Wnętrze bazyliki Grobu Pańskiego w Jerozolimie. Fot. PAP/Wojtek Jargiło
Możliwość obserwowania w jednym miejscu odmiennych tradycji chrześcijańskich i świadomość jak wiele pokoleń przeszło przez to sanktuarium, fascynuje – powiedziała PAP prof. Anna Kuśmirek z UKSW, wspominając swoje wizyty w Bazylice Grobu Bożego w Jerozolimie.
Według prof. Anny Kuśmirek, biblistki i hebraistki z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, znającej Jerozolimę także z perspektywy przewodnika, wzniesiona nad Golgotą i grobem Jezusa Bazylika Grobu Bożego jest miejscem fascynującym, ale wymaga czasu na refleksję, bo pierwsze wrażenia mogą być powierzchowne.
– Kiedy z Góry Oliwnej ma się przed sobą całą panoramę Starego Miasta, Bazylika Grobu Bożego nie przyciąga aż tak bardzo uwagi. Choć widać z daleka jej dużą, szarą kopułę, to jednak większe wrażenie zawsze robi Złota Kopuła na Wzgórzu Świątynnym, wzniesiona w miejscu dawnej Świątyni Jerozolimskiej – przyznała Kuśmirek. Dodała, że z kolei wewnątrz chrześcijańskiego kościoła ma się wrażenie pewnego chaosu i „można się nawet czuć trochę rozczarowanym”.
Bazylika widziana po raz pierwszy zaskoczyła ją liczbą zakamarków i tym, że np. jej część przynależna prawosławnym ma piękniejszy wystrój niż łacinnicy. Kaplica należąca do franciszkanów jest stosunkowo skromna w zestawieniu z Katholikonem, prezbiterium Greków, które przypomina bogato zdobioną cerkiew.
– Jednak kiedy przychodzi się do bazyliki samemu i jest czas na spokojną refleksję, można sobie uświadomić, że przeszły przez nią kolejne pokolenia chrześcijan, począwszy od Egerii, słynnej pątniczki z IV wieku. Pojawia się wtedy myśl, że właśnie tutaj łączą się modlitwy tych wszystkich ludzi wierzących w tego samego Boga, praktycznie od początku chrześcijaństwa, choć oficjalnie od momentu powstania bazyliki w IV wieku – zauważyła Kuśmirek.
Bazylika Bożego Grobu w Jerozolimie została wzniesiona w IV wieku z polecenia nawróconego na chrześcijaństwo cesarza Konstantyna Wielkiego, w miejscu zarówno ukrzyżowania, na Golgocie, jak i - jak podpowiada tradycja - złożenia do grobu Jezusa. Według Ewangelii św. Jana grób, w którym pochowano Chrystusa, znajdował się „w pobliżu” Golgoty.
W samej kaplicy Grobu Bożego, nad którą wznosi się „szara kopuła”, przeprowadzono – jak podkreśliła Kuśmirek - badania, które potwierdziły, że pod marmurowymi płytami zachowała się pierwotna skalna ława grobowa oraz pozostałości dawnej jaskini, a sam grób był czczony i wyodrębniony już w IV wieku, w czasach Konstantyna.
Do identyfikacji miejsc związanych z męką Jezusa, m.in. relikwii Krzyża Świętego, przyczyniła się matka cesarza św. Helena, która odwiedziła Ziemię Świętą w 326 roku. W bazylice znajduje się zresztą kaplica poświęcona odnalezieniu krzyża i Krypta św. Heleny.
Po zburzeniu Jerozolimy przez Rzymian w 70 roku, a następnie po stłumieniu żydowskiego powstania Bar Kochby w latach 132–136, teren dzisiejszej bazyliki został włączony do pogańskiej zabudowy Aelii Capitoliny, prawdopodobnie związanej z kultem Wenus. Wcześniej znajdował się tu kamieniołom, a potem także nekropolia z grobami wykutymi w skale. Za zgodą Konstantyna świątynia została wyburzona i zrobiono miejsce dla kościoła upamiętniającego zmartwychwstanie Jezusa. Wzniesioną tu bazylikę nazywano wówczas Kościołem Zmartwychwstania.
