W sobotę przypada 60. rocznica oficjalnego rozpoczęcia rewolucji kulturalnej, jednej z najtragiczniejszych kart w historii Chin. Władze w Pekinie, podobnie jak w latach poprzednich, zachowują milczenie wokół tematu brutalnych prześladowań i chaosu gospodarczego, który dotknął kraj w latach 1966-76.
Od przełomowego spotkania prezydenta Richarda Nixona z przewodniczącym Mao Zedongiem w 1972 roku, które doprowadziło do ocieplenia stosunków amerykańsko-chińskich, siedmiu prezydentów USA odwiedziło Chiny. I zawsze wizytom tym towarzyszyły napięcia - przypomina we wtorek „Washington Post”.
Latem 1980 r. Pekin z uwagą śledził rozwój wydarzeń nad Wisłą z obawy, że mogą one negatywnie wpłynąć na Chiny znajdujące się w fazie głębokich reform. Sytuacja w PRL była dla chińskich komunistów cenną lekcją, jak utrzymać kontrolę na reformami bez osłabiania monopolu władzy komunistycznej.
W ramach działań mających na celu wymazanie kultury ujgurskiej w Sinciangu, władze Chin zmieniły ok. 630 wioskom nazwy o znaczeniu religijnym, historycznym lub kulturowym na nazwy odzwierciedlające ideologię komunistyczną - pisze w raporcie organizacja Human Rights Watch (HRW).
We wtorek mija 35 lat, od chwili kiedy chińskie wojska otworzyły ogień do zgromadzonych na placu Tiananmen w Pekinie studentów domagających się swobód i reform politycznych. Władze chińskie, a od czterech lat także hongkońskie, zakazują publicznego upamiętnienia tego wydarzenia.
Wysiłki ofiar krwawo stłumionych przez Chiny prodemokratycznych demonstracji sprzed 33 lat na placu Tiananmen i wokół niego nie zostaną zapomniane, powiedział w piątek sekretarz stanu Antony Blinken.
Sąd w Hongkongu uznał w czwartek troje wpływowych działaczy demokratycznych, w tym magnata mediowego Jimmy’ego Laia, za winnych nawoływania do nielegalnego zgromadzenia, za jakie uznano czuwanie w rocznicę masakry na placu Tiananmen w Pekinie z 1989 roku.
Policja w Hongkongu użyła w czwartek gazu pieprzowego przeciwko demonstrantom, którzy zlekceważyli zakaz zgromadzeń i wyszli na ulice przy okazji 31. rocznicy masakry na placu Tiananmen w Pekinie – podaje agencja Reutera, powołując się na świadków.
Były szef chińskiej komisji nadzoru internetu Xu Lin został oficjalnie mianowany dyrektorem rządowego biura propagandy zagranicznej – podały we wtorek państwowe media. Według komentatorów decyzja ma związek z próbami poprawy międzynarodowego wizerunku ChRL.
Mieszkający w Niemczech chiński artysta i dysydent Ai Weiwei, znany z krytyki komunistycznego rządu ChRL, poinformował na Instagramie, że władze bez uprzedzenia rozpoczęły wyburzanie jego studia na przedmieściach Pekinu.