Kadr z filmu - bombardowanie Wielunia 1 września 1939. Fot. PAP/archiwum
1 września 1939 r., zanim padły strzały na Westerplatte, niemiecka Luftwaffe obróciła Wieluń w zgliszcza, czyniąc jego bezbronnych mieszkańców pierwszymi ofiarami terroru II wojny światowej. Wieluń jest symbolem wojny przeciwko człowiekowi – podkreślił dyrektor Muzeum Ziemi Wieluńskiej Jan Książek.
Tak Niemcy rozpoczęli II wojnę światową – od zmasowanego, ludobójczego ataku z powietrza na Wieluń, który nad ranem 1 września 1939 r. stał się pierwszym zbombardowanym przez Luftwaffe polskim miastem, a setki jego mieszkańców pierwszymi cywilnymi ofiarami niemieckiej agresji. Nalot nastąpił o godzinie 4.40, kilka minut przed ostrzałem Westerplatte, bez jakiegokolwiek ostrzeżenia, gdy większość ludzi jeszcze spała.
Bomby spadły na bezbronne, niespełna 17-tysięczne miasto, które nie miało żadnego znaczenia strategicznego – nie stacjonowały w nim polskie jednostki wojskowe, nie było garnizonu, ufortyfikowanych pozycji ani obrony przeciwlotniczej.
– Wieluń jest symbolem wielkiej tragedii i początku II wojny światowej, wojny, która od pierwszej minuty była skierowana przeciwko człowiekowi nieuzbrojonemu i nieprzygotowanemu – temu dziecku, tej kobiecie i temu starcowi - bo bombardowanie nastąpiło bez wypowiedzenia wojny przez Adolfa Hitlera. Miasto pomimo braku uzasadnienia militarnego zostało przez dowódców niemieckich skazane na zagładę. Doświadczyło ludobójczego, barbarzyńskiego ataku, przeprowadzonego z pełną bezwzględnością i siłą – powiedział PAP dyrektor Muzeum Ziemi Wieluńskiej Jan Książek.
W opinii historyka była to realizacja doktryny wojny totalnej, w której zacierają się granice między obiektami wojskowymi a cywilnymi. Wskazał, że wymownym dowodem na zbrodniczy i terrorystyczny charakter nalotu były już same cele pierwszego uderzenia. Bomby spadły m.in. na Szpital Wszystkich Świętych, mimo że był on wyraźnie oznaczony znakami Czerwonego Krzyża. W gruzach kompleksu zginęły 32 osoby – uznawane za pierwsze ofiary tej wojny – w tym pacjenci oraz siostry szarytki z personelu medycznego.
Kolejne fale niemieckich „sztukasów” obróciły w zgliszcza 50 proc. powierzchni miasta, a w samym centrum zniszczenia sięgały aż 80 proc. Celami niemieckich pilotów stały się także symbole wielokulturowej historii Wielunia – zniszczono m.in. XIV-wieczną gotycką kolegiatę pw. św. Michała Archanioła, synagogę oraz zabytkowe, mieszczańskie kamienice.
Ekspert podkreślił, że niemieccy piloci doskonale wiedzieli, na jakie obiekty zrzucają bomby. Przed wojną pogranicze było szczegółowo obfotografowane przez Luftwaffe, a w samym mieście działała piąta kolumna.
– Z relacji świadków, które gromadzimy w muzeum, wyłania się obraz absolutnej grozy i ludzkich dramatów. Mieszkańców ze snu wyrwał przerażający ryk nadlatujących samolotów i dźwięk syren. Wszyscy opowiadali to w ten sam sposób: najpierw słyszeli dziwne wycie w powietrzu, a nieco później czuli silne uderzenia i drgania ziemi. Gdy na centrum zaczęły spadać nawet półtonowe bomby, które nie tylko burzyły budynki, ale też podpalały okolicę, ludzie zdawali sobie sprawę, że jedyną szansą na ratunek jest ucieczka z miasta – zaznaczył Książek.
Dodał, że ludzie w panice szukali schronienia w piwnicach, które po zawaleniu się budynku często stawały się dla nich śmiertelną pułapką. Ginęli też na ulicach, bo niemieccy lotnicy nie tylko zrzucali bomby, ale również zniżali lot i ostrzeliwali z broni maszynowej uciekających cywilów, co w opinii badaczy jest bezpośrednim dowodem na zbrodniczy i terrorystyczny charakter tej operacji.
Dyrektor wieluńskiego muzeum zwrócił uwagę na fakt absolutnego zaskoczenia cywilów oraz dyskusję wokół dokładnego czasu rozpoczęcia bombardowania.
