Instytut Strat Wojennych, sygn. ISW_2595 - Rynek Starego Miasta, wylot od ul. Nowomiejskiej, październik 1945, fot. Andrzej Nitsch.
Dr Bartosz Gondek, dyr. Instytutu Strat Wojennych, uważa, że odnalezione archiwum Andrzeja Nitscha - blisko 3 tys. zdjęć powojennej Warszawy - wnosi wiele informacji do badań nad stratami wojennymi. Varsavianista Jerzy S. Majewski podkreśla, że to niezmiernie wartościowy materiał dla badaczy historii.
Przez 80 lat blisko 3 tys. fotografii powojennej Warszawy znajdowało się w prywatnych zbiorach. Dziś kolekcja - niedawno odnaleziona u spadkobierców Andrzeja Nitscha (1911–2002) - staje się jednym z najciekawszych odkryć dokumentacyjnych ostatnich lat. Zbiór, będący obecnie własnością Instytutu Strat Wojennych (ISW), przygotowywany jest do pełnej digitalizacji i udostępnienia opinii publicznej.
Jak to możliwe, że tak wielki materiał pozostawał nieznany przez tyle lat? Dr Bartosz Gondek z ISW tłumaczy, że o ile zbiory takich instytucji jak Biuro Odbudowy Stolicy są od dawna skatalogowane, o tyle materiały prywatne często umykają uwadze badaczy.
– Ta historia pokazuje, jak skomplikowane bywają losy wojennych świadectw – zauważył dr Gondek. Wyjaśnia, że dla właścicieli znaczenie historyczne takich pamiątek nie zawsze jest oczywiste, przez co przez lata pozostają one nieuporządkowane.
- W tym przypadku mamy jednak do czynienia z wyjątkową sytuacją. Andrzej Nitsch nie był postronnym obserwatorem; dokumentował zniszczenia Warszawy jako bezpośredni uczestnik jej odbudowy. Po jego śmierci w 2002 roku archiwum nie trafiło od razu do obiegu naukowego. Dopiero zaangażowanie Instytutu Strat Wojennych i bezpośredni kontakt z osobą, której Nitsch powierzył zdjęcia, pozwoliły na zabezpieczenie tego bezcennego zasobu - dodał.
Sam zbiór ma charakter bardzo osobisty. Fotografie zostały ponaklejane na kartoniki, a każda z nich opatrzona jest odręcznym opisem autora: nazwą ulicy i datą. Pojawia się na nich również tajemniczy numer, którego znaczenia badaczom do dziś nie udało się odgadnąć. – Nitsch zabrał tę tajemnicę ze sobą do grobu – mówi dr Gondek, dodając, że stan techniczny odbitek jest różny. Niektóre noszą wyraźne ślady czasu, a nawet uszkodzenia spowodowane przez gryzonie.
Dr Gondek podkreśla wymiar antropologiczny kolekcji.
– To nie jest chłodny zapis profesjonalnego fotoreportera, lecz emocjonalny zapis człowieka, który patrzył na zrujnowany świat i próbował nadać mu sens.
Fotografie pokazują miasto z unikalnej perspektywy, są wykonane lub kolekcjonowane nie przez zawodowego fotoreportera, ale przez świadka historii, który dokumentował rzeczywistość odbudowy i zniszczenia z osobistym zaangażowaniem – zauważył. Podkreślił, że choć wydawać by się mogło, że temat zniszczeń wojennych, zwłaszcza w Warszawie, został już bardzo dobrze udokumentowany, ten materiał wnosi wiele nowych informacji do badań nad stratami wojennymi. - Na zdjęciach odnajdziemy detale, które umykały innym: wnętrza zniszczonych kamienic, podwórza i drobne elementy architektoniczne, które niedługo po wykonaniu zdjęć zniknęły na zawsze – dodał.
Z opinią tą zgadza się znany varsavianista Jerzy S. Majewski, na którym zbiór wywarł ogromne wrażenie. Ekspert wskazuje, że wiele z tych kadrów widzi po raz pierwszy, co dla badacza historii miasta jest sytuacją wyjątkową. Jako przykład podaje fotografię kamienicy przy ulicy Klonowej, w pobliżu Placu Unii Lubelskiej.
– Fotografia pokazuje bardzo ładne detale architektoniczne tego budynku, które zostały usunięte po wojnie – zauważył Majewski. Według niego takie znaleziska mają wartość praktyczną – mogą w przyszłości posłużyć jako podstawa do precyzyjnego odtworzenia pierwotnego wystroju warszawskich kamienic. - To niezmiernie wartościowy materiał dla badaczy historii stolicy - dodał.
Instytut Strat Wojennych nie zamierza trzymać tych zdjęć w zamknięciu. Obecnie trwa proces konserwacji i digitalizacji w wysokiej rozdzielczości. Dr Bartosz Gondek zapowiada, że efekty prac zobaczymy już za kilka miesięcy. Planowana jest zarówno wystawa stacjonarna, jak i wirtualna, a także publikacja katalogowa poświęcona samemu Nitschowi jako dokumentaliście.
Celem projektu jest przywrócenie tych obrazów do zbiorowej pamięci o wojnie i wysiłku odbudowy. Jak podsumowuje dr Gondek, zbiór ten ma się stać dostępny nie tylko dla naukowców, ale też dla każdego, kto chce zrozumieć tragiczne losy stolicy.
szt/ aszw/ miś/

