Uczestnik ulicznej demonstracji w masce Guya Fawkesa. Fot. PAP/Tomasz Gzell
31 stycznia 1606 r. za próbę wysadzenia gmachu angielskiego parlamentu został stracony Guy Fawkes. Zginął, choć i tak wywinął się katom.
Jego komiksowe oblicze zna niemal każdy. Nie każdy jednak wie, że za sarkastycznie uśmiechniętą maską kryje się historia spiskowca, który odważył się targnąć na życie króla Anglii.
W Anglii przełomu wieków XVI i XVII narastały silne napięcia religijne pomiędzy katolikami a protestantami. Od czasów panowania Elżbiety I oficjalnie obowiązującą religią w Królestwie był protestantyzm, a wszelkie przejawy praktykowania wiary katolickiej były surowo piętnowane i karane. Za uczestnictwo we mszy lub publiczne okazywanie przywiązania do papieża groziła kara więzienia, a w szczególnych przypadkach nawet śmierć. Mimo to nie brakowało wiernych, którzy pozostawali przy dotychczasowym wyznaniu, choć czynili to zazwyczaj w ukryciu i w tajemnicy, często nawet przed najbliższymi. Nazywano ich wtedy rekusantami (od łac. recusans – „odmawiać, sprzeciwiać się”), czyli osobami odmawiającymi udziału w nabożeństwach anglikańskich.
I tak też było w rodzinie Guya Fawkesa. Jego ojciec Edward był protestantem, w dodatku zawodowo związanym z Kościołem anglikańskim, natomiast matka, Edith, pozostawała katoliczką. Biografowie przypuszczają, że to ona skierowała syna ku starej wierze, zwłaszcza po śmierci pierwszego męża, kiedy związała się z niejakim Dionysiusem Bainbridgem, również katolikiem.
W szkole edukacja ściśle podlegała Kościołowi anglikańskiemu. Jak podkreślał arcybiskup Yorku Edmund Grindal:
„Nauczyciele powinni być z dobrej i szczerej religii oraz nie używać żadnych próżnych książek i nie uczyć niczego sprzecznego z porządkiem religii przedstawionym”.
W związku z tym zdarzało się, że mniej prawomyślni nauczyciele tracili swoje stanowiska. W praktyce jednak w murach szkoły Fawkes poznał osoby, które w przyszłości odegrały kluczową rolę w spisku, między innymi braci Kita i Jacka Wrightów. Na tym etapie życia nie angażował się jeszcze w działalność konspiracyjną i kontynuował naukę, przygotowując się do kariery wojskowej.
Po zakończeniu edukacji opuścił Anglię i w 1592 roku wstąpił do armii hiszpańskiej w Niderlandach. Walczył tam po stronie katolickiej Hiszpanii przeciwko protestanckim Holendrom. W trakcie kampanii zdobył praktyczne doświadczenie w posługiwaniu się prochem oraz w działaniach saperskich. Przyjął także imię Guido, bardziej rozpowszechnione na kontynencie europejskim.
Gdy w 1603 roku na tron Anglii wstąpił Jakub I, wśród katolików pojawiły się nadzieje na złagodzenie polityki religijnej. Król był synem katoliczki Marii Stuart, królowej Szkotów, a jego żona Anna Duńska wykazywała sympatie wobec Rzymu. Szybko jednak się okazało, że Jakub nie spełni pokładanych w nim przez katolików nadziei: zaostrzył represje, jezuitom nakazał opuścić kraj i zwiększył kary na rekusantów.
W tej atmosferze postępowała radykalizacja nastrojów i inicjatorem spisku stał się Robert Catesby, zdecydowany przeciwnik protestanckiej monarchii. To on zgromadził kilkunastoosobowa grupę, w której znaleźli się Thomas Percy, Thomas Wintour oraz bracia Wright. Ponieważ poszukiwano osoby posiadającej doświadczenie wojskowe i wiedzę na temat materiałów wybuchowych, na prośbę Wintoura dołączył do nich także Guy Fawkes. Powierzono mu nadzór nad trzydziestoma sześcioma beczkami prochu, które sukcesywnie, pod osłoną nocy, przenoszono do podziemi pod Izbą Lordów.
Celem spisku było wysadzenie parlamentu w dniu uroczystego otwarcia nowej sesji, 5 listopada 1605 roku, zabicie króla Jakuba I, księcia Walii, królowej Anny oraz większości lordów, biskupów i posłów, co oznaczałoby śmierć setek osób. Kolejnym krokiem miało być przejęcie władzy przez katolickich regentów w imieniu małoletniej księżniczki Elżbiety, przywrócenie katolicyzmu jako religii państwowej i odwrócenie efektów reformacji.
