictwa. „Lasowiackie Hafciarki” rozpoczęły już starania o powołanie własnego oddziału w ramach Stowarzyszenia Twórców Ludowych. Jak podkreśla Ryba, to kluczowa inicjatywa, ponieważ obecnie w regionie brakuje instytucji, która sprawowałaby stałą opiekę nad artystami ludowymi z puszczańskim rodowodem. - Stwierdziliśmy, że sami się sobą zaopiekujemy – mówi regionalistka. Utworzenie lasowiackich struktur w Zarządzie Głównym Stowarzyszenia ma być kolejnym krokiem w profesjonalnej promocji dziedzictwa i budowaniu marki lokalnych twórców.
Przykłady tradycyjnego haftu oraz kompletne stroje puszczańskie można obecnie oglądać na ekspozycjach w Muzeum Kultury Ludowej w Kolbuszowej oraz w Muzeum Okręgowym w Rzeszowie.
Finał prac nad wnioskiem o wpis na listę niematerialnego dziedzictwa przewidziano na połowę 2026 roku. (PAP)
al/ dki/