Dr Leon Popek podczas międzynarodowej konferencji naukowej "Pojednanie polsko-ukraińskie: doświadczenia i perspektywy" w Oblackim Centrum Młodzieżowym w miejscowości Kokotek w październiku 2023 r. PAP/Waldemar Deska
Ból, który odczuwają rodziny Polaków zabitych w 1943 r. w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej na Wołyniu, nie zniknął, jednak nie jest on przeszkodą w dialogu z Ukraińcami zamieszkującymi te tereny - powiedział PAP dr Leon Popek, potomek pomordowanych i badacz zbrodni wołyńskiej.
- Zawsze mieliśmy tutaj życzliwe osoby, które nam pomagały, a przyjeżdżamy do Ostrówek i Woli Ostrowieckiej od początku lat 90. każdego roku – podkreślił.
Ostrówki i Wola Ostrowiecka to nieistniejące dziś wsie w rejonie (powiecie) lubomelskim w północno-zachodniej części Ukrainy. Od kilku dni polsko-ukraiński zespół prowadzi tam poszukiwania miejsc, w których mogą znajdować się zbiorowe groby Polaków, zamordowanych przez ukraińskich nacjonalistów w sierpniu 1943 r.
Dr Popek, historyk z lubelskiego IPN, stracił wtedy dziadka i 26 osób z bliższej i dalszej rodziny. W latach 90. był jednym z inicjatorów poszukiwań grobów ofiar zbrodni, ich pierwszych ekshumacji i uroczystych pochówków. Dzięki wysiłkom jego i kilku innych osób na cmentarzu w Ostrówkach powstała kwatera, w której spoczywają szczątki pomordowanych.
Badacz wspomina pierwszą wizytę rodzin ofiar w 1992 r. i spotkanie z miejscowymi Ukraińcami.
– Było to bardzo dramatyczne. Przyjechaliśmy po raz pierwszy, było nas 50 osób. Kiedy zaczęliśmy się modlić, z okolicznych pól zaczęli schodzić się kołchoźnicy. Ktoś z naszych nie wytrzymał i wybuchnął: „Dlaczego żeście nas wymordowali? Dlaczego spaliliście nasze domy i nas wypędziliście?”. Pomyślałem wtedy, że to koniec, ale to było nie do powstrzymania – opowiada.
- I wtedy przemówiła taka potężna ukraińska kobieta, ubrana w kufajkę i połatane gumowce. Powiedziała: „Tak, nasi was wymordowali i zabrali po was wszystko, ale dziś wy wyglądacie, jak dziedzic przed wojną, a my, jak nie mieliśmy nic, tak i nic nie mamy. Co było, to było i tego nie odwrócimy. Daj im wieczny spokój Panie. Chodźcie, napijecie się herbaty, bo wy pomarzliście”. I tak się zaczęła rozmowa – powiedział Popek.
Historyk zaznaczył, że Ukraińcy od początku wspierali polskie rodziny, które przyjeżdżały na mogiły swoich bliskich w Ostrówkach.
- Każdego roku w sierpniu jest msza na cmentarzu. Oni przyjeżdżają, witają się, pytają, czego potrzebujemy. Przywożą ławki, żeby było na czym siedzieć, wywożą śmieci po porządkowaniu grobów. Taka życzliwość jest do tej pory i my ją odczuwamy – podkreślił Popek w rozmowie z PAP w Woli Ostrowieckiej.
Od lat 90. w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej odbyły się trzy etapy prac, w wyniku których ekshumowano, a następnie uroczyście pochowano szczątki ponad 600 osób. Celem obecnych poszukiwań jest odnalezienie mogił kolejnych 350 osób. We wtorek w Woli Ostrowieckiej, na terenie dawnego gospodarstwa Aleksandra Strażyca, odnaleziono nieznaną dotychczas mogiłę zbiorową.
Poszukiwania miejsc, gdzie spoczywają zabici w 1943 r. Polacy, są pierwszym etapem działań w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej. Po zlokalizowaniu mogił do władz ukraińskich zostaną skierowane wnioski o zezwolenie na ekshumacje. Po nich można będzie zorganizować pochówki.
Z Woli Ostrowieckiej na Wołyniu Jarosław Junko (PAP)