Były więzień KL Auschwitz-Birkenau, żołnierz Armii Krajowej Bogdan Bartnikowski podczas uroczystości pod Ścianą Śmierci w niemieckim obozie koncentracyjnym Auschwitz w Oświęcimiu. Fot. PAP/Jarek Praszkiewicz
Trzeba pamiętać o tym, że Auschwitz-Birkenau był obozem zagłady, Holokaustu, ale zaczynał się jako obóz dla Polaków – powiedział były więzień Bogdan Bartnikowski, uczestnik niedzielnych obchodów 86. rocznicy pierwszej deportacji Polaków do KL Auschwitz.
Bartnikowski, deportowany do obozu w sierpniu 1944 roku z powstańczej Warszawy jak nastolatek, podkreślił w rozmowie z dziennikarzami, że zachowanie pamięci o Polakach przywiezionych do obozu 14 czerwca 1940 roku jest obowiązkiem. Przypomniał, że Auschwitz-Birkenau był obozem zagłady, w którym dokonał się Holokaust, ale zaznaczył, iż „zaczynał się on, jako obóz dla Polaków, polskiej inteligencji, polskich działaczy społecznych, księży i bardzo często młodych ludzi”. - Musimy o tym pamiętać; będziemy tutaj do końca przychodzili, dokąd ta garstka nas, ocaleńców może się poruszać – powiedział.
Kulminacją uroczystości była ceremonia przed historycznym blokiem 11 w byłym obozie Auschwitz I z udziałem dwunastu ocalałych polskich więźniów oraz ministra kultury Marty Cienkowskiej. Zabrzmiał polski hymn narodowy. Uczestnicy oddali hołd ofiarom Auschwitz składając znicze i kwiaty przed Ścianą Straceń. W tym miejscu Niemcy podczas okupacji zamordowali wiele tysięcy osób, głównie Polaków.
Prezydent Karol Nawrocki w liście do uczestników obchodów, który odczytała jego doradczyni Beata Kempa, napisał, że ma „głębokie przekonanie, iż pamięć o pierwszych więźniach Auschwitz należy do fundamentów naszej wspólnoty narodowej”. „To pamięć o ludziach, którzy w obliczu niemieckiego terroru zachowali godność, wierność Polsce i wolę oporu” – zaznaczył.
Nawrocki przypomniał, że na okupowanych przez III Rzeszę ziemiach polskich Niemcy utworzyli fabryki śmierci, w których w „strasznych cierpieniach żyli i ginęli mężczyźni, kobiety i dzieci, seniorzy i niepełnosprawni, przedstawiciele wszelkich grup społecznych”. „W przeważającej liczbie byli to obywatele polscy, przede wszystkim Żydzi, Polacy, a także Romowie i Sinti oraz reprezentanci innych narodowości” – wskazał.
Prezydent przypomniał, że data pierwszej deportacji Polaków do Auschwitz, obchodzona jest jako Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych i Obozów Zagłady.
„W ten sposób spełniamy święty obowiązek uczczenia naszych zamordowanych rodaków i współobywateli oraz przypominania prawdy o sprawcach tych zbrodni i odpowiedzialności za nie. Wzywamy świat, aby nigdy nie zapomniał o męczeństwie zgładzonych oraz aby już nigdy nie lekceważył prób szerzenia ideologii i wzniecania wojen, których powodem jest nienawiść, szowinistyczna pogarda, agresywny, imperialny militaryzm” – oznajmił.
Minister kultury Marta Cienkowska podkreśliła, że pamiętamy dziś „o milionach ludzi, którym zabrano życie, (…) godność, (…) wolność, (…) przyszłość”. - Pamiętamy Polaków, Żydów, Romów i Sinti. Pamiętamy więźniów politycznych, przedstawicieli ruchów oporu, osoby prześladowane ze względu na pochodzenie, przekonania, wyznanie czy niepełnosprawność. Pamiętamy wszystkich, których nazistowski system uznał za niewartych życia – powiedziała.
Cienkowska wskazała, że pamięć o ofiarach niemieckich obozów nie jest potrzebna dlatego, że żyjemy przeszłością, ale dlatego, że „mechanizmy wykluczenia, pogardy i odczłowieczenia nie zniknęły wraz z końcem II wojny światowej”. - One po prostu zmieniły język, zmieniły narzędzia, formy, ale nadal są obecne. Można je dostrzec, gdy człowiek przestaje być postrzegany jako osoba, a zaczyna jako przedstawiciel grupy, której można przypisać zbiorową winę; gdy pogarda staje się elementem debaty publicznej – powiedziała.
Jej zdaniem historia uczy, że największym zagrożeniem dla społeczeństw nie jest wyłącznie nienawiść. - Jest nim także przyzwyczajenie do nienawiści. (…) Historia pokazuje, że wielkie tragedie nie zaczynają się od obozowych drutów ani komór gazowych. Zaczynają się znacznie wcześniej; od słów, które dzielą ludzi na nas i ich. Od zgody na język pogardy – powiedziała. Cienkowska podkreśliła, że „pamięć (…) jest jednym z fundamentów odpowiedzialnego społeczeństwa”.
Po uroczystości w Miejscu Pamięci uczestnicy złożyli kwiaty pod tablicą upamiętniającą pierwszą deportację Polaków. Znajduje się ona na jednym z budynków zajmowanym obecnie przez Małopolską Uczelnię Państwową im. rtm. Witolda Pileckiego. 86 lat temu Niemcy w jego podziemiach osadzili 728 deportowanych Polaków. Sam obóz nie był jeszcze gotowy na ich przyjęcie. Wczesnym popołudniem w Centrum św. Maksymiliana w podoświęcimskich Harmężach odprawiona została msza.
Uroczystości odbyły się pod patronatem prezydenta Karola Nawrockiego.
Muzeum Auschwitz po zakończeniu obchodów poinformowało, że na ich część, która odbyła się w byłym obozie Auschwitz I, nie zostali wpuszczeni przedstawiciele Konfederacji Korony Polskiej, którzy – jak podała placówka – „próbowali wejść do muzeum jako delegacja partyjna”.
Rzecznik muzeum Bartosz Bartyzel oświadczył, że „decyzja ta wynika z faktu, iż w ostatnim czasie członkowie tej formacji wielokrotnie publicznie głosili tezy negujące istnienie komór gazowych, które wykorzystywano w obozie do mordowania ludzi".
- Nikt z nich nie odwołał swoich słów ani za nie publicznie nie przeprosił. Szczególnie poruszyło to środowisko Ocalałych. Swoje oburzenie i niepokój dotyczące obecności tych środowisk w przestrzeni Miejsca Pamięci w Narodowym Dniu Pamięci przekazywali oni dyrekcji muzeum – powiedział.
Jak zaznaczył, „negowanie istnienia komór gazowych to haniebne uderzenie w pamięć o wszystkich ofiarach: Żydach, Polakach, Romach, czy jeńcach sowieckich”. „To także policzek wymierzony zarówno w tych więźniów, którzy ryzykowali życiem, by dokumentować i przekazywać prawdę o niemieckich zbrodniach, jak i w Ocalałych, którzy do dziś noszą w sobie traumę swoich osobistych losów. Miejsce Pamięci nie może być przestrzenią wykorzystywaną przez osoby i środowiska relatywizujące, fałszujące lub negujące fakty dotyczące zbrodni popełnionych w obozie Auschwitz. (…) Nie jest też przestrzenią na partyjny wiec. Nie pozwolimy, by negacjonizm zapanował w dniu rocznicowych obchodów, zwłaszcza, że ich głównymi uczestnikami byli ostatni Ocalali” - podał.
Konfederacja Korony Polskiej we wpisie na platformie X także przekazała, że jej delegacja z posłem Romanem Fritzem na czele, nie została wpuszczona, co - jak twierdzi parta - "budzi najwyższe oburzenie". "Zamiast godnie oddać hołd zamordowanym Rodakom na terenie obozu, polscy patrioci zostali zablokowani i zmuszeni do złożenia wieńców upamiętniających pod zewnętrznymi murami" - napisano. Jak oceniono, "to niedopuszczalny brak szacunku dla pamięci o ofiarach i haniebne blokowanie Polakom możliwości czczenia własnej, bolesnej historii".
14 czerwca 1940 roku do KL Auschwitz z więzienia w Tarnowie dotarł pierwszy transport 728 polskich więźniów politycznych. Wśród deportowanych byli żołnierze kampanii wrześniowej, członkowie podziemnych organizacji niepodległościowych, młodzież. Wojnę przeżyło 239. Pozostali zginęli w obozie lub ich dalszy los nie jest znany. W Auschwitz Niemcy uwięzili około 150 tys. Polaków. Połowa z nich tam zginęła, a wielu kolejnych po przeniesieniu do innych obozów. W Auschwitz Niemcy zgładzili co najmniej 1,1 mln osób, głównie Żydów, a także Polaków, Romów, jeńców sowieckich i osób innej narodowości. Obóz Auschwitz został wyzwolony 27 stycznia 1945 roku przez Armię Czerwoną. (PAP)
szf/ ktl/