Prezydent Lech Wałęsa (L) i Prezes Rady Ministrów Józef Oleksy (P), Warszawa, 19.10.1995. Fot. PAP/Maciej Belina Brzozowski
W przeszłości tylko prezydent Lech Wałęsa skutecznie blokował dokonywanie przez premiera zmian w rządzie, jednak opierał się na tzw. małej konstytucji z 1992 roku, w której dotyczący tej sprawy zapis był mniej precyzyjny niż w konstytucji z 1997 roku.
Premier Donald Tusk poinformował, że we wtorek wieczorem podpisał wniosek do prezydenta Nawrockiego ws. nominacji ministra finansów i gospodarki Andrzeja Domańskiego na wicepremiera. Zgodnie z konstytucją prezydent na wniosek premiera powołuje członków rządu.
Rzecznik prezydenta był pytany w czwartek rano w TVN24, czy wniosek premiera o powierzenie Domańskiemu stanowiska wicepremiera może skończyć się inaczej niż odebraniem od ministra finansów przysięgi przez prezydenta. - Pan prezydent nie ulega żadnej presji, mamy chwilę czasu - podkreślił rzecznik prezydenta.
W przeszłości tylko prezydent Lech Wałęsa skutecznie blokował zmiany w składzie Rady Ministrów na wniosek premiera. Uprawnienie prezydenta do powołania premiera i rządu pojawiło się w tzw. małej konstytucji z 1992 roku. Wcześniej obowiązywały jeszcze przepisy konstytucji PRL-owskiej, w myśl której rząd powoływał Sejm.
W małej konstytucji przepisy dotyczące powołania rządu i kolejnych związanych z tym kroków konstytucyjnych były analogiczne do obowiązującej do dziś ustawy zasadniczej z 1997 roku.
Były jednak pewne różnice. Istniał art. 61, że szefów MON, MSZ i MSW powołuje się po zasięgnięciu opinii prezydenta. Z kolei w art. 68 była mowa, że „na wniosek Prezesa Rady Ministrów Prezydent może dokonywać zmian na stanowiskach poszczególnych ministrów”.
Ówczesny prezydent Lech Wałęsa interpretował te przepisy na swoją korzyść i np. wszystkim rządom do końca swojego urzędowania w 1995 roku wskazywał własnych kandydatów na szefów MON, MSZ i MSW. Dotyczyło to również rządów dalekiej politycznie od prezydenta koalicji SLD-PSL.
Opierając się na treści art. 68 odmawiał również skutecznie w niektórych przypadkach dokonywania zmian w składzie Rady Ministrów. Na początku 1993 roku odmówił powołania na stanowisko ministra kultury i sztuki w rządzie Hanny Suchockiej kandydata ZChN Zbigniewa Klajnerta. Do końca istnienia tego rządu stanowisko ministra kultury pozostawało nieobsadzone.
Niedługo po objęciu rządów przez koalicję SLD-PSL do dymisji w wyniku konfliktu z premierem Waldemarem Pawlakiem podał się wicepremier i minister finansów Marek Borowski. Premier złożył wniosek o powołanie na jego miejsce Dariusza Rosatiego, ale Wałęsa odmówił nominacji, wysuwając m.in. argument o rzekomych związkach Rosatiego z FOZZ.
Kryzys został zażegnany, gdy dysponująca w Sejmie większością blisko 2/3 koalicja SLD-PSL zagroziła Wałęsie zmianą małej konstytucji i ograniczeniem jego uprawnień. W efekcie doszło do porozumienia i prezydent w kwietniu 1994 roku wręczył nominację kolejnemu kandydatowi na wicepremiera i ministra finansów Grzegorzowi Kołodce. Zaś Rosati też potem został ministrem, tylko spraw zagranicznych, gdy prezydentem był już Aleksander Kwaśniewski.
Po uchwaleniu konstytucji z 1997 roku prezydenci nie odmawiali już premierom, gdy ci zwracali się o powołanie określonych osób do rządu. Po pierwsze z ustawy zasadniczej znikł zapis o zasięganiu opinii przy MON, MSZ i MSW. Poza tym art. 161 regulujący kwestie zmian w rządzie stał się bardziej precyzyjny niż ten z małej konstytucji. Głosi on, że „Prezydent Rzeczypospolitej na wniosek Prezesa Rady Ministrów dokonuje zmian w składzie Rady Ministrów".
Prezydenci miewali oczywiście zastrzeżenia do kandydatów na ministrów, ale nigdy nie kończyło się to odmową wręczenia nominacji. Aleksander Kwaśniewski był w 2001 roku np. niechętny kandydaturze Wiesława Kaczmarka na ministra skarbu w rządzie Leszka Millera. Z kolei Lech Kaczyński miał w 2007 roku zastrzeżenia do kandydatury Radosława Sikorskiego na szefa MSZ. Sikorski wcześniej był zresztą ministrem obrony w rządzie PiS i został zdymisjonowany.
Kaczyński prowadził w tej sprawie poufne rozmowy z kandydatem na premiera Donaldem Tuskiem, ale gdy ten nie zmienił zdania w sprawie Sikorskiego, wręczył mu nominację tak jak całemu rządowi.
Nominacje na ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego w rządzie Tuska wręczył też Waldemarowi Żurkowi prezydent Andrzej Duda w lipcu 2025 roku, mimo wysuwanych wobec tego kandydata zastrzeżeń.
Piotr Śmiłowicz (PAP)
pś/ mro/