Uroczysta msza św. celebrowana przez Prymasa Polski kardynała Stefana Wyszyńskiego z okazji nawiedzenia parafii św. Wawrzyńca w Warszawie przez kopię cudownego obrazu Matki Bożej Częstochowskiej, 1957 r. /NAC
W Warszawie odbyła się debata „70 lat Jasnogórskich Ślubów Narodu. Zobowiązanie, które trwa”. Abp Andrzej Przybylski ocenił, że jeśli wspólnie nie zawalczymy o odrodzenie moralne narodu, to będziemy cierpieć bez względu na racje polityczne.
Jasnogórskie Śluby Narodu napisał kard. Stefan Wyszyński w czasie swojego uwięzienia w Komańczy. Zostały one złożone przez naród 26 sierpnia 1956 r. na Jasnej Górze. W wydarzeniu uczestniczyło wówczas około miliona wiernych.
O aktualności dokumentu rozmawiano we wtorek w stolicy podczas debaty w Sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski pod hasłem „70 lat Jasnogórskich Ślubów Narodu. Zobowiązanie, które trwa”.
– Śluby dotyczyły istotnych spraw w zakresie życia społecznego, państwowego i religijnego, spraw, które byśmy nazwali politycznymi – powiedział przewodniczący Rady KEP ds. Społecznych bp Marian Florczyk. Ocenił, że mają one „rangę nie tylko honoru, powinności, ale wręcz konieczności i zobowiązania”.
– Przyrzeczenia wynikające ze stanu narodu, umęczonego najpierw wojną, potem władzą i systemem politycznym, dotyczyły lepszej przyszłości Kościoła, narodu polskiego. Dotyczyły jakości życia indywidualnego i społecznego, dotyczyły wolności, wiary, wartości i postaw ludzkich w Polsce, w kraju zdominowanym przez system komunistyczny – wskazał.
Ocenił, że tekst ślubów jest wciąż aktualnym zobowiązaniem.
– Spoczywa na nas obowiązek wypełnienia tych ślubnych przyrzeczeń – powiedział bp Florczyk.
Historyk prof. Paweł Skibiński przyrzeczenia nazwał „listą ran moralnych, na które cierpiał i wciąż cierpi wspólnota polska”.
– Nie było to jednak spojrzenie pesymistyczne, ale optymistyczne, bo intencją ślubów była zmiana na lepsze – ocenił.
Zwrócił uwagę, że kardynał Wyszyński miał świadomość sytuacji międzynarodowej Polski i kondycji narodu.
– Czując się jednak po ludzku bezradny wobec rzeczywistości, wzywał pomocy siły wyższej – powiedział historyk.
Zdaniem członka Rady ds. Społecznych KEP abp. Andrzeja Przybylskiego „śluby były wołaniem o odrodzenie moralne całego narodu”.
– W interesie całej wspólnoty jest to, żeby Polska była silna moralnie, żeby rodziły się dzieci, żeby były zdrowe rodziny, żeby świetnie wychować młodzież. Jeśli wspólnie o to dobro nie zawalczymy, to wspólnie z tego powodu będziemy cierpieć bez względu na różne racje czy wrażliwości polityczne – powiedział abp Przybylski. – Jeśli nie będzie dzieci, to naród będzie wymierał, dlatego odnowa moralna jest w interesie wszystkich – dodał.
Przyznał, że jest to punkt dojścia, nad którym trzeba cały czas pracować.
Na humanistyczne aspekty dokumentu wskazał Piotr Sutowicz z „Civitas Christiana”.
– Nie bronimy życia dlatego, że jesteśmy katolikami, ale dlatego, że jesteśmy ludźmi. Czy jestem wierzący, czy nie, Dekalog mnie w zasadzie obowiązuje, bo jestem człowiekiem – powiedział.
Z kolei paulin o. Michał Legan nazwał śluby „głosem wolności chrześcijańskiej i wolności ewangelicznej”.
– Młode pokolenie zupełnie pogubiło się w poszukiwaniu swojej wolności. Jeśli będziemy umieli przekuć tekst ślubów w głos wolności, to dotrzemy do nich – powiedział zakonnik.
W ślubach znalazły się przyrzeczenia dotyczące obrony życia poczętego, nierozerwalności małżeństwa, godności kobiety i obyczajów chrześcijańskich. Składający śluby zobowiązywali się wychowywać dzieci i młodzież w wierności Chrystusowi i pracować nad tym, by Polacy żyli w miłości, sprawiedliwości i zgodzie, aby w życiu społecznym nie było nienawiści, przemocy i wyzysku. Przyrzekali też walczyć z wadami narodowymi, takimi jak lenistwo, lekkomyślność, marnotrawstwo, pijaństwo czy rozwiązłość, a także pracować nad pogłębianiem cnót, takich jak wierność, pracowitość, oszczędność, miłość i sprawiedliwość społeczna.
Tekst Ślubów przewiozła z Komańczy, gdzie więziono prymasa, na Jasną Górę członkini Instytutu Świeckiego Pomocnic Maryi Jasnogórskiej Matki Kościoła Janina Michalska.
Śluby zostały wpisane w Wielką Nowennę Tysiąclecia, którą kardynał rozpoczął 3 maja 1957 r. na Jasnej Górze. Miała ona przygotować Polaków do obchodów Millennium Chrztu Polski w 1966 r. (PAP)
mgw/ joz/