Flagi Polski i Irlandii. Fot. facebook
Irlandczycy i Polacy mówią często wspólnym językiem dzięki podobnym doświadczeniom historycznym – podkreślają w rozmowie z PAP badacze relacji polsko-irlandzkich. W środę mija pół wieku od oficjalnego nawiązania relacji dyplomatycznych między Warszawą i Dublinem.
Patrick Quigley - historyk i szef Irish-Polish Society, istniejącego od końca lat 70. stowarzyszenia polsko-irlandzkiego - podkreśla, że związki między oboma krajami nigdy nie były tak bliskie, jak obecnie, bo mimo formalnego nawiązania stosunków w 1976 roku, kontakty były raczej sporadyczne, aż do czasu upadku komunizmu w Polsce, a szczególnie do wstąpienia Polski do UE.
- Po II wojnie światowej były wprawdzie kontakty, ale absolutnie nie na taką skalę jak dziś – podkreślił Quigley.
Prawie 100 tys. ludzi z obywatelstwem polskim mieszkało w Irlandii według spisu powszechnego z 2022 roku. Na dużą skalę przyjeżdżać zaczęli od razu po wstąpieniu Polski do UE w 2004 r.
Według Quigleya obyło się wtedy bez większych napięć, a stopniową integrację ułatwiła dobra sytuacja gospodarcza Irlandii.
- Był to okres boomu. Budowano szczególnie dużo domów i istniało ogromne zapotrzebowanie na pracowników we wszystkich usługach związanych z budownictwem. Dlatego nie postrzegano tego jako problemu. A na pewno nie w taki sposób, w jaki być może dzisiejszym imigrantom i uchodźcom znacznie trudniej jest znaleźć swoje miejsce w naszym społeczeństwie – podkreślił.
Dr Adam Kucharski, historyk relacji polsko-irlandzkich, ocenił, że obraz Polski i Polaków w oczach mieszkańców Szmaragdowej Wyspy zmieniał się z czasem. Na początku fala migracji sprawiła, że niewielu Irlandczyków było zainteresowanych np. wyjazdami turystycznymi nad Wisłę.
- Mam wrażenie, że na samym początku, dlatego że tylu Polaków przyjechało do Irlandii, wyobrażano sobie Polskę jako kraj bardzo zacofany, biedny. Kraj, który ma wielkie problemy - stwierdził.
Według rozmówcy PAP pewnym przełomem w postrzeganiu Polaków były piłkarskie mistrzostwa Europy w 2012 w Polsce i Ukrainie.
- Szacowano wtedy, że około 30 tys. Irlandczyków odwiedziło Polskę. To było sporo jak na kraj o tak małej populacji. To oznaczało, że potem zawsze ktoś miał w rodzinie kogoś, kto był w Polsce, albo znał kogoś, kto ją odwiedził. To zmieniło całkowicie obraz Polski – podkreślił.
Obaj historycy podkreślają, że w codziennym "dogadywaniu się" Irlandczyków i Polaków pomagają doświadczenia historyczna, oraz to, jak ważna jest historia w codziennym życiu obu narodowości.
Według Quigleya nawiązywaniu więzi między Polakami i Irlandczykami służą podobne – jego zdaniem – doświadczenia historyczne: zabory oraz brytyjska kolonizacja.
- Myślę, że w obu krajach istnieje pewien wspólny antykolonialny sposób myślenia wynikający z ich historii, nawet wśród ludzi, którzy na co dzień nie zastanawiają się zbyt wiele nad wydarzeniami historycznymi. On nadal istnieje – podkreślił rozmówca PAP.
Kucharski zafascynowany jest związkami historycznymi Irlandii i Polski, które – jak przekonuje - sięgają dalej, niż zwykle się zakłada, a kluczem jest tu XIX wiek, który dla obu narodów był czasem walki o państwowość i zachowanie tożsamości.
- W mojej pracy pokazuję, że wydarzenia w Polsce miały wpływ na wydarzenia w Irlandii, w tym przede wszystkