Prof. Lech Korniszewski, lekarz, genetyk, autor książki „Lekarz w Himalajach”. Fot. PAP/Radek Pietruszka
Lekarz i uczestnik wielu wypraw w Himalaje i Karakorum Lech Korniszewski ocenia, że Wanda Rutkiewicz miała takie osiągnięcia, że w innym kraju miałaby własną wyprawę, a w Polsce musiała kogoś prosić o udział. 23 czerwca 1986 roku Rutkiewicz, jako pierwsza kobieta i pierwsza osoba z Polski zdobyła K2.
Lech Korniszewski lekarz dziesięciu wypraw i kierownik dwóch - w Himalaje i Karakorum - w rozmowie z PAP wspominał Wandę Rutkiewicz.
Przyznał, że nigdy nie miał zamiaru wchodzenia na ośmiotysięczniki, ale kocha góry. Zaznaczył, że właśnie dlatego nigdy nie postrzegał Wandy Rutkiewicz jako konkurentki, jak patrzyli na nią niektórzy mężczyźni wspinacze.
- Troszkę jej nie lubili, bo miała sukcesy - pierwsza osoba z Polski na Evereście i pierwsza kobieta i obywatelka Polski na K2. Nie okazywali tego może zbyt jawnie, choć czasem można było się domyślić z różnych wypowiedzi, że uważają ją za taką osobę bezwzględną, która będzie dążyła do swojego celu - mówił Korniszewski i dodał, że było w tym dużo takiej „zawodowej zawiści”. - Bardzo często musiała kogoś prosić o udział. Miała takie osiągnięcia, że w innym kraju miałaby własną wyprawę, co by dużo jej ułatwiało - tłumaczył.
Korniszewski poznał się z Wandą Rutkiewicz w 1978 r., kiedy wybierała się na Everest. W rozmowie wspominał dzień, w którym himalaistka zaginęła. Przypuszcza, że podczas wejścia na Kanczendzongę Rutkiewicz nie przeżyła nocy. - Dlatego, że nie wzięła ze sobą śpiwora, karimaty. Miała tylko płachtę biwakową. Nie wzięła żywności, czy maszynki do stopienia śniegu. Nie wzięła też telefonu i akurat szło załamanie pogody - tłumaczy Lech Korniszewski. Podkreśla, że „to jej wyposażenie świadczyło, że to już jest inna Wanda”.
- Z Wandą widziałem się na parę godzin przed odlotem na tą ostatnią wyprawę. Przyszła po kolejną apteczkę, bo ja jej przygotowywałem te apteczki przed wyprawami i zauważyłem, że Wanda jest bardzo zmieniona - miała podkrążone oczy - wspominał i dodał, że zapytał ją: „Wanda, czy ty musisz jechać?”. Ona stwierdziła, że „musi”. Dodaje, że wiedział z poprzednich rozmów, że była konsekwentna oraz uparta i zdania nie zmieni.
- Widziałem, że Wanda jest bardzo zmęczona. Umówiła się ze mną na ósmą po odbiór apteczki, a przyszła o jedenastej. Musiałem przerwać swój weekendowy wyjazd, żeby przyjechać i zdać jej apteczkę z opisem wszystkich leków. Wtedy powiedziałem jej, Wanda przepraszam, ale źle wyglądasz - opowiadał. Ona odpowiedziała, że wie, ale że od razu lepiej się poczuje, jak będzie w górach.
Jego zdaniem Wanda Rutkiewicz powinna mieć rok przerwy, bo była nie tylko zmęczona wspinaniem, ale również ciągłą walką o pieniądze na wyjazd. Kiedy ostatni raz się widzieli, chwilę porozmawiali, ale namowy Korniszewskiego na pozostanie w Polsce, na nic się zdały. - Miałem złe przeczucia. Widziałem ją wtedy w złej formie - zaznaczył.
Wideo dostępne na: https://wideo.pap.pl/pap-media,101/prof-lech-korniszewski-wanda-rutkiewicz-placila-wysoka-cene-za-swoje-sukcesy-,92598 oraz: https://wideo.pap.pl/pap-media,101/--prof-lech-korniszewski-wanda-rutkiewicz-placila-wysoka-cene-za-swoje-sukcesy----,92511 (PAP)
kszy/ dafa/