Na zdjęciu Ochotnicza Straż Pożarna ze Skoczowa. /Muzeum "Górnośląski Park Etnograficzny w Chorzowie"/facebook
Niegdyś popularny w wielu regionach Europy wielkanocny obrzęd symbolicznego „wygnania Judasza” dziś przetrwał jedynie w przekazach i rekonstrukcjach folklorystycznych. Ten widowiskowy zwyczaj był jednym z wyrazistych elementów ludowej obrzędowości pasyjnej jeszcze na początku XX wieku.
Zwyczaj był szeroko rozpowszechniony w Europie Środkowej i Południowej – m.in. na terenach dzisiejszych Czech, Słowacji, Polski, Węgier, a także w krajach niemieckojęzycznych oraz na Półwyspie Iberyjskim i Bałkanach. W zależności od regionu obrzęd nazywano „wygnaniem Judasza”, „paleniem Judasza” czy „sądem nad Judaszem” i przyjmował on różne formy, jednak jego istotą było symboliczne ukaranie jednego z apostołów – biblijnego zdrajcy.
W Polsce „wygnanie Judasza” było szczególnie popularne w Małopolsce, na Podhalu, Sądecczyźnie, Śląsku Cieszyńskim oraz w niektórych częściach Podkarpacia i Wielkopolski. Obrzęd odbywał się zazwyczaj w Wielki Czwartek lub Wielki Piątek i angażował głównie dzieci i młodzież. Polegał na przygotowaniu kukły ze słomy i starych ubrań, którą – w zależności od regionu – obnoszono po wsi, bito kijami, wleczono, zrzucano z kościelnej wieży, a na końcu wieszano, palono lub topiono.
Jak podkreślała w swoich badaniach etnografka Urszula Janicka-Krzywda, człowiek w tradycyjnych kulturach funkcjonował w rytmie cykli przyrody i wydarzeń granicznych, a obrzędy – zwłaszcza w okresie przełomów – miały na celu zapewnienie ładu, ochronę i pozyskanie przychylności sił wyższych. W tym kontekście ogień i woda pełniły funkcję oczyszczającą, a palenie kukły symbolizującej zło wpisywało się w szerszy, przedchrześcijański model rytuałów wiosennych.
Badaczka wskazywała, że wielkotygodniowe palenie Judasza było jednym z takich obrzędów oczyszczających, praktykowanych w Polsce południowej jeszcze do XX wieku. Obrzęd łączył elementy religijne i ludowe – kukła była niszczona jako symbol zdrady i zła, ale jednocześnie wpisywała się w szerszy schemat rytuałów związanych z przejściem zimy w wiosnę.
Jak odnotowywali etnografowie, w XIX wieku zwyczaj ten miał bardzo rozbudowaną formę i był szeroko opisywany w literaturze pamiętnikarskiej i ludoznawczej. Kronikarz polskich tradycji Zygmunt Gloger opisywał procesję z kukłą Judasza, jej symboliczne „sądy”, bicie, obwożenie po wsi, a następnie palenie lub topienie. Podobne relacje pozostawili m.in. Łukasz Gołębiowski oraz Oskar Kolberg, którzy dokumentowali jego powszechność w Polsce południowej.
W niektórych regionach obrzęd przybierał jeszcze bardziej dramatyczną formę – kukłę zrzucano z wieży kościelnej, wieszano, wleczono przez wieś, a następnie palono i wrzucano do wody. Opisy tego typu praktyk pozostawił również Jędrzej Kitowicz, który wskazywał na ich dawne zakorzenienie w tradycji ludowej.
Obrzęd zaczął zanikać w pierwszej połowie XX wieku. W Polsce najdłużej przetrwał – do lat 50. XX wieku – na Podbeskidziu oraz w okolicach Krakowa i Myślenic. Przyczyną zaniku były m.in. przemiany społeczne, urbanizacja oraz odchodzenie od tradycyjnej kultury wiejskiej. Istotne znaczenie miała również zmieniająca się wrażliwość społeczna oraz krytyka brutalnych form obrzędu. Badacze zwracają także uwagę, że w niektórych przypadkach zwyczaj nabierał wydźwięku antysemickiego, co w XX wieku – w kontekście tragicznych doświadczeń historycznych i zmiany postaw społecznych – spotkało się z jednoznaczną krytyką.
Dziś „wygnanie Judasza” przetrwało głównie jako element opracowań naukowych i rekonstrukcji folklorystycznych, pozostając świadectwem dawnych wyobrażeń o cykliczności świata, rytuałach przejścia oraz ludowym rozumieniu symboliki Wielkiego Tygodnia.
Przypomnieniem tego typu dawnych praktyk stało się odtworzenie w 2019 r. w Wielki Piątek w Pruchniku tzw. „sądu nad Judaszem”, podczas którego kukła symbolizująca zdrajcę została poddana biciu, obcięto jej głowę, a następnie spalono ją i wrzucono do rzeki. Wydarzenie wywołało szeroką debatę publiczną oraz interwencję naczelnego rabina Polski Michaela Schudricha i przedstawicieli Konferencji Episkopatu Polski, którzy jednoznacznie odnieśli się do sprawy, wskazując na jej antysemicki wydźwięk.(PAP)
szb/ dki/