– W relacjach świadków nie ma ani jednej informacji, by ktokolwiek wiedział wcześniej o ataku na państwo polskie. Nie było żadnych doniesień radiofonicznych czy telefonogramów z ostrzeżeniem. Dla mnie najważniejsza jest skala tego barbarzyńskiego uderzenia na bezbronne miasto. Czy nalot nastąpił dokładnie o godzinie 4.40, czy chwilę później – to spór drugorzędny, który nie zmienia faktu, że Wieluń był pierwszym zbombardowanym polskim miastem – tłumaczył.
Historyk wskazał przy tym na realne przyczyny wybrania przez Niemców akurat tego miasta. O ataku zadecydowało przygraniczne położenie Wielunia – leżącego zaledwie 21 km od ówczesnej granicy z III Rzeszą – oraz to, że stanowił on ważny węzeł komunikacyjny. Miasto leżało ponadto na styku polskich armii, w punkcie słabo osłoniętym przez polskie siły. Przede wszystkim chodziło jednak o paraliż infrastruktury i wywołanie masowej paniki wśród ludności cywilnej, co było kluczowym elementem niemieckiej strategii wojny błyskawicznej (Blitzkriegu).
Dokładna liczba wszystkich ofiar nalotów na Wieluń do dziś pozostaje trudna do jednoznacznego ustalenia, m.in. z powodu panicznej ucieczki tysięcy mieszkańców z płonącego miasta. Szacunki badaczy mówią o co najmniej kilkuset zabitych, choć część źródeł wskazuje na 1,2 tys. ofiar. Setki osób zostało rannych.
Atak przeprowadziła 4. Niemiecka Flota Powietrzna przy użyciu bombowców nurkujących Junkers Ju 87 („sztukasów”), które wyposażone w bomby o wadze od kilkudziesięciu do 500 kg startowały z położonych zaledwie kilkadziesiąt kilometrów dalej lotnisk k. Opola (wówczas na terytorium III Rzeszy), na terenie dzisiejszych miejscowości Ligota Dolna i Polska Nowa Wieś. Wśród pilotów byli m.in. lotnicy z I dywizjonu 76. pułku, wywodzący się z Legionu Kondor, który w 1937 r. zbombardował hiszpańską Guernicę.
Niszczycielskie naloty falowe trwały do godzin południowych. W tym czasie niemieckie samoloty zrzuciły na miasto około 380 bomb burzących i zapalających o łącznej wadze 46 ton.
– Potężna tragedia miasta Wielunia to przede wszystkim ogromne ludzkie straty. Zginęły setki osób, które nie były przygotowane do ucieczki i tak brutalnego ataku, a ci, którzy przeżyli, często pozostawali kalekami – fizycznymi lub psychicznymi. To także nieodwracalne zniszczenie architektury i zabytkowej tkanki miejskiej, której po wojnie – w realiach PRL – nie odbudowano z poszanowaniem dawnego charakteru – przyznał historyk.
Zwrócił uwagę, że sprawcy zbrodni popełnionej na ludności cywilnej Wielunia nigdy nie ponieśli odpowiedzialności. Wielu niemieckich lotników zginęło w kolejnych latach konfliktów, jednak część dożyła końca wojny. Nigdy jednak nie zostali osądzeni.
Z naocznych świadków bombardowania Wielunia żyje jeszcze zaledwie kilku. Ich osobiste relacje, unikalne pamiątki wyciągnięte spod gruzów oraz historyczne fotografie stały się kanwą wystawy w Muzeum Ziemi Wieluńskiej zatytułowanej „Świadkowie mówią… Wieluń 1 września 1939”.
– Jesteśmy depozytariuszami pamięci tragedii Wielunia, o której musimy nieustannie przypominać po to, żebyśmy mieli świadomość, czym jest wojna. Wieluń jest przykładem miasta, które poddano terrorowi, i ma wielkie prawo, by mówić, czym jest tragedia ludności cywilnej w kontekście niezapowiedzianej wojny. Zbombardowanie niedużego miasta bez żadnego militarnego uzasadnienia i zabicie setek bezbronnych ludzi w czasie snu było wkalkulowane w machinę wojny skierowaną przeciwko człowiekowi – podkreślił dyrektor muzeum.
Bartłomiej Pawlak (PAP)
Materiał wideo dostępny na https://wideo.pap.pl/pap-media,101/zaglada-bezbronnego-wielunia-symbolem-poczatku-wojny-przeciwko-czlowiekowi,95190 oraz na https://wideo.pap.pl/pap-media,101/zaglada-bezbronnego-wielunia-symbolem-poczatku-wojny-przeciwko-czlowiekowi,95191?previewHash=ad3d90a0e702a6960c024c3e952ccfc7
bap/ miś/