Został on zniszczony przez Persów, którzy w 614 roku zdobyli Jerozolimę. Został odbudowany, ale na polecenie kalifa Al-Hakima bazylika została ponownie zniszczona w 1009 roku.
Kiedy krzyżowcy odzyskali Jerozolimę, przystąpili do odbudowy kościoła nad Grobem Pańskim. Zbudowano wtedy m.in. prezbiterium, obecnie Katholikon przynależne Grekom, a wokół niego szereg kaplic. Transept rozciągający się wzdłuż osi północ-południe, objął skałę Golgoty. Za czasów krzyżowców Kościół Zmartwychwstania został przemianowany na Kościół Grobu Pańskiego.
Kiedy Jerozolimę zdobył w 1187 Saladyn, a także po ostatecznym wypędzeniu chrześcijan z miasta w 1244, bazylika i grób uległy uszkodzeniu, ale mimo późniejszych pożarów i grabieży przetrwały niemal w stanie, w jakim pozostawili je krzyżowcy.
– Bazylika ma jednak bardzo zróżnicowany charakter. Obok licznych mozaik przywodzących na myśl sztukę bizantyjską można dostrzec tu także łuki z epoki krzyżowców, a wystrój poszczególnych części różni się w zależności od wspólnoty – oceniła Kuśmirek. Zwróciła uwagę, że np. łacinnicy mają jako jedyni organy, które rozbrzmiewają m.in. 3 maja, kiedy odprawiana jest przed Grobem Jezusa msza św. po polsku.
Specyfiką bazyliki jest to, że opiekują się nią wspólnie różne chrześcijańskie wspólnoty: katolicy, prawosławni (Grecki Patriarchat Prawosławny), Ormianie (Ormiański Patriarchat Jerozolimy), Koptowie, Syryjczycy i Etiopczycy.
– Człowiek stopniowo oswaja się z różnorodnością bazyliki, choć na co dzień jesteśmy raczej przyzwyczajeni do jednorodności, a z czasem ta możliwość obserwowania w jednym miejscu tak odmiennych tradycji i liturgii zaczyna wręcz fascynować – przyznała Kuśmirek i wspominała, że często długo przyglądała się liturgii Koptów, Syryjczyków czy Ormian, przechodzącym jedna po drugiej procesjom różnych wyznań.
Biblistka przypomniała, że chrześcijaństwo od początku rozwijało się nie tylko na Zachodzie, ale także na Wschodzie i już we wczesnych wiekach istniały różne tradycje chrześcijańskie: grecka, łacińska, syryjska, koptyjska czy ormiańska.
— Ormianie należą do narodów, które najwcześniej przyjęły chrześcijaństwo jako religię państwową. Nic więc dziwnego, że wyznawcy różnych Kościołów chcieli być obecni w tak szczególnych miejscach, jak Bazylika Grobu Bożego – zaznaczyła.
W imieniu Kościoła katolickiego nad bazyliką opiekę sprawuje istniejąca od XIV wieku, franciszkańska Kustodia Ziemi Świętej. Pracują w niej zakonnicy z ponad 30 krajów. Franciszkanie opiekują się także innymi sanktuariami w Izraelu, Palestynie, Jordanii, Syrii, Libanie i na Cyprze.
Korzenie Kustodii sięgają czasów podróży świętego Franciszka z Asyżu do Ziemi Świętej w latach 1219-1220, w trakcie V krucjaty, kiedy święty z Asyżu próbował nawrócić na chrześcijaństwo Malika al-Kamila, sułtana Egiptu.
Współistnienie tak wielu wspólnot w jednym sanktuarium było przyczyną sporów o liturgię, miejsca modlitwy, pory nabożeństw czy języki celebracji. Dlatego – jak wyjaśniła Kuśmirek - wykształciło się tzw. Status Quo, zestaw zasad pozwalających zarządzać bazyliką, których początki sięgają dekretu osmańskiego z 1757 roku, ostatecznie utrwalonego w połowie XIX wieku.
