Na skraju lasu w okolicy miejscowości Wyrzeka w Wielkopolsce archeolodzy prowadzą badania weryfikacyjne megalitu. Monumentalny grobowiec ziemny mógł powstać około 5,5 tysiąca lat temu.
Badania weryfikacyjne megalitu prowadzone są na terenie Parku Krajobrazowego im. gen. Dezyderego Chłapowskiego. Jak podkreśliła w rozmowie z PAP archeolog Danuta Żurkiewicz z Wydziału Archeologii UAM i Muzeum Archeologicznego w Poznaniu, pierwsze, wstępne rozpoznanie stanowiska w Wyrzece miało miejsce w ub. roku. Wówczas przeprowadzono badania nieinwazyjne.
PAP była w czwartek na miejscu prowadzenia badań. Stanowisko archeologiczne znajduje się na skraju lasu, w okolicy miejscowości Wyrzeka w Gminie Śrem.
- Stoimy u podnóża (...), właściwie u czoła grobowca ziemnego kultury pucharów lejkowatych. To takie dość szczególne założenie; jeden z pierwszych monumentów, takich dużych konstrukcji, które na ziemiach polskich się pojawiły. W tej chwili orientacyjnie możemy go datować na około 5,5 tysiąca lat temu. Został on wzniesiony (...) przez takich pierwszych rolników. Taką jedną z pierwszych społeczności, która uważana jest za tę, która nie przybyła na tereny Wielkopolski, a raczej taką, która się tutaj wykształciła, uprawiała rośliny, hodowała zwierzęta – mówiła.
Dodała, że takie grobowce były dość rozbudowane. Konstrukcje tego typu, zachowane także na innych stanowiskach, posiadały nawet do 130-140 m długości.
Archeolożka podkreśliła, że do tej pory naukowcom „przede wszystkim udało się potwierdzić, że to nie jest jakby pomyłka natury, że to nie jest twór naturalny - tylko twór faktycznie rąk ludzkich. W związku z czym z prawie stuprocentową pewnością wiemy, że jesteśmy na grobowcu społeczności kultury pucharów lejkowatych”.
- Mówi nam o tym sama forma, kształt, który jest niepowielany przez żadne wcześniejsze ani młodsze społeczności, które w tych okolicach żyły. To już jest taka dość dobra wskazówka. Udało nam się odnaleźć poszczególne, bardzo pojedyncze elementy, które były konstrukcją tego grobowca. Mówimy tu m.in. o dużych głazach, kamieniach mniejszych, które stanowiły taki rodzaj murku (…) wydłużającego ten nasyp, i dopiero pomiędzy tym murkiem znajdował się nasyp ziemny, czyli ta górka, pod którą z kolei zapewne spoczął jakiś wybitny mieszkaniec pradziejowej Wyrzeki - mówiła.
Naukowcy odnaleźli także m.in. fragmenty ceramiki. Archeolożka zastrzegła, że mogą się one wydawać „mało spektakularne, natomiast już teraz na podstawie ich oglądu wiemy, że ta ceramika nie tylko, że jest pradziejowa - ale jest dosłownie tych społeczności, które z dużą dozą prawdopodobieństwa wzniosły ten grobowiec”.
- Z całą pewnością można powiedzieć, że jest to odkrycie dość doniosłe. Gdybyśmy się cofnęli jeszcze 3-4 lata wstecz, to z obszarów całej Wielkopolski, nie tylko tej środkowej, właściwie nie znaliśmy takich założeń. One były taką archeologiczną pustynią. Znamy je z Polski środkowej, z Kujaw, znamy je na zachodzie, jak przekroczymy granicę Niemiec, tam są bardzo duże skupiska. Natomiast Wielkopolska - pomimo tego, że wiemy, że te społeczności tu mieszkały - to całkiem niedawno w ogóle nie była wiązana z tymi grobowcami – powiedziała.
Badania archeologów na tym stanowisku najprawdopodobniej potrwają do końca przyszłego tygodnia.