W nocy z 4 na 5 listopada 1605 roku do władz dotarł anonimowy list ostrzegający przed planowanym wybuchem. Najczęściej wskazuje się, że jego autorem był Francis Tresham – jeden ze współspiskowców, krewny Roberta Catesby’ego, który ostrzegł lorda Monteagle’a, czyli Williama Parkera, 4. barona Monteagle, słowami:
„(…) choć nie znam Pana nazwiska, radzę, by dla dobra Pana samego i przyjaciół nie stawił się Pan na otwarcie parlamentu, gdyż Bóg ześle na ten parlament wielką karę.”
Ostrzeżenia nie zbagatelizowano i Thomas Knyvett, królewski urzędnik przeprowadził rewizję w podziemiach parlamentu. Podczas przeszukania odnaleziono Guya Fawkesa pilnującego beczek prochu. Miał przy sobie lonty, latarnię oraz zapałki. Początkowo podał się za Johna Johnsona, rzekomego służącego Percy’ego. Jednak po przewiezieniu do Tower został poddany przesłuchaniom i torturom i ujawnił nazwiska swoje i współspiskowców. Zachowane podpisy na kolejnych, sygnowanych przez niego dokumentach, są coraz mniej czytelne, co świadczy o pogarszającym się stanie fizycznym podczas przesłuchania.
Od razu rozpoczęto też pogoń za pozostałymi spiskowcami. Część z nich, m.in. Robert Catesby oraz bracia Wright zginęła w obławie, a pozostali zostali schwytani i postawieni przed sądem. Proces ośmiu ocalałych odbył się 27 stycznia 1606 roku w Westminster Hall. Wszyscy zostali skazani za zdradę stanu na śmierć. Mieli zostać powieszeni, a ich ciała wypatroszone i poćwiartowane.
Guy Fawkes został stracony jako ostatni, 31 stycznia 1606 roku. Skoczył z szafotu – najprawdopodobniej celowo – i złamał sobie kark i uniknął najbardziej brutalnej części egzekucji.
Władze wykorzystały wykrycie spisku do celów propagandowych. Organizowano nabożeństwa dziękczynne, a publiczne palenie kukieł spiskowców stało się elementem oficjalnych obchodów. Dzień 5 listopada ustanowiono świętem upamiętniającym ocalenie protestanckiej monarchii. Do dziś przetrwała rymowanka, w jednej z najczęściej przytaczanych wersji:
„Pamiętaj, pamiętaj piąty listopada,
Proch, zdrada i spisek.
Niech nikt nie zapomni,
Jak groziła królowi zdrada.”
Sam Fawkes, mimo że odpowiadał głównie za techniczną stronę spisku, a nie za decyzje strategiczne, stał się symbolem całego przedsięwzięcia. Przez kolejne stulecia funkcjonował w angielskiej pamięci zbiorowej jako symbol zdrady i katolickiego zagrożenia dla państwa.
Zmiana wizerunku Fawkesa nastąpiła dopiero w drugiej połowie XX wieku. W latach 1982-1989 ukazał się komiks Alana Moore’a i Davida Lloyda „V jak Vendetta”, którego główny bohater, anarchista walczący z totalitarnym reżimem, nosił maskę, stylizowaną na oblicze Guya Fawkesa i mówił m.in.: „Ludzie nie powinni bać się swoich rządów. Rządy powinny bać się swoich ludzi”.
Choć nie zachowały się żadne autentyczne portrety Fawkesa, jego wyobrażony wizerunek funkcjonował od XVII wieku w formie rycin, kukieł i masek, wykorzystywanych na przykład podczas przedstawień ludowych. Z tego zaś czerpała późniejsza ikonografia. Charakterystyczna biała twarz, czerwone policzki, wąsy i bródka stały się znakiem anonimowości oraz gestem sprzeciwu wobec władzy. Ekranizacja komiksu z 2005 roku, z udziałem Hugo Weavinga i Natalie Portman, przyczyniła się do globalnej popularyzacji wizerunku.
Od 2008 roku maska Fawkesa zaczęła funkcjonować jako uniwersalny symbol oporu wobec instytucji władzy. Wykorzystywała ją grupa Anonymous podczas protestów przeciwko Kościołowi Scjentologicznemu, a następnie ruch Okupuj Wall Street. Pojawiała się również podczas demonstracji przeciwko ACTA, w tym w Polsce w 2012 roku, a także w czasie Arabskiej Wiosny (2011), protestów w Hongkongu (2014 i 2019) oraz od 2013 roku wśród uczestników ruchu Black Lives Matter. W ostatnich latach w Polsce maskę tę możemy coraz częściej zobaczyć w samochodach kurierów i dostawców, załażoną na zagłówek fotela pasażera. (PAP)
Marta Panas-Goworska