Maciej Kreda przy pracy nad 700-metrowym muralem w Pradze. Fot. PAP/EPA/Martin Divisek
W dzielnicy Praha 6 powstaje galeria sztuki ulicznej, długi na 700 metrów mural. Polak Maciej Kreda odpowiada za 23-metrowy odcinek.
- Są dłonie zainspirowane obrazem Michała Anioła ze stworzenia Adama. Po lewej stronie jest Bóg, po prawej stronie zrobiłem Ewę, z której głowy powstaje miasto – przekazał PAP Kreda. „Swój”, jeszcze nieukończony kawałek muralu nazwał „Stworzenie Pragi”. Z głowy Ewy wypadają charakterystyczne dla miasta obiekty – Stare Miasto, Tańczący Dom i wieża lotniska w Ruzyni, która jest blisko miejsca, w którym powstaje mural.
Pracuje nad nim 30 artystów z Czech i innych krajów. Mural ma mieć blisko 1800 metrów kwadratowych. Przedsięwzięcie realizowane jest w ramach trzeciej edycji prestiżowego festiwalu Urban Pictus, prężnie działającego jako biennale sztuki miejskiej, za którego całościową organizację odpowiada znana i szanowana praska The Chemistry Gallery.
- Zaprosili mnie organizatorzy – powiedział PAP Kreda i dodał, że przed rokiem był w Pradze z grupą przyjaciół, z którymi wspólnie malował na ścianie. - Muralem tego nie nazwał, malowaliśmy po prostu na miejscówce takiej po prostu, gdzie maluje się typowe graffiti, my tam po prostu przejęliśmy kawałek dużego muru. Było nas siedem czy dziewięć osób i każdy z nas zrobił, powiedzmy, swój mural - stwierdził.
Po tym malowaniu Kreda dostał zaproszenie do udziału w projekcie Festiwal Urban Pictus.
Festiwal jest organizowany co dwa lata, a jego trzecia edycja odbywa się od czerwca do września br. Od dawna zajmuje się przekształcaniem przestrzeni publicznej poprzez współczesną sztukę ulicy i dąży do rewitalizacji zaniedbanych lub anonimowych miejsc w mieście. Kawałek Pragi ma się zmienić podobnie jak berliński Teufelsberg czy dzielnica Wynwood w Miami.
- Chcieliśmy przenieść do Pragi energię światowych metropolii i pokazać, że nawet długa betonowa ściana może być przeżyciem artystycznym - powiedział dziennikarzom organizator festiwalu Petr Hajek.
Kreda przyznał, że dla niego praca w Pradze jest wyjątkowa, ponieważ nie czuje się dobrze przy malowaniu długich ścian. - Po prostu całe życie tak naprawdę projektuję w pionie, więc tutaj jak dostałem zdjęcie i zobaczyłem, że mam 23 metry w poziomie, to nie ukrywam, że lekko się załamałem, bo wiedziałem, że zajmie to po prostu dwa, trzy razy więcej pracy niż zazwyczaj. Musiałem gdzieś tam w swojej głowie przestawić pewne elementy, żeby zaprojektować coś w poziomie – powiedział PAP.
Rezultat tego „poprzestawiania” będzie widoczny już pod koniec czerwca. Warto jednak pamiętać, że ten kawałek dzielnicy Praha 6 przy ulicy Vlastina jest odległy od centrum i innych pamiątek. Ci, których w Pradze męczą tłumy, mogą powiedzieć – szczęśliwie.
Z Pragi Piotr Górecki (PAP)
ptg/ dki/