Dekret stanowi m.in., że żadna część kościoła, łącznie z drobnymi elementami, nie może zostać zmieniona bez zgody wszystkich wyznań. Z tego powodu nie można na przykład przestawić drewnianej drabiny stojącej pod oknem na fasadzie bazyliki przynajmniej od 1782 roku.
Aby uniknąć konfliktów, zgodnie z zarządzeniem sułtana Saladyna z 1187 roku, który odbił Jerozolimę z rąk krzyżowców, wprowadzono także inny zwyczaj. Jedyny klucz, którym można otworzyć i zamknąć ciężkie, drewniane wrota bazyliki, jest przechowywany od 800 lat przez kolejne pokolenia dwóch muzułmańskich rodzin. 30-centymetrowy żelazny klucz dzierży rodzina Joudeh, a rodzina Nusseibeh jest odpowiedzialna za otwieranie drzwi bazyliki o 4 rano i zamykanie około 9 wieczorem.
– Co ciekawe, wewnątrz pozostają wtedy przedstawiciele głównych wspólnot. Zresztą także nocą w bazylice sprawowane są nabożeństwa – zauważyła Kuśmirek.
Muzułmańscy strażnicy klucza są dumni z kilkusetletniej tradycji. Adeeb Jawad Joudeh Al Husseini powiedział BBC w 2022 roku, że Saladyn dał jego rodzinie klucz do ochrony kościoła i że to dla niej „zaszczyt”. „I to nie tylko dla naszej rodziny, ale dla wszystkich muzułmanów na świecie” - podkreślił.
Poważnym zgrzytem w wielowiekowej tradycji dostępu do bazyliki nawet za czasów osmańskich Turków, była decyzja izraelskiej policji o niewpuszczeniu do sanktuarium w tegoroczną Niedzielę Palmową Patriarchy Jerozolimy kard. Pierbattisty Pizzaballi, z powodu wymogów bezpieczeństwa związanych z trwającą amerykańsko-izraelską wojną z Iranem.
Według palestyńskich chrześcijan względy bezpieczeństwa były tylko pretekstem do zamknięcia 28 lutego bazyliki, która jest według nich „pod okupacją”. Tym bardziej że przepisy pozwalały na ograniczone zgromadzenia do 50 lub 100 osób w świątyniach z dostępem do schronów. Z kolei o. Ibrahim Faltas, odpowiedzialny za szkoły Kustodii Ziemi Świętej napisał w Vatican News, że „wielkie dwuskrzydłowe drzwi, które od setek lat strzegą wejścia do Grobu Świętego, nigdy nie były zamknięte przez tak długi czas”. Zauważył, że nawet w trakcie pandemii można było odprawiać nabożeństwa w zamkniętej bazylice.
Premier Izraela Benjamin Netanjahu zmienił decyzję policji dopiero pod wpływem międzynarodowej krytyki, m.in. ze strony jednego ze swoich najbliższych sojuszników, ambasadora USA w Izraelu Mike'a Huckabee, ale także np. prezydentów Polski i Francji.
30 marca Łaciński Patriarchat Jerozolimy oraz Kustodia Ziemi Świętej poinformowały, że w porozumieniu z izraelską policją, przedstawiciele Kościołów będą mogli w bazylice odprawiać nabożeństwa, ale bez udziału wiernych. Liturgie i modlitwy będą transmitowane przez telewizję
Zapytana o ten incydent wokół bazyliki Kuśmirek przyznała, że zdarzały się wcześniej ograniczenia, ale ze zrozumiałych przyczyn, np. z powodu nadmiernego napływu wiernych, kiedy wszystkie wyznania chrześcijańskie obchodziły Wielkanoc jednocześnie.
– Można to odczytywać jako gest o charakterze demonstracyjnym - sygnał pokazujący, kto sprawuje kontrolę - a nie jedynie jako działanie podyktowane względami bezpieczeństwa – oceniła prof. Kuśmirek.
Anna Gwozdowska (PAP)
agw/ pś/ mhr/