Albumu „Beskid Niski w fotografii Stanisława Krycińskiego”
Polska Agencja Prasowa będzie reprezentować na wyłączność zbiory fotografii Stanisława Krycińskiego. Jest to dowodem zaufania ze strony autora do PAP i zobowiązuje nas do odpowiedzialność za dalsze losy tych zbiorów. Od lat 70. Kryciński fotografował opuszczone wsie łemkowskie w Beskidzie Niskim.
W latach 70., 80. i 90. Stanisław Kryciński fotografował przede wszystkim opuszczone i zrujnowane wsie łemkowskie w Beskidzie Niskim. Jego zdjęcia stanowią dokument o narodzie, którzy musiał przymusowo opuścić swoje domostwa. Małe zaludnienie tego regionu oraz niewielki ruch turystyczny sprawił, że w latach 70. i 80. pozostałości wsi łemkowskich były jeszcze bardzo wyraźne. Dziś nie ma już po nich prawie śladu, poza dokumentalną serią fotografii Krycińskiego. Archiwum fotograficzne Polskiej Agencji Prasowej będzie reprezentować na wyłączność zbiory Stanisława Krycińskiego, na które składa się kilkanaście tysięcy zdjęć.
Andrzej Wielocha, prezes Towarzystwa Karpackiego, we wstępie do albumu „Beskid Niski w fotografii Stanisława Krycińskiego” (2024) napisał: „Dziś myślę, że jedyny możliwy ratunek dla tamtej Łemkowszczyzny sprzed czterdziestu lat znalazł właśnie Staszek, utrwalając ją na swoich kliszach i po latach zamieszczając w tym albumie”.
- Czujemy się wyróżnieni, że Stanisław Kryciński zdecydował się powierzyć nam swoje fotografie oraz przekazać majątkowe prawa autorskie do ich reprezentowania przez Polską Agencję Prasową. Odbieramy to jako wyraz zaufania i odpowiedzialności za dalsze losy tego dorobku – powiedziała Katarzyna Liebrecht, szefowa Zespołu Archiwum Foto PAP. - Jako jedyni reprezentujemy tę kolekcję dokumentującą historię Łemkowszczyzny. To ważny zbiór, który stanowi istotne świadectwo istnienia i tożsamości Łemków. Dzięki przekazaniu fotografii do archiwum będą one mogły być szerzej udostępniane i wykorzystywane, trafiając do licznego grona odbiorców – podkreśliła Liebrecht.
"Gdy tworzyłem mój zbiór fotografii nie miałem w ogóle świadomości, że kiedyś będzie to większe dzieło. Wędrowałem z plecakiem po górach, odnajdywałem tam ślady kultury Łemków i widząc, jak ona znika, po prostu postanowiłem to fotografować."
- Gdy tworzyłem mój zbiór fotografii nie miałem w ogóle świadomości, że kiedyś będzie to większe dzieło. Wędrowałem z plecakiem po górach, odnajdywałem tam ślady kultury Łemków i widząc, jak ona znika, po prostu postanowiłem to fotografować – powiedział PAP Stanisław Kryciński. - Starałem się utrwalić na kliszy jak najwięcej rzeczy, cieszyłem się, że mogę sfotografować resztki kultury łemkowskiej – tłumaczył fotograf. - Łemków wysiedlono w latach 40., nie dbano o ich zabytki, wiele cerkwi rozebrano – dodał.
- Spotkanie z kulturą łemkowską nauczyło mnie wiele o tych ludziach, poszerzyło moje horyzonty i po raz kolejny uzmysłowiło, że w Polsce są też inne nacje, na które warto zwrócić uwagę, poznać ich kulturę i bliżej się im przyjrzeć – powiedział Kryciński.
Historia Polski pełna jest okresów, gdy sprawujący władzę starali się zniszczyć pamięć o grupach etnicznych, wydarzeniach historycznych czy organizacjach patriotycznych. W powojennej historii jednym z takich działań była próba zatarcia pamięci o Łemkach / Rusinach Karpackich, grupie etnicznej czy narodzie (jak sami się określają) zamieszkującym w Polsce tereny Beskidu Niskiego i Bieszczad.
Na początku XX w. po polskiej stronie Karpat mieszkało ok. 80 tys. Łemków. Pod koniec dwudziestolecia międzywojennego ich liczbę oceniano (w zależności od przyjętych granic Łemkowszczyzny) na 100–150 tys. Społeczność ta starała się zachować kulturową autonomię i skutecznie opierała się wpływom kultury polskiej, ukraińskie i słowackiej.
W 1918 r. w wyniku rozpadu cesarstwa austro-węgierskiego oraz rozprzestrzeniających się w Europie idei rewolucyjnych, na kilkanaście miesięcy powstała nawet Ruska Ludowa Republika Łemkowska, czyli niewielkie państwo. Ten twór został zlikwidowany w 1920 r. przez władze polskie.
W dwudziestoleciu międzywojennych Łemkowie tworzyli własną kulturę i język, kultywowali tradycje i starali się integrować, czemu pomagały wydawane przez nich czasopisma. Jednym z nich był ukazujący się od 1928 r. miesięcznik „Łemko”. Pierwszy numer tego czasopisma ukazał się w lutym i był związany ze zbliżającymi się wyborami do sejmu. Zachęcano w nim Łemków do głosowania na Bezpartyjny Blok Współpracy z Rządem (popierany przez Józefa Piłsudskiego), jako organizację najbardziej korzystną dla interesów Łemków.
