Fort XI Twierdzy Toruń. Fot. domena publiczna
Fundacja Forteczne Dziedzictwo składa zawiadomienie do prokuratury ws. dewastacji Fortu XI w Toruniu, gdzie w czasie II wojny światowej przetrzymywani byli alianccy jeńcy. Ich napisy i rysunki, bezcenne źródło historyczne, są zamazywane graffiti, wulgarnymi napisami, ścierane z murów.
Wiceprezes Fundacji Forteczne Dziedzictwo, Anna Lamers, poinformowała w poniedziałek PAP, że złożone zostanie doniesienie do prokuratury ws. dewastacji.
- Poziom zniszczenie tego unikatowego obiektu jest wręcz niewyobrażalny. Otrzymałam ostatnio po raz kolejny od mojej sygnalistki, która zwiedza forty, informację o tym, że obiekt jest masowo użytkowany. Ktoś rozpala tam ogniska, urządza libacje alkoholowe, a przy okazji niszczy bezcenne dziedzictwo historyczne. Nie możemy milczeć i przejść obok tego obojętnie, bo skala zniszczeń cały czas się pogłębia, a ślady ognisk są świeże - podkreśliła w rozmowie z PAP Lamers.
Na murach jest pełno napisów, które odwołują się do symboliki lokalnego klubu piłkarskiego. Często są one wulgarne, niekiedy zawierają groźby m.in. pod adresem Ukraińców.
- Wiele z bezcennych napisów i rysunków jeńców alianckich została już zniszczona. Te bazgroły po murach są w każdej części fortu. Właściciele prywatni byli karani, ale jak widać nic z tym nie zrobiono, bo wiele osób doskonale wie, jak na ten zabytkowy obiekt wejść. Są przynajmniej trzy wejścia, a obiekt jest mocno eksploatowany. Problem w tym, że nie tak jak trzeba - oceniła Lamers, miłośniczka fortyfikacji i członkini Toruńskiej Rady Dziedzictwa.
PAP nie udało się do czasu publikacji depeszy skontaktować z prywatnymi właścicielami obiektu.
Fort XI pochodzi z lat 70. i 80. XIX wieku i został zbudowany na planie pięciokąta jako standardowy fort artyleryjski główny. W trakcie II wojny światowej w forcie przetrzymywani byli jeńcy Stalagu XXA, którzy pracowali przymusowo przy rozbudowie dworca Toruń Kluczyki. Wśród pozostawionych przez nich śladów są rysunki na wewnętrznych ścianach kaponiery fortecznej oraz w pomieszczeniu adaptowanym wówczas na karcer.
Obiekt przez lata był magazynem Polmozbytu, a przed rokiem 2000 przeszedł w ręce prywatne. Przez lata był rujnowany, rozkradany i pozbawiany m.in. metalowych elementów wyposażenia. Zniszczeniom ulegały już wcześniej także rysunki i inskrypcja wykonane przez jeńców w okresie XX wojny światowej. Właściciele w 2017 zostali skazani prawomocnie na karę 6 tysięcy złotych za brak zabezpieczeń, które uniemożliwiałyby akty dewastacji.
Wśród wpisów jeńców, który zostały odkryte na Forcie XI były wpisy angielskie, francuskie, ale i polskie. Były unikatową pamiątkową wojenną. - Teraz trudno nawet powiedzieć, ile tego zostało, bo skala nabazgrolenia na tych ścianach jest ogromna - podsumowała Lamers.
- Więźniowie przy pomocy ołówków dawali upust swojej niechęci do Niemców. Podawali swoje imiona, nazwiska, adresy, numery jednostek, w których służyli, miejsca w jakich zostali wzięci do niewoli, dzielili się obawami i nadzieją, że ich niedola szybko się skończy. Było kilka modlitw, parę obrazków (krzyże, flagi, symbole jednostek wojskowych), wspomnień zmarłych kolegów, a także kilka wpisów sławiących urodę torunianek. Treść napisów w karcerze w pełni oddawała nastroje, myśli i uczucia tam osadzonych. Tak naprawdę to był jedyny namacalny dokument pobytu w toruńskich fortach jeńców, głównie brytyjskich, ale też francuskich, polskich - czytamy na Toruńskim Portalu Turystycznym. (PAP)
Tomasz Więcławski
twi/ aszw/