- Planujemy, że w przyszłym tygodniu już nam się uda te badania zakończyć w ramach tego precyzyjnego wykopu. Oczywiście to, że my stąd wyjdziemy, jest jakby początkiem naszej drogi. Wyjdziemy z dokumentacją, z próbkami, z czymś, co posłuży nam dopiero do budowania wiedzy o tym miejscu – zaznaczyła.
Archeolog Sebastian Teska tłumaczył w czwartek w rozmowie z PAP, że prace rozpoczęto na niewielkim obszarze, w wykopie o wymiarach 2 na 12 m.
- Obecnie w archeologii staramy się uzyskiwać jak najwięcej informacji poprzez jak najmniejszą ingerencję w zabytek archeologiczny: czyli kopiemy jak najmniej, a jak najwięcej danych pozyskujemy. Od samego początku prace prowadzimy tutaj ręcznie. Ściągamy systematycznie warstewki z wykopu o głębokości 10 cm i na każdym etapie ten plan naszego wykopu czyścimy ręcznie, rozstawiamy znaczniki fotogrametryczne i wykonujemy pełną dokumentację cyfrową z wykorzystaniem drona. Następnie wykonujemy pełne pomiary z wykorzystaniem urządzeń geodezyjnych - mówił.
Jak wskazał, następnie całą dokumentację fotograficzną naukowcy analizują i obrabiają cyfrowo, po czym wykonują pełne opracowanie z wykopalisk.
Praktycznie wszystkie znajdowane w badanym miejscu zabytki związane z megalitem są drobne i mocno zniszczone (mają kilka tysięcy lat). Dlatego archeolodzy situją cały pozyskany materiał. - Sitowanie pozwala nam wyciągnąć w zasadzie wszystkie zabytki, które mają wymiary około 1 cm – zaznaczył ekspert.
Artur Golis z Zespołu Parków Krajobrazowych Województwa Wielkopolskiego powiedział PAP, że już w 2024 roku pracownik parku, wykorzystując technologię LIDAR, udokumentował w tym miejscu „silnie zniwelowany, wydłużony nasyp ziemny”. Obiekt wstępnie zinterpretowano wówczas jako relikt megalitu, czyli długiego, bezkomorowego grobowca ziemnego.
Golis zaznaczył, że w 2025 roku Zespół Parków Krajobrazowych Województwa Wielkopolskiego zlecił wykonanie nieinwazyjnych badań weryfikacyjnych, którymi kierowała dr Danuta Żurkiewicz z Wydziału Archeologii UAM i Muzeum Archeologicznego w Poznaniu, a badania geomagnetyczne i odwierty sondażowe wykonał Sebastian Teska. Uzupełnieniem prac była także prospekcja z wykorzystaniem wykrywacza metali, którą przeprowadził Maciej Szymczak.
Powołując się na analizy kartograficzne Artur Golis podkreślił, że w badanym miejscu las jest obecny od co najmniej 200 lat. - I to są właśnie warunki, które umożliwiają zachowanie pewnych struktur - powiedział, wyjaśniając, że chodzi o tzw. formy własne, formy krajobrazowe czy terenowe, pradziejowe nasypy, takie jak kurhany, czy podłużny megalit - czyli długi, bezkomorowy grobowiec ziemny.
Pytany, czy odkrycie megalitu na terenie parku było zaskoczeniem, odpowiedział, że przyrodnicy, choć nie są archeologami, także „zajmują się krajobrazem”. - O ile takie rzeczy, jak typowe, okrągłe kopce, kurhany - których mamy tu kilkadziesiąt na terenie parków, też naszego autorstwa są to odkrycia, to nie spodziewaliśmy się tutaj megalitów - podsumował.
Wyniki pierwszego roku badań okazały się na tyle interesujące, że właśnie w tym sezonie archeolodzy wrócili na stanowisko. Prace kontynuują już w ramach własnych projektów badawczych, przy pomocy studentów archeologii UAM.
Anna Jowsa (PAP)
ajw/ zan/