Ocalony z Holokaustu Leon Weintraub (L) oraz prezydent Łodzi Hanna Zdanowska (2P) podczas uroczystości na Stacji Radegast w Łodzi. Fot. PAP/Marian Zubrzycki
Pamięć o Zagładzie jest naszym zobowiązaniem wobec jej ofiar. Jest zobowiązaniem do prawdy, nazywania zbrodni po imieniu i wskazywania jej sprawców - napisał prezydent Karol Nawrocki w liście odczytanym podczas piątkowych uroczystości upamiętniających 82. rocznicę likwidacji Litzmannstadt Getto, które odbyły się w Łodzi.
Litzmannstadt Getto było jednym z największych na okupowanych ziemiach polskich miejscem odosobnienia i niewolniczej pracy dla Żydów nie tylko polskich, ale też z wielu krajów Europy. 82 lata temu, 29 sierpnia 1944 roku ze stacji Radegast na peryferiach Łodzi odjechał ostatni pociąg śmierci do Auschwitz Birkenau.
Wstępem do oficjalnych piątkowych uroczystości na Stacji Radegast była ceremonia pod Pomnikiem Ofiar Łódzkiego Getta i Obozów Koncentracyjnych na Cmentarzu Żydowskim przy ul. Brackiej w Łodzi.
Prezydent Karol Nawrocki w swoim przesłaniu do uczestników uroczystości, w tym do ocalałych z Zagłady i ich dzieci i wnuków napisał: „Łódź była w latach 30. ubiegłego wieku metropolią, a ludność żydowska stanowiła 30 proc. jej ludności. Niemcy zakładając tu getto skazali tę wielka społeczność na lata cierpienia. Niemieccy okupanci odebrali miastu nawet jego nazwę, a zgromadzonym w getcie odebrali wszystko - wolność, zdrowie, bliskich, a w końcu życie. Getto stało się precyzyjnie skonstruowaną maszyną do katorżniczej pracy na rzecz okupantów, a dla ogromnej liczby uwięzionych tu ludzi etapem do ostatecznego ich unicestwienia”.
„Skłaniam głowę przed ofiarami i ocalałymi świadkami zła, pogardy i przemocy. (...) Pamięć o Zagładzie jest naszym zobowiązaniem wobec jej ofiar. Jest zobowiązaniem do prawdy, nazywania zbrodni po imieniu i wskazywania jej sprawców. Jako prezydent RP wierzę, że jesteśmy to winni tym, którzy zostali tu odarci z godności, wolności, a wreszcie pozbawieni życia. Ta pamięć będzie przekazywana kolejnym pokoleniom” - napisał Nawrocki.
Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier i minister obrony narodowej, w swoim liście do uczestników uroczystości podkreślił, że tragedia Litzmannstadt-Getto pozostaje wiecznym ostrzeżeniem przed nienawiścią, pogardą oraz ideologią, która odbiera człowiekowi godność i prawo do życia. Dodał, że jako naród, który doświadczył ogromnych okrucieństw II wojny światowej, doskonale rozumiemy, jak bezcenna jest wolność, bezpieczeństwo i ludzka solidarność.
Prezydent Łodzi Hanna Zdanowska podczas uroczystości na stacji Radegast mówiła o współczesnych ofiarach nienawiści i konfliktów na Bliskim Wschodzie i na Ukrainie. - Możemy mieć różne poglądy, wyznawać różne religie i różnie patrzeć na świat, ale jest granica, której świat nie może przekroczyć. Nie może być zgody na zabijanie niewinnych ludzi, zgody na nienawiść, na odebranie człowiekowi życia tylko dlatego, że należy do niewłaściwego narodu, wyznaje niewłaściwą religię, albo urodził się po złej stronie granicy - powiedziała Zdanowska.
Podczas łódzkich uroczystości wystąpili ocalali z Zagłady - Hana Svirsky i Leon Weintraub, który jednym z ostatnich transportów został wywieziony do Auschwitz. Stuletni pan Leon w swoim wystąpieniu zwrócił uwagę, że wynaturzony nacjonalizm zaczyna się od wywyższenia nad innymi, poniżania innych, a kończy na komorach gazowych.
