Polacy pozytywnie oceniają wydarzenia z czerwca 1989 r., ale pamięć o nich pozostaje słabo zakorzeniona rytualnie i emocjonalnie – ocenił w rozmowie z PAP Antoni Głowacki z Narodowego Centrum Kultury. Jego zdaniem 4 czerwca łatwo staje się dziś pretekstem do bieżącego sporu politycznego.
4 czerwca mija 37 lat od wyborów, które przesądziły o upadku PRL-u. „Wybraliśmy nową Polskę. Komuniści dostali czerwoną kartkę. Tym razem ten kolor nie mógł ich cieszyć. W zasadzie zostali wyrzuceni z boiska” – podsumował znaczenie tego wydarzenia Lech Wałęsa.
Frekwencja w wyborach z 4 czerwca 1989 roku była najwyższa w województwie rzeszowskim, a w warszawskim dużo niższa – przypomniał podczas konferencji „Rok 1989 w stolicy” prof. Antoni Dudek. „To potwierdza, że rewolucje dokonują się w największych miastach, ale większość pozostaje bierna” – podkreślił.
4 czerwca 1989 r., na mocy porozumień między władzami PRL a częścią opozycji odbyły się częściowo wolne wybory parlamentarne. Wybory zakończyły się zwycięstwem „Solidarności”, którego rozmiary zaskoczyły nie tylko komunistów, lecz i stronę opozycyjną.
Obchody 30. rocznicy wyborów 4 czerwca 1989 r. we wszystkich samorządach będą spięte jedną klamrą, czyli tym samym znakiem graficznym - zapowiedziała w poniedziałek prezydent Gdańska Aleksandra Dulkiewicz. Jak podkreśliła, to samorządy kontynuują dziś myśl Obywatelskiego Klubu Parlamentarnego.
Opatrzone autorskim komentarzem ilustracje z archiwów, muzeów i zbiorów prywatnych znalazły się w książce IPN pt. „Zachodźże czerwone słoneczko” - poświęconej wyborom parlamentarnym z 1989 r. Publikacja przypomina, że to w Polsce rozpoczął się rozpad komunizmu w Europie.
Uroczystości na placu Zamkowym, posiedzenie Zgromadzenia Narodowego, orędzie prezydenta Bronisława Komorowskiego, gala nagrody Solidarności zainicjowanej przez MSZ - to niektóre wydarzenia z okazji 25-lecia wolności. W obchodach udział weźmie m.in. prezydent USA Barack Obama.