Policjantki w drodze do izby zatrzymań na jednej z ulic Warszawy w 1939 r. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
26 lutego 1925 roku minister spraw wewnętrznych Cyryl Ratajski podpisał decyzję, która odmieniła oblicze polskiej policji. Tego dnia powołano Policję Kobiecą – pierwszą w historii II Rzeczypospolitej formację, w której kobiety mogły oficjalnie pełnić służbę na równi z mężczyznami.
Jak podkreśla historyk Piotr Gołdyn, polskie funkcjonariuszki jako pierwsze w Europie mogły nosić broń. Inną sprawą, na którą zwracała uwagę najważniejsza postać kobiecej policji u jej zarania – Stanisława Filipina Paleolog – było przestarzałe uzbrojenie tej formacji. Nie umniejsza to jednak znaczenia tamtych pionierek. Po I wojnie światowej Europa zmagała się z falą handlu ludźmi, sutenerstwa i zorganizowanej prostytucji. Liga Narodów alarmowała, że skuteczna walka z tymi zjawiskami wymaga obecności kobiet w służbach, bo tylko one potrafiły dotrzeć do ofiar, wśród których były zarówno kobiety, jak i dzieci.
Organizacji takich bezprecedensowych w polskiej historii struktur podjęła się Paleolog. Wcześniej działała w Polskiej Organizacji Wojskowej oraz w latach 1918-1919 w Ochotniczej Legii Kobiet. W opracowaniu poświęconym temu tematowi podkomisarz Mariusz Boruch podkreśla, że „w okresie, kiedy kobiety w Polsce zyskiwały coraz większe prawa obywatelskie, a ich rola w strukturach państwowych stawała się bardziej widoczna, Filipina Paleolog postanowiła, że jej doświadczenie wojskowe i administracyjne powinno zostać wykorzystane w służbie policyjnej”. Była człowiekiem czynu i jak dodaje Boruch „wraz z kilkoma innymi kobietami wstąpiła do nowo formowanej Policji Państwowej, która z czasem stworzyła odrębny oddział dla kobiet”. Angielski „Daily Express”, opisując tworzenie tej formacji, nazywał Paleolog „Polską Joanną d’Arc”.
Skąd rekrutowały się przyszłe policjantki? Kryteria naboru, z dzisiejszej perspektywy, mogą zaskakiwać. Policjantkami mogły zostać tylko niezamężne kobiety do 45 roku życia. Kandydatki musiały mieć też ukończoną szkołę średnią oraz wykazywać nieposzlakowaną opinię. Ponadto musiały zdecydować, że przez siedem lat nie wyjdą za mąż, a więc świadomie rezygnowały z założenia rodziny na czas służby.
Warto podkreślić, że od początku policjantki nie miały taryfy ulgowej. Patrolowały dworce, chroniły młode dziewczyny przed werbunkiem do domów publicznych, w tym przed wyjazdami do zagranicznych sieci przestępczych zajmujących się handlem kobietami, między innymi w Argentynie. Prowadziły działania prewencyjne wśród nieletnich i pracowały z ofiarami przemocy. Do ich obowiązków, jak wylicza specjalistka do spraw bezpieczeństwa Ewelina Waśko-Owsiejczuk, należało zwalczanie i zapobieganie handlu kobietami i dziećmi, prostytucji, stręczycielstwa, sutenerstwa, rozpowszechniania pornografii oraz walka z przestępstwami pokrewnymi. Zobowiązane były też do utrzymywania kontaktów z organizacjami państwowymi, pozarządowymi i społecznymi zajmującymi się prewencją tych przestępstw. Niemniej istotne było też prowadzenie dochodzeń w sprawach specjalnych, wymagających uwzględnienia kobiecej problematyki, wydawanie opinii i przedstawianie wniosków w sprawach personalnych, a także szkolenie, kontrola pracy i działalności służbowej funkcjonariuszek.
Polskie policjantki w dwudziestoleciu międzywojennym stały się formacją szanowaną nie tylko w Polsce. W 1935 roku odwiedziły je angielskie odpowiedniczki i nie była to jedyna zagraniczna wizyta studyjna.
Początki były skromne, niemal eksperymentalne. „U nas ma podobno liczebność kobiecego oddziału policyjnego nie przekraczać dwudziestu” - pisał z pewnym niedowierzaniem popularny magazyn „Bluszcz”, gdy formacja dopiero się rodziła. W przededniu II wojny światowej wyszkolonych policjantek było już blisko 300, co oznacza że stanowiły około 1 proc. stanu osobowego Policji Państwowej. Wojna przerwała ciągłość tej tradycji. Po 1945 roku kobiety wróciły do służby, jednak ich udział przez dekady pozostawał ograniczony, jeszcze w latach 80. XX w. stanowiły około 8 proc. formacji. Dopiero po transformacji ustrojowej ich liczba zaczęła wyraźnie rosnąć: w 1990 roku było to 9,3 procent, rok później niemal 10 procent. Dziś kobiety stanowią około 21 procent wszystkich funkcjonariuszy Policji.
W związku z obchodami stulecia kobiet w Policji do 2 marca w Domu Kuncewiczów, oddziale Muzeum Nadwiślańskiego w Kazimierzu Dolnym, można oglądać wystawę „O dziewczynach, które sukienki na mundury zamieniły”. Wśród prezentowanych eksponatów znajdują się stare fotografie dokumentujące pierwsze policjantki, które wstąpiły do służby w 1925 roku. Są także archiwalne dokumenty i gazety opisujące powstanie formacji oraz wyzwania, z jakimi mierzyły się kobiety. Ekspozycji towarzyszy prezentacja albumu „Kobiety w kryminalistyce. Historia zapisana w kadrach”, przybliżającego rolę, jaką odegrały także w tym pionie polskiej policji.
Marta Panas-Goworska (PAP)
mpg/ lm/