PAP Wideo
Historia jest bardzo ważna, ale można z niej czerpać różne lekcje. Jeżeli mówimy cały czas o tym co nas gniewa albo dzieli, to niekoniecznie mówimy całą prawdę o historii – oświadczył w rozmowie w Studiu PAP profesor historii z Uniwersytetu w Toronto Timothy Snyder, który jest gościem kongresu Impact w Poznaniu.
Zapytany o rolę Polski w pomaganiu Ukrainie, mimo niekiedy trudnej historii relacji między tymi państwami, prof. Snyder odpowiedział, że choć historia potrafi być bolesna, to Polacy powinni się skupiać na przyszłości tych stosunków. - Historia jest bardzo ważna, ale można z niej czerpać różne lekcje. Jeżeli mówimy cały czas o tym co nas gniewa albo dzieli, to niekoniecznie mówimy całą prawdę o historii. Prawdą też jest, że polska państwowość zależy od ukraińskiej państwowości – oświadczył amerykański historyk i zaznaczył, że dzieje Polski i Ukrainy są ze sobą związane.
- Jako historyk muszę szukać prawdy i pisać prawdę niezależnie od tego jaka ona jest, bo ona może też być bolesna – podkreślił Snyder. „Wy Polacy teraz tworzący (...) historię stosunków polsko-ukraińskich, ponosicie odpowiedzialność nie za przeszłość, ale za przyszłość (PAP - tych relacji)” - dodał.
Zwrócił uwagę, że Polska ma teraz lepsze narzędzia, niż miała kiedykolwiek, by tworzyć relacje z Ukrainą, zwłaszcza biorąc pod uwagę jej zdolności strategiczne i wojskowe. – Jeżeli mówimy o historii, to powinniśmy mówić o historycznej roli, jaką Polska teraz ma do odegrania – zaznaczył.
Mówiąc o roli Unii Europejskiej we wspieraniu Ukrainy, Snyder ocenił, że UE nie może istnieć bez rozszerzania Wspólnoty. Ponadto, jego zdaniem - Ukraina ma bardzo dużo do zaoferowania UE. - Unia Europejska, po pierwsze, historycznie rzecz biorąc, to jest instytucja postimperialna albo antyimperialna – uważa historyk. Dodał, że UE ma szansę, by się rozszerzać, gdy inne imperia upadają.
- Obiektywnie, niezależnie od naszych emocji, przeszłości, po prostu obiektywnie, w interesie Polski i Europy jest budowanie takiego bloku idealnie w Unii, ale jeżeli nie w Unii, to bloku demokracji od Ukrainy do Kanady. Niezależnie od tego, co dziś robi Moskwa, albo co jutro zrobią Chiny, albo pojutrze zrobią Stany (Zjednoczone) – powiedział.
- Chiny, Stany czy Rosja nie są w stanie określić przyszłości dla Europejczyków, albo inaczej, są w stanie, jeżeli wy na to pozwolicie, ale inaczej nie są w stanie – oświadczył Snyder.
Odnosząc się do sytuacji na świecie, historyk ocenił, że wszystkie państwa europejskie są w sytuacji kryzysu. – Jesteśmy wszyscy jakby w tej sytuacji ukraińskiej – zauważył. Dodał, że trudność, z jakimi się mierzymy, są oczywiście inne niż te, którym stawia czoło Ukraina. - Możemy rozumieć obecny kryzys jako możliwość oglądania samych siebie i wybudowania lepszej własnej wizji przyszłości – podkreślił.
W sytuacji Ukrainy Snyder widzi lekcję dla reszty świata. - W Polsce czy w Stanach nie grozi nam konkretnie atak rosyjski czy z zewnątrz, ale jednak groźba dla demokracji jest wszechobecna – zauważył.
Profesor podkreślił znaczenie społeczeństwa obywatelskiego w Ukrainie, które jest jednym z elementów świadczących o wyjątkowej umiejętności radzenia sobie tego kraju w sytuacjach kryzysowych. – Jedną z odpowiedzi na to jest społeczeństwo obywatelskie, co brzmi jak hasło, ale w warunkach ukraińskich znaczy konkretnie, że ludzie są w stanie sobie zaufać, bo mają konkretne doświadczenie – wytłumaczył.
Zdaniem Snydera kluczowe były umiejętności nabyte podczas „pierwszego, drugiego i trzeciego Majdanu”, czyli masowych demonstracji. - Ludzie budowali sieci, trochę tak jak w Polsce podczas Solidarności i teraz jak jest wojna i wojna oczywiście jest sprawą państwa, państwo musi działać i działa, ale też ludzie są w stanie organizować się sami i pomagać tam na froncie – zaznaczył.
- To jest konkretna lekcja, że nie możemy po prostu czekać na to, co zrobi państwo, nie możemy czekać, co zrobi świat, musimy być w stanie sami się organizować – podkreślił.
Zapytany o wsparcie USA dla Ukrainy, na które - jak zaznaczył we wtorek w Warszawie szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha - Kijów liczy, profesor odparł, że rozumie stanowisko ukraińskiego ministra, „ale, choć byłoby dobrze, gdybyśmy (USA) działali w tym kierunku, to nie jest bardzo prawdopodobne, bo nie mamy przy obecnej władzy, żadnego poczucia własnych interesów i nie mamy cierpliwości, żeby po prostu śledzić takie zjawisko, jak wojna Rosji z Ukrainą”.
Snyder pokreślił, że wsparcie ze strony USA jest nikłe i „właściwie, niestety, pomagamy Rosji więcej niż Ukrainie”.
Jego zdaniem podobnie jest w przypadku Europy, która „wciąż kupuje więcej rosyjskiego gazu niż pomaga Ukraińcom”. Jednocześnie naukowiec zwrócił uwagę, że „jeżeli Ukraińcom uda się wygrać wojnę, jeżeli Ukraińcom uda się zbudować demokratyczne państwo, to nie będzie to przy pomocy Stanów czy według wzorców nawet zachodnich, to będzie dzięki temu, co oni sami zrobili”.
Polska Agencja Prasowa jest patronem medialnym kongresu Impact.
Antoni Wiśniewski-Mischal (PAP)