Afisz projektu mega muzeum Beatlesów. Fot. facebook
W sercu Liverpoolu powstanie mega muzeum Beatlesów. Ma to być kronika długiej i krętej drogi legendarnego zespołu: od wczesnych występów w piwnicznym klubie The Cavern przez grane w ogłuszającym zgiełku koncerty na stadionie Shea, rewolucyjne eksperymenty w studiu Abbey Road, aż po słynny koncert nad dachu budynku Apple.
Część z tych miejsc będzie można „odwiedzić”, bo odtworzone zostaną jako immersyjne instalacje stworzone przy użyciu oryginalnych pamiątek oraz rekwizytów z filmowych biografii zespołu, nad którymi pracuje obecnie reżyser Sam Mendes, znany m.in. z filmów „American Beauty” i „Spectre”.
Twórcy muzeum z firmy Apple Corps, której pierwsze wcielenie stworzyli Beatlesi, zapowiedzieli, że miejsce ma konkurować m.in. z Gracelandem – miejscem upamiętniającym Elvisa Presley'a w amerykańskim stanie Tennessee.
Nowe muzeum ma być czterokrotnie większe od istniejącego dziś Beatles Story i zajmie halę targową St Johns Market w centrum miasta, nieopodal głównej stacji kolejowej. Zająć ma przestrzeń niemal 10 tys. metrów kwadratowych.
„To niesamowite i bardzo wzruszające, że ludzie nadal zainteresowani są naszą historią” - stwierdził Paul McCartney, jeden z dwóch nadal żyjących muzyków grupy. W oświadczeniu podkreślił, że nadal czuje ze swoim rodzinnym miastem więź.
„Kocham Liverpool. To część tego, kim jestem i część tego, kim są Beatlesi. Wszystko to nie mogłoby się stać bez Liverpoolu” - podkreślił basista.
Z Beatlesami związana będzie też druga najwyższa budowla miasta: wieża widokowa St John's Beacon. Znana szerzej jako Radio City Tower została zbudowana w 1969 roku i stała się jednym z symboli pędu ku modernizacji, jaki owładnął kraj podczas rządów administracji Harolda Wilsona.
Nawiasem mówiąc, do jego polityki podatkowej George Harrison złośliwie odnosi się w utworze „Taxman” z płyty „Revolver”.
Równie symbolicznie budynek potem podupadł, stając się symbolem zapaści lokalnej gospodarki w latach osiemdziesiątych. Od niemal dwóch lat wieża stoi pusta.
Zmienić się to ma wkrótce, bo według planów powstanie tu atrakcja związana z żółtą łodzią podwodną. To nie przypadek, bo wyśpiewywany przez Ringo Starra utwór przywołuje portowe miasto, w którym urodził się bohater i choć nazwa „Liverpool” w tekście nie pada, to większość biografów jest zgodna, że kompozycja jest jednym z wielu przykładów nostalgicznego powrotu do dzieciństwa, w które teksty Wielkiej Czwórki obfitują.
Według planów za dwa lata nad miastem górować będzie logo Beatlesów, które zawiśnie na wieży.
Na nowej atrakcji zyskać mają artyści, którym marzy się sława podobna do tej Wielkiej Czwórki. Część zysków z biletów przeznaczona ma być na wspieranie młodych talentów w Merseyside.
Premier Andy Burnham podkreślił, że plany reprezentują ambicję na skalę, jaką chciałby zobaczyć w całym kraju.
- Beatlesi są jednym z najwspanialszych przykładów tego, co Brytania może dać światu – stwierdził.
Choć były burmistrz Manchesteru kojarzony jest częściej z tym drugim wielkim miastem północy Anglii, od zawsze konkurującym z Liverpoolem, to urodził się na przedmieściach miasta Beatlesów, w Aintree, mniej więcej 4 km od miejsca, w którym na świat przyszedł Paul McCartney.
Muzeum ma zostać otwarte w 2028 roku. Współtworzyć będzie je liverpoolski samorząd.
W 56 lat po rozpadzie Wielkiej Czwórki zainteresowanie zespołem nie maleje. Przejawem XXI-wiecznej Beatlemanii jest też zapowiadane na przyszły rok otwarcie muzeum przy Saville Row w Londynie, gdzie panowie dali swój historyczny, ostatni koncert. Na dachu budynku Apple zabrzmiały utwory z płyty „Let It Be”, a koncert został przerwany w wyniku interwencji policji.
Na 2028 rok zaplanowana jest z kolei czteroczęściowa seria kinowych biografii Beatlesów w reżyserii Sama Mendesa z Paulem Mescalem, Barrym Keoghanem, Josephem Quinnem i Harrisem Dickinsonem w rolach głównych.
Trwają też prace nad beatlesowskim musicalem opartym na filmie Danny'ego Boyle'a „Yesterday”. Opowieść o muzyku, który budząc się we wszechświecie, w którym Beatlesi nigdy nie istnieli, zachowuje pamięć o ich piosenkach i staje się dzięki nim globalną gwiazdą, będzie miała premierę na londyńskim West Endzie.
Z Londynu Adam Dąbrowski (PAP)
ada/ mal/