Howard Shore z dwoma Oskarami - za muzykę do trzeciej części filmu Władca pierścieni i piosenki do tego samego dzieła. Fot. PAP/EPA/Brendan McDertmid
Howard Shore to jeden z najwybitniejszych twórców współczesnego kina — autor muzyki do niemal stu filmów, m.in. „Milczenia owiec”, „Władcy Pierścieni”, „Hobbita”, laureat trzech Oscarów i trzech Złotych Globów. 18 października kompozytor kończy 80 lat.
„Muzyka wyraża to, czego nie można powiedzieć i o czym nie sposób milczeć” – napisał w eseju o Williamie Shakespearze francuski pisarz Victor Hugo. Słowa te doskonale oddają to, czym jest muzyka filmowa komponowana przez Howarda Shore’a. Trudno znaleźć kogoś, kto nie zna charakterystycznego, sielankowego brzmienia utworu „Concerning Hobbits” czy pełnego majestatu „Forth Eorlingas”, ale Howard Shore to nie tylko muzyka ilustrująca filmy z serii „Władca Pierścieni”.
„Milczenie owiec”, „Filadelfia”, „Siedem”, „Władca Pierścieni”, „Gangi Nowego Jorku”, „Infiltracja”, trylogia „Hobbit” — muzykę do wszystkich tych wielkich produkcji stworzył ten sam kanadyjski kompozytor.
Nagrodzony został trzema Oscarami – za muzykę do „Władcy Pierścieni: Drużyna Pierścienia” oraz muzykę i piosenkę do „Władcy Pierścieni: Powrót Króla”. Ma także trzy Złote Globy i cztery statuetki Grammy. Ścieżka dźwiękowa do „Władcy Pierścieni” jest regularnie nagradzana w plebiscycie Classic FM Movie Music Hall of Fame.
Mimo upływu czasu popularność jego muzyki nie tylko nie przemija, lecz staje się coraz większa, wychodzi daleko poza sale kinowe i koncertowe. W tym roku wygrała już we wspominanym plebiscycie po raz piąty (czwarty z rządu), dystansując muzyczne ilustracje takich tytułów, jak m.in. „Lista Schindlera” (1993), „Gladiator” (2000), serie „Gwiezdne wojny”, „Piraci z Karaibów” i „Harry Potter”.
„25 lat po premierze pierwszej części »Władcy Pierścieni« nadal porusza umysły, serca i wyobraźnię widzów na całym świecie. Przygoda Petera Jacksona w Śródziemiu stała się jedną z najbardziej kasowych serii filmowych w historii, a epicka ścieżka dźwiękowa Howarda Shore’a pomogła ożywić skomplikowany, fantastyczny świat literacki J.R.R. Tolkiena” – podkreśliła brytyjska stacja.
„Jestem wdzięczny licznym twórcom wykonującym tę muzykę w sposób, który przez cały ten czas nie przestaje przemawiać do słuchaczy. Nadal jestem dumny z tej pracy i jej sukcesu, a także niezmiernie cieszę się, że dano mi możliwość wyrażenia świata J.R.R. Tolkiena poprzez muzykę” – powiedział kompozytor.
Howard Shore urodził się 18 października 1946 r. w Toronto. Naukę muzyki rozpoczął w wieku 8 lat. Zaczynał od klarnetu, ale szybko opanował grę na kolejnych instrumentach. Jak przyznał w 2014 r. w „The Hollywood Reporter”, komponuje muzykę codziennie od dziesiątego roku życia. Kiedy miał 13 lat, na obozie letnim zaprzyjaźnił się z Lornem Michaelsem – późniejszym scenarzystą i producentem telewizyjnym.
Na poważnie zajął się muzyką w wieku 17 lat. Po ukończeniu Forest Hill Collegiate Institute poszedł na studia muzyczne w bostońskim Berklee College of Music. W latach 1969-1972 grał w zespole Lighthouse. Był współtwórcą programu „Saturday Night Live”, a w latach 1975 -1980 dyrektorem muzycznym programu.
Jako kompozytor muzyki filmowej zadebiutował w 1977 r., najpierw stworzył oprawę do filmu „Wściekłość” w reżyserii Davida Cronenberga, któremu Shore wkrótce skomponował muzykę do kolejnych filmów – „Potomstwo” (1979), „Scanners” (1981), „Wideodrom” (1981). Kompozytor i reżyser współpracowali z sobą wielokrotnie. Obaj pochodzili z Toronto i znali się jeszcze z czasów młodości. „Miałem 14 lat, a on 18, mieszkaliśmy w tej samej okolicy. David miał olbrzymi motocykl, co bardzo mi imponowało” – opowiadał Shore.
W 1985 r. po raz pierwszy współpracował z Martinem Scorsese przy filmie „Po godzinach”. Rok później Cronenberg nakręcił „Muchę” z muzyką Shore’a z Jeffem Goldblumem i Geeną Davis w rolach głównych. Horror science fiction opowiadający o naukowcu, który przemienia się w monstrualnego owada, przyniósł Cronenbergowi międzynarodowy rozgłos i uznanie. W 2008 r. na jego podstawie powstała opera o tym samym tytule. Spektakl miał premierę w 2008 r. w paryskim Théâtre du Châtelet (orkiestrą Radia France dyrygował Placido Domingo) oraz w operze w Los Angeles. „Mam szeroką kulturę muzyczną, ale moja wiedza pochodzi głównie z pracy nad muzyką do własnych filmów. Dlatego Howard Shore i Placido Domingo musieli być bardzo cierpliwi, by mi wszystko tłumaczyć” – wyznał wówczas reżyser.
Muzyka do filmowej „Muchy” zwróciła uwagę na talent Shore’a, ale prawdziwym przełomem okazała się współpraca z Jonathanem Demme’em przy „Milczeniu owiec”. Mroczne, minimalistyczne brzmienie tej ścieżki dźwiękowej sprawiło, że kanadyjski kompozytor stał się jednym z najbardziej rozchwytywanych twórców w Hollywood.
W latach 90. odpowiadał za ścieżki dźwiękowe takich filmów, jak „Pani Doubtfire”, „Filadelfia”, „Ed Wood”, „Siedem”, „Cop Land”, „Depresja gangstera”, „eXistenZ”. Pod koniec dekady spotkał się z Peterem Jacksonem, który zaproponował mu stworzenie muzyki do planowanej przez niego adaptacji prozy J.R.R. Tolkiena. W 2001 r. w kinach pojawił się „Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia”. Film przyniósł Kanadyjczykowi pierwszego Oscara. Wybitny sukces filmu przypieczętował ich dalszą współpracę, która zaowocowała kolejnymi statuetkami za następne części serii.
W międzyczasie pracował przy takich filmach, jak „Gangi Nowego Jorku” (2002), „Aviator” (2004), „Infiltracja” (2006) – wszystkie wyreżyserowane przez Martina Scorsese. „Scorsese to kolejny niesamowity umysł muzyczny. Ma niezwykłe wyczucie muzyczne, a sposób, w jaki wykorzystuje muzykę, ma ogromne znaczenie dla jego filmów. Współpraca z nim to zawsze prawdziwa przyjemność” – podkreślał w 2019 r. Shore.
W 2012 r. wrócił do muzycznego ilustrowania świata Tolkiena, tworząc oprawę do filmów z serii „Hobbit”. Zdaniem kompozytora „ścieżka dźwiękowa może zrobić coś więcej, niż tylko podkreślić to, co już jest”. „Kiedy już dostrzegę ujęcie, wszystko staje się intuicyjne. Po prostu czuję, co muszę stworzyć” – powiedział w 2025 r. w rozmowie z „Guardianem”. „Pracuję w tradycyjny sposób, z kartką papieru i ołówkiem w dłoni. Tym, czego najbardziej wtedy potrzebuję, jest cisza. Tworzenie muzyki to proces głęboko wewnętrzny. Hałasy, które nas na co dzień otaczają, bardzo temu przeszkadzają – chyba że mówimy o odgłosach natury” – podkreślił w rozmowie z Onetem.
„Partytury filmowe są dziełami bardzo wizualnymi, gdyż opierają się na obrazie. Pisząc je, czasem czuję się tak, jakbym tworzył jakiś dokument, który muzyką dopiero się staje” – mówił kompozytor. „Lubię słowo pisane. Uważam, że struktura słów i zdań oraz paragrafów i rozdziałów jest bardzo dobrą strukturą dla komponowania muzyki. Muzyka ma również bardzo linearny charakter na kartce papieru, na który składa się pięć równoległych linii oraz struktura taktów” – wyjawił w rozmowie z „Index Magazine”, dodając jednocześnie, że uwielbia pracę literacką, gdyż „pozwala mu dużo czytać”.
W 2017 r. Shore uhonorowany został Nagrodą im. Wojciecha Kilara. Jak napisano w uzasadnieniu, „kompozytor sprawnie posługuje się językiem muzycznym, a do każdej ścieżki podchodzi indywidualnie, dostosowując do niej wykorzystane techniki”, a także „znakomicie operuje motywami i tematami, wielokrotnie zmieniając ich charakter poprzez wielokrotne przetworzenia agogiczne, instrumentacyjne, harmoniczne i barwowe”.
„To wielki zaszczyt przyjąć nagrodę, która jest poświęcona pamięci wielkiego Wojciecha Kilara. Jego muzyka jest inspiracją dla wszystkich, którzy byli i są w stanie jej posłuchać, nie tylko w filmie, ale także w filharmonii. Każde jego dzieło to najwyższe szczyty muzyki klasycznej” - powiedział wówczas laureat.
Mateusz Wyderka (PAP)
mwd/ miś/