Do 1939 r. Łemkowie żyli w swoim środowisku wiejskim na pograniczu kultur polskiej, ukraińskiej i słowackiej, nie ulegając ich wpływom. W dwudziestoleciu międzywojennych z powodu biedy sporo Łemków wyemigrowało do USA i Kanady. II wojnę światową przeżyli tak samo jak sąsiadujący z nimi Polacy. Problemy Łemków zaczęły się po zakończeniu wojny, za sprawą przymusowych akcji przesiedleńczych, realizowanych przez Związek Radziecki i Polskę.
Pierwszą grupę, ok. 60 procent ludności łemkowskiej, wysiedlono na Ukrainę w latach 1944 – 1946. Kolejnych przesiedleń dokonali Polacy w 1947 r. ramach akcji „Wisła”. Na tereny północnej i zachodniej Polski przeniesiono wówczas ok. 30 – 35 tys. Łemków. Niewielka liczba z tej grupy emigrowała do USA i Kanady, do rodzin, które za ocean wyjechały w dwudziestoleciu międzywojennym.
Na kolejne 40 lat w Beskidzie Niskim po Łemkach pozostały całe opuszczone wsie. Po 1956 r. zaistniała możliwość powrotu na ojczyste tereny, ale skorzystał z tego tylko niewielki procent Łemków. Ludzie nie wierzyli komunistom, nie mieli środków ani sił na przeprowadzkę, a z drugiej strony urządzili się już tam, gdzie zostali przesiedleni.
Jesienią 1969 r. w Muzeum Historycznym w Sanoku zaprezentowano kolekcję ikon, pochodzących z cerkwi łemkowskich, opuszczonych po ich wysiedleniu w ramach akcji „Wisła”.
W 1979 r. ruszyła „Akcja Opis – Łemkowyna” polegająca na tym, że studenci wędrujący po Beskidzie Niskiem na specjalnych obozach, prowadzonych przez Studenckie Koło Przewodników Beskidzkich, rozmawiając z mieszkańcami wsi i opisując odnalezione ślady dawnych czasów, mieli zbierać informacje o tym regionie. Ten materiał miał następnie trafić do publikacji. To była jedna z pierwszych oddolnych akcji zajmujących się badaniem historii Łemków. Główną inspiracją do tego działania były odnajdywane w górach opuszczone wsie, kościoły, cerkwie, kapliczki i cmentarze łemkowskie.
Zmiany społeczno-polityczne zainicjowane w 1989 r. sprawiły, że społeczność Łemków zaczęła upominać się o pamięć. Było to już kolejne pokolenie, które dorastało poza Łemkowszczyzną, a tradycji uczyło się w domu z dala od ziemi ojczystej. Pokazywało to, jak silna była tożsamość Łemków.
W 2002 r. w spisie powszechnym (dane Głównego Urzędu Statystycznego) pochodzenie łemkowskie zadeklarowało 5850 osób. Dziewięć lat później narodowość łemkowską zadeklarowało już 10 531 osób, w tym 5612 osób określiło ją jako jedyną narodowość. Świadomość pochodzenia i tradycji w tej społeczności wzrasta bardzo szybko, z roku na rok.
Pamięć o Łemkach coraz częściej gości w przestrzeni publicznej. W styczniu w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie otwarto wystawę „Formy obecności. Sztuka Łemków / Rusinów Karpackich”, na której można oglądać prace m.in. Andy'ego Warhola, Jerzego Nowosielskiego i Nikifora. Wystawa otwarta będzie do 30 czerwca 2026 r. Zdaniem kuratora wystawy dr Michała Szymko, który sam jest Łemkiem, w twórczości Łemków / Rusinów Karpackich widać ekspresjonizm abstrakcyjny, wątki feministyczne, to także sztuka zaangażowana. - Twórcy ekspozycji nie starają się udowodnić, że dosięga ona do kanonu sztuki zachodniej, a chcą uwidocznić prace łemkowskich artystów i zwrócić na nie uwagę publiczności – podkreślił dr Szymko. - Ekspozycja cieszy się dużą popularnością. Okazuje się, że nikt o nią nie pytał, ale wiele osób jej potrzebowało. Pisze się i mówi o niej nie tylko w Polsce, ale także w Serbii, Słowacji, Węgrzech, a nawet w Stanach Zjednoczonych – zauważył dr Szymko.
Kolejnym działaniem, propagującym wiedzę o kulturze i historii Łemków, jest kolekcja zdjęć Stanisław Krycińskiego, które będą dostępne w archiwum fotograficznym PAP. Proces opisywania i dodawania do bazy rozpocznie się na początku marca, fotografie będą systematycznie pojawiać się na stronie fotobaza.pap.pl
Archiwum fotograficzne Polskiej Agencji Prasowej liczy kilkadziesiąt milionów zdjęć i wciąż wzbogaca się o nowe kolekcje. Jego zasoby sięgają lat 20. XX wieku i stanowią ważną część dziedzictwa narodowego. Zatrzymane w kadrach obrazy rejestrują każdy aspekt życia społecznego, politycznego, gospodarczego, kulturalnego i religijnego na przestrzeni ostatnich 100 lat. Profesjonalna digitalizacja zasobów fotograficznych PAP umożliwia szeroki do nich dostęp przez stronę PAP (https://fotobaza.pap.pl/). Nad prawidłową identyfikacją oraz szczegółowym opisem zdjęć pracuje zespół specjalistów.
Tomasz Szczerbicki (PAP)
szt/ aszw/