Muzeum Martyrologii Wielkopolan – Fort VII. Fot. Jakub Kaczmarczyk (PAP)
Imienne tabliczki przy 116 dębach upamiętniających wielkopolskie ofiary zbrodni katyńskiej odsłonięto w piątek w Poznaniu. W uroczystości wzięło udział - według organizatorów -około 400 osób, w tym przedstawiciele rodzin ponad 80 poległych.
W 2020 r., w sąsiedztwie poznańskiego Fortu VII, w którym mieści się Muzeum Martyrologii Wielkopolan, stanęła tablica informująca o poznaniakach i Wielkopolanach, którzy zostali zamordowani przez sowietów w Katyniu w 1940 r. W tym samym miejscu posadzono również 116 dębów pamięci. Liczba drzew nawiązywała do liczby rodzin związanych z Poznaniem i Wielkopolską, które czekały na upamiętnienie swoich bliskich zamordowanych przez NKWD.
Podczas piątkowej uroczystości przy drzewach odsłonięto 116 imiennych tabliczek poświęconych każdemu z upamiętnionych poległych. Umieszczono na nich m.in. kody QR, które prowadzą do indywidualnej strony www poświęconej konkretnej osobie.
Prezes Stowarzyszenia Katyń w Poznaniu Hanna Kuna powiedziała PAP, że w ocenie organizatorów w piątkowym upamiętnieniu wzięło udział około 400 osób, w tym rodziny ponad 80 poległych. - Jesteśmy pod wrażeniem tego, jak dużo osób przyszło - zaznaczyła.
Jeszcze kilka miesięcy temu stowarzyszenie miało kontakt z około 40 osobami - przedstawicielami rodzin zamordowanych. Dzięki poszukiwaniom, m.in. z pomocą mediów, serwisów społecznościowych, ale też sprawdzaniu parafialnych baz danych, udało się dotrzeć do kolejnych bliskich ofiar. - Mieliśmy kiedyś kontakt z przedstawicielami tych rodzin, ale utraciliśmy go i teraz nawiązaliśmy go ponownie, najczęściej z następnym pokoleniem - powiedziała Kuna.
Dodała, że choć wśród odnowionych kontaktów dominują osoby mieszkające w Wielkopolsce, to dwie rodziny odnaleziono w Niemczech, a jedną w Australii.
Piątkowa uroczystość miała wojskową asystę. Zgromadzonym odczytano także okolicznościowy list od wicepremiera, szefa MON Władysława Kosiniaka-Kamysza. Polityk podkreślił w nim, że choć od zbrodni katyńskiej minęło 86 lat, to „nadal poraża jej rozmiar, bezwzględność, okrucieństwo i tragiczne skutki”. „Sowieci wymordowali wtedy połowę korpusu oficerów Wojska Polskiego, równocześnie dziesiątkując szeregi obywateli, którzy stanowili intelektualną i moralną elitę Rzeczypospolitej” - napisał szef MON.
Hanna Kuna pytana przez PAP o dalsze plany stowarzyszenia zwróciła uwagę, że spośród ponad 22 tys. ofiar zbrodni katyńskiej dębami upamiętniono około 6 tys. osób. - Spośród wielkopolskich ofiar mniej więcej co czwarta ma dąb, także naprawdę jeszcze dużo pracy przed nami - zastrzegła.
Po sowieckiej agresji na Polskę, 17 września 1939 r., do niewoli w ZSRR dostało się ok. 15 tys. oficerów. Zgodnie z dekretem władz ZSRR, podpisanym przez Józefa Stalina 5 marca 1940 r., NKWD zamordowało ok. 22 tys. obywateli polskich, w tym oficerów Wojska Polskiego, policjantów, funkcjonariuszy straży granicznej i służby więziennej oraz osoby cywilne należące do elit II Rzeczypospolitej Polskiej.
Zbrodnia wyszła na jaw 13 kwietnia 1943 r. Przez wiele lat władze sowieckiej Rosji wypierały się odpowiedzialności za to ludobójstwo, przerzucając winę na III Rzeszę Niemiecką. Na oficjalne przyznanie się Moskwy do odpowiedzialności za zbrodnię katyńską trzeba było czekać prawie do końca istnienia Związku Radzieckiego. 13 kwietnia 1990 r. władze ZSRR przyznały się do zbrodni katyńskiej, określając ją jako „jedną z cięższych zbrodni stalinizmu”.(PAP)
szk/ aszw/