- Czuję się zobowiązany przekazać słowa mojej córki Emilii, która powiedziała: Papa, nie zapomnimy tego, co było, ponieważ zapomnienie tych wydarzeń oznaczałoby powtórne uśmiercenie tych milionów ofiar hitleryzmu - powiedział Leon Weintraub.
Zaapelował o przywrócenie ludzkiej twarzy ofiarom getta spoczywającym na tzw. polu gettowym na łódzkim cmentarzu żydowskim i w miejsce bezimiennych kamieni - postawienie macew z imionami, nazwiskami, miejscem urodzenia i zgonu.
Hana Svirsky w emocjonalnym wystąpieniu, wspominając bohaterstwo Polki, Łodzianki - Zofii Libich, która ukrywała ją przez całą okupację, ocaliła z Zagłady i narażała życie, by ją ocalić, a później poświęciła je, żeby wychować jak własną córkę, powiedziała, że tylko dzięki ofierze Zofii ma teraz szczęśliwą rodzinę w Izraelu, dzieci, wnuki i życie, którego jej rodzice nie mogli sobie nawet wyobrazić.
- Jestem dumną Izraelitką, ale jestem też silnie związana z Polską. Kocham ten kraj i język polski. Za każdym razem, kiedy tu przyjeżdżam, jest to powrót do mojego dzieciństwa, do mojego domu przy Lipowej 31, do Zosi, która mnie uratowała, do tych wszystkich, którzy zginęli i do tych, którzy zdołali przeżyć - powiedziała wzruszona pani Hanna.
W łódzkich uroczystościach wziął udział Yoav Belocerkiewski, dyrektor Departamentu Dyplomacji Publicznej Ambasady Izraela, który powiedział, że pamiętając o ofiarach Zagłady trzeba myśleć o nich jak o ludziach, bo nie byli tylko liczbami i danymi statystycznymi.
- Mieli imiona, mieli domy, które im odebrano. Mieli rodziny, nadzieję i własne życie, zanim stali się ofiarami. Żydów z Łodzi nie można wymazać z historii tego miasta, z historii Polski, ani ze zbiorowej pamięci - powiedział Yoav Belocerkiewski dziękując władzom samorządowym Łodzi i społeczności łódzkich Żydów za ich wysiłki na rzecz zachowania pamięci o żydowskich mieszkańcach miasta.
Litzmannstadt Getto zostało utworzone przez Niemców w lutym 1940 r. Było drugim co do wielkości – po warszawskim – i najdłużej istniejącym gettem na okupowanych ziemiach polskich. Zajmowało teren dawnego Starego Miasta i dużą część Bałut.
Początkowo Niemcy umieścili w nim 160 tys. osób. Później trafiło do niego wielu przedstawicieli żydowskiej inteligencji z Czech, Niemiec, Austrii i Luksemburga oraz 5 tys. Romów i Sinti z Austrii, a także około 20 tys. Żydów z podłódzkich miejscowości.
Przez getto Litzmannstadt przeszło łącznie ponad 200 tys. osób. Przez pięć lat z głodu i wyczerpania zmarło blisko 45 tys. osób. Większość z nich jest pochowana na Polu Gettowym na Cmentarzu Żydowskim.
W styczniu 1942 r. rozpoczęły się masowe deportacje mieszkańców getta do obozu zagłady w Chełmnie nad Nerem, gdzie zamordowano 70 tys. osób. Likwidację getta Litzmannstadt Niemcy rozpoczęli już w czerwcu 1944 roku transportami do niemieckiego obozu zagłady Kulmhof w Chełmnie nad Nerem, a od sierpnia 1944 roku objęła przede wszystkim deportacje do niemieckiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau.
Przyjmuje się, że ostatni transport śmierci do Auschwitz-Birkenau został odprawiony ze stacji Radegast 29 sierpnia 1944 r. Z Getta Litzmannstadt ocalało jedynie od 7 do 13 tys. osób. (PAP)
jus/ aszw/