30 kajakarzy spłynie rzeką Wisłą z Czechowic-Dziedzic do Krakowa, by upamiętnić kapitana NSZ Henryka Flamego, ps. „Bartek”, dowódcę największego oddziału podziemia antykomunistycznego w Beskidach – powiedział pomysłodawca wydarzenia, bielszczanin Paweł Kluska.
Prezydent Bronisław Komorowski podpisał ustawę ustanawiającą 12 lipca Dniem Pamięci Ofiar Obławy Augustowskiej. Ta akcja pacyfikacyjna z lipca 1945 r., przeprowadzona na rozkaz Stalina, była wymierzona w polskie podziemie niepodległościowe.
W 2015 roku przypada 70. rocznica utworzenia Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” - organizacji cywilno-wojskowej o charakterze antykomunistycznym. WiN miał początkowo działać „bez wojny i dywersji”, za pomocą walki politycznej i działalności propagandowej. Mimo to od początku zrzeszeniu podporządkowane zostały liczne oddziały partyzanckie. Żołnierze, wchodzący w skład oddziałów, toczyli zbrojną walkę z oddziałami Armii Czerwonej, NKWD, Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Urzędu Bezpieczeństwa, Milicji Obywatelskiej i ludowego Wojska Polskiego, odnosząc przy tym wiele sukcesów.
Szczątki sześciu ofiar komunizmu odnalazł na stołecznym Cmentarza Bródnowskim Zespół Samodzielnego Wydziału Poszukiwań IPN kierowany przez prof. Krzysztofa Szwagrzyka. Prowadzone od ubiegłej środy prace zakończono, planowana jest jednak ich kontynuacja.
Zespół Samodzielnego Wydziału Poszukiwań IPN kierowany przez prof. Krzysztofa Szwagrzyka rozpoczął prace w kwaterze 45N stołecznego Cmentarza Bródnowskiego. Jak mówił PAP Szwagrzyk, poszukiwania dotyczą ofiar komunizmu z lat 40. zamordowanych w praskich więzieniach.
W Krzeszycach odbyła się uroczystość nadania imienia Danuty Siedzikówny placowi rekreacyjno-wypoczynkowego. Na terenie gminy, w której tak uhonorowano „Inkę” - jedną z najbardziej znanych ofiar komunistycznego terroru - jeszcze niedawno była ostatnia w Polsce ulica im. Bieruta.
Obława Augustowska, w której w lipcu 1945 r. z rąk Sowietów zginęło około sześciuset działaczy podziemia niepodległościowego z Suwalszczyzny, jest wciąż szerzej za mało znana i trzeba popularyzować wiedzę o tej niewyjaśnionej zbrodni - ocenia IPN.