źródło: https://www.youtube.com
30 października 1961 roku Związek Radziecki przeprowadził na Nowej Ziemi, rosyjskim archipelagu na Oceanie Arktycznym, próbę najpotężniejszej bomby jądrowej w historii. Ładunek o mocy około 50 megaton, nazwany później Car-bombą, był ponad trzy tysiące razy silniejszy od bomby zrzuconej na Hiroszimę.
Od amerykańskich prób atomowych na atolu Bikini w 1946 roku minęło piętnaście lat. W tym czasie wyścig zbrojeń między Stanami Zjednoczonymi a Związkiem Radzieckim nabrał rozpędu. „Bomba atomowa to było mało, trzeba było mieć bombę wodorową” – mówił historyk prof. Paweł Wieczorkiewicz. Jak przypominał, pierwszy radziecki ładunek termojądrowy wypróbowano już po śmierci Stalina. Oba mocarstwa opanowały wówczas technologię pozwalającą na konstruowanie takich ładunków. Choć w 1958 roku ogłoszono moratorium na próby jądrowe, doskonalenie uzbrojenia trwało nadal. W 1961 roku stosunki między mocarstwami gwałtownie się zaostrzyły. W sierpniu rozpoczęto budowę muru berlińskiego, a 27 października amerykańskie i radzieckie czołgi stanęły naprzeciwko siebie przy przejściu Checkpoint Charlie. Próba nerwów zakończyła się na szczęście następnego dnia, ale po dwóch kolejnych, tysiące kilometrów od Berlina, ZSRR zademonstrował światu swoją najpotężniejszą broń. Przygotowano ją w tajnym ośrodku badawczym Arzamas-16, gdzie zespołem fizyków kierował Andriej Sacharow, jeden z twórców radzieckiej bomby wodorowej.
Do radzieckiego programu jądrowego Sacharow trafił w czerwcu 1948 roku za sprawą swojego profesora Igora Tamma. Po latach wspominał: „Nikt nie pytał mnie, czy chcę uczestniczyć w tych pracach. Nie miałem właściwie żadnego wyboru. Ale skupienie, całkowite pochłonięcie pracą i energia, które w nią włożyłem, były moje własne”.
Kilka miesięcy później naukowiec przedstawił koncepcję bomby wodorowej, którą nazwano „słojką” – od popularnego rosyjskiego wypieku. Podobieństwo nie było przypadkowe: konstrukcja bomby przypominała przekładaniec, w którym na przemian układano uran i paliwo termojądrowe – deuterek litu. Ładunek oparty na tym pomyśle wypróbowano w sierpniu 1953 roku. Na „słojce” jednak nie poprzestano. Kolejny przełom nastąpił w 1955 roku, kiedy radzieccy fizycy przetestowali nową konstrukcję, pozwalającą uzyskać znacznie większą siłę wybuchu. Rozwiązanie to stało się podstawą dalszych prac nad bronią termojądrową, których kulminacją była Car-bomba. Do jej powstania przyczyniła się również decyzja polityczna. 10 lipca 1961 roku Nikita Chruszczow spotkał się na Kremlu z naukowcami z Arzamas-16 i zapowiedział wznowienie prób jądrowych. Sacharow sprzeciwił się tej decyzji, uznając nowe testy za niepotrzebne. Przywódca ZSRR nie zamierzał jednak ustąpić. Według relacji przytoczonej przez historyka nauki Alexa Wellersteina podchwycił pomysł stumegatonowej bomby, która miała zawisnąć nad kapitalistami „jak miecz Damoklesa”.
Bomba, o której mówił Chruszczow, miała wiele imion. W dokumentacji pojawiało się oznaczenie AN602, w opracowaniach także RDS-220. Nazywano ją „Wielkim Iwanem”, a Sacharow we wspomnieniach pisał po prostu o „Wielkiej Bombie”. Najbardziej znane dziś miano, Car-bomba, upowszechniło się dopiero po rozpadzie ZSRR. Jak odnotowuje Wellerstein, nie wiadomo dokładnie, kto pierwszy go użył. Według jednej z relacji nazwę zaproponował na początku lat 90. fizyk Jurij Trutniew podczas przygotowań do wystawy poświęconej historii radzieckiego programu jądrowego. Inspiracją miały być dwa inne rosyjskie kolosy: Car-puszka, ważąca około 40 ton armata z XVI wieku, z której nigdy nie wystrzelono, oraz Car-kołokoł, ponad 200-tonowy dzwon z XVIII wieku, który nigdy nie zadzwonił. Oba znajdują się na moskiewskim Kremlu. Trutniew był również jednym z głównych konstruktorów Car-bomby. „Z perspektywy czasu tempo jej opracowania robi ogromne wrażenie” – pisze Wellerstein. Zespół miał zaledwie cztery miesiące na zaprojektowanie i przygotowanie bomby do próby. Znaczną część prac konstrukcyjnych wykonali Trutniew i Jurij Babajew, pod kierownictwem Sacharowa.
Pierwotnie zakładano, że bomba osiągnie moc 100 megaton. Ostatecznie, z inicjatywy Sacharowa, ograniczono ją do około 50 megaton. Zastąpienie uranu-238 ołowiem pozwoliło znacznie zmniejszyć opad promieniotwórczy. Fizyk zdawał już sobie sprawę z zagrożeń związanych z próbami jądrowymi i ich długofalowych skutków dla ludzi. Z tak przygotowanym ładunkiem 30 października 1961 roku z lotniska Olenia na Półwyspie Kolskim wystartował specjalnie przebudowany bombowiec Tu-95V, pilotowany przez Andrieja Durnowcewa. Pod jego kadłubem znajdowała się ośmiometrowa bomba ważąca około 27 ton. Była tak wielka, że nie mieściła się w komorze bombowej samolotu. Maszynie towarzyszył Tu-16 wyposażony w aparaturę pomiarową i kamery filmowe.
Szanse przeżycia załogi bombowca oceniano na zaledwie 50 procent. Aby dać lotnikom czas na oddalenie się od miejsca wybuchu, bombę wyposażono w spadochron ważący około 800 kilogramów. Ładunek zrzucono z wysokości około 10,5 kilometra nad poligonem w rejonie Zatoki Mitiuszycha, w północnej części Nowej Ziemi.
Bomba eksplodowała około czterech kilometrów nad ziemią. „Wybuchowi towarzyszył błysk świetlny o niezwykłej sile” – relacjonował lektor radzieckiego filmu dokumentującego próbę. Mimo całkowitego zachmurzenia rozbłysk i następująca po nim poświata były widoczne nawet z odległości tysiąca kilometrów. Słup szybko rósł, osiągając średnicę około dziesięciu kilometrów, a obłok powstały po eksplozji sięgnął wysokości 60–65 kilometrów. Fala uderzeniowa dosięgła również bombowca, który gwałtownie stracił wysokość. Durnowcew zdołał jednak odzyskać kontrolę nad maszyną i bezpiecznie wylądować.
Car-bomba pozostała najpotężniejszym ładunkiem jądrowym, jaki kiedykolwiek zdetonowano. Jej ogromna masa utrudniała transport, a dalsze zwiększanie mocy nie przekładało się proporcjonalnie na obszar zniszczeń. Bomba była przede wszystkim demonstracją możliwości technicznych i siły państwa Chruszczowa. Wellerstein zwraca jednak uwagę, że władze amerykańskie, choć publicznie bagatelizowały próbę jako propagandowy spektakl, traktowały ją znacznie poważniej.
Sam Sacharow od końca lat 50. ostrzegał przed skutkami prób jądrowych. Jego obawy nie zakończyły się na decyzji o zmniejszeniu mocy Car-bomby. 5 sierpnia 1963 roku Stany Zjednoczone, Związek Radziecki i Wielka Brytania podpisały w Moskwie układ zakazujący prób jądrowych w atmosferze, przestrzeni kosmicznej i pod wodą. Nie obejmował on prób podziemnych. Sacharow, późniejszy obrońca praw człowieka i laureat Pokojowej Nagrody Nobla, uważał swój udział w zawarciu porozumienia za ważne osiągnięcie.
Choć eksplozja Car-bomby była od początku znana światu, przez dziesięciolecia publiczność mogła oglądać tylko fragmenty jej filmowej dokumentacji. Dopiero 20 sierpnia 2020 roku rosyjska państwowa korporacja Rosatom udostępniła obszerny archiwalny film przedstawiający przygotowania do próby, lot bombowca i sam wybuch. Od wydarzeń na Nowej Ziemi minęło wówczas niemal 59 lat. ZSRR już nie istniał, a film z największego pokazu jego atomowej potęgi dopiero trafiał do szerokiej publiczności.
Marta Panas-Goworska (PAP)
aszw/