Kamienica przy ul. Limanowskiego 4 w Szczecinie. Fot. Google Street View
W nadprożu budynku przy ul. Limanowskiego 4 w Szczecinie podczas renowacji drzwi odkryto podpis właściciela sprzed 160 lat. Carl Polis mieszkał tam do końca XIX w., jego rodzina do 1921 r. Remont wejścia do kamienicy dofinansował Miejski Konserwator Zabytków.
Przy kamienicy na szczecińskim Nowym Mieście, obok XIX-wiecznego gmachu sądu, w piątek po południu odbyła się tzw. komisja konserwatorska zwołana przez Michała Dębowskiego, Miejskiego Konserwatora Zabytków. Omawiano kolejny etapy renowacji wejścia do budynku, nad którym niedawno odkryto wykonany czarną farbą napis „4. C.Polis. 4”.
- Na początku myślałem, że to nazwa ulicy, ale obecna ul. Bolesława Limanowskiego to była Artilleriestraße, czyli Artyleryjska, ponieważ w pobliżu znajdowały się koszary artylerii. Napis wskazuje pierwszego właściciela kamienicy Carla Polisa - powiedział PAP Dębowski.
Wyjaśnił, że budynek wzniesiono w latach 1864-1866, według projektu mistrza murarskiego H. Günthera, sygnowanego również przez Jamesa Hobrechta, miejskiego radcę budowlanego Szczecina.
Carl Polis, mistrz garncarstwa, zamieszkał z rodziną na parterze. Wyżej znajdują się cztery kondygnacje. Pod koniec XIX w., po śmierci seniora rodu kamienicę odziedziczyła żona i dzieci. O zamożności familii świadczy m.in. to, że córki Polisa wyszły za mąż za kupców ze Szczecina i Świnoujścia, jeden syn robił interesy w Berlinie, drugi był dyrektorem żeglugi w Hamburgu. Natomiast syn Carl odziedziczył po ojcu imię oraz garncarski fach.
Nazwisko „Polis”, umieszczone na płycie w nadprożu szerokich dwuskrzydłowych drzwi, przez dziesięciolecia było ukryte pod warstwami zaprawy i farby. Kiedy wspólnota mieszkaniowa z ul. Limanowskiego 4 otrzymała dotację (21,5 tys. zł) z funduszy Miejskiego Konserwatora Zabytków, rozpoczęto remont, który ma kosztować ok. 50 tys. zł. Wykonuje go Pracownia Renowacji Stolarki Zabytkowej Anny Redzik.
- Dwuskrzydłowe drzwi ważą mniej więcej tyle, ile mają lat – powiedziała PAP Redzik podczas piątkowej komisji konserwatorskiej. - Są wykonane z sosny, ale bardzo używiczonej. Ta żywica całkowicie wypełnia drewno, co nadaje ciężar. Drzwi są też bardzo grube, mają około 9 cm – wyjaśniła.
Dwuskrzydłowe drzwi (1,5 m szerokości i ponad 2 m wysokości) nie były zamocowane na drewnianej ościeżnicy. Nietypowej konstrukcji zawiasy przytwierdza się do stalowej ramy wmurowanej w ściany. Zanim skrzydła drzwiowe zostaną ponownie osadzone, Redzik pomaluje je na kolor musztardowy, wskazany przez MKZ. Trzeba też wykonać prace remontowe przy wejściu, oczyścić płytę w nadprożu, usunąć ślady prowizorycznych napraw itd.
Redzik zaznaczyła, że renowacja drzwi trwała półtora miesiąca, ale jest już na finiszu. Po konsultacji z Dębowskim wybrano rodzaj farby i stylizowaną klamkę.
- Te drzwi są jednymi z najstarszych w Szczecinie. Niewiele podobnych się zachowało – podkreślił Dębowski. - A napis w nadprożu to sprawa unikatowa. Pierwszy raz się z takim spotkałem. Podczas remontów częściej odkrywamy stare szyldy - zwrócił uwagę Dębowski.
Kamienica przy ul. Limanowskiego 4 figuruje w gminnej ewidencji zabytków. Powstała kilkanaście lat po rozpoczęciu zabudowy tzw. Nowego Miasta, między ówczesną Bramą Berlińską, dziś Bramą Portową, a dworcem kolejowym. (Dopiero w 1845 r. władze wojskowe wydały zgodę na powiększenie Stettina i wyburzenie części fortyfikacji.) Na Nowym Mieście wznoszono budynki mieszkalne, obiekty garnizonowe, gmach Sądu Krajowego.
Jak wyjaśnił Dębowski, nieruchomość przy Artilleriestraße 4 została sprzedana w 1921 r. Nowymi właścicielami zostali kupiec Max Bartels i jego żona Marie z d. Christophel. Wartość kamienicy oszacowano wówczas na 99 tys. marek. Po 1945 r. wydzielono w niej mieszkania komunalne. Numer adresowy zachowano. Teraz pod „czwórką” przy ul. Limanowskiego działa wspólnota, planuje m.in. remont drewnianych schodów i balustrad. – Na ostatniej kondygnacji zachowały się dwie oryginalne tralki. Będziemy się na nich wzorować – zapowiedziała Redzik.
Na elewacji kamienicy zachowały się ozdobne gzymsy, a na nich elementy kimationu, czyli ornamentu rzeźbiarskiego z szeregu stylizowanych motywów roślinnych. Przy wejściu jest efektowny portal, a na szczycie budynku drewniany gzyms, lecz bez oryginalnych konsoli (wsporników). Dębowski zwrócił uwagę, że przez dziesięciolecia „doszło do zubożenia wystroju elewacji”. Oryginalne zdobienia frontowej ściany częściowo zakrył gruboziarnisty tynk, typowy dla lat 70.-80. XX w.
- Wystrój sztukatorski, opaski na pewno były bardziej bogate. Kamienica miała neoklasyczne dekoracje, drzwi również mają typową dla tego okresu kompozycję – podsumował Dębowski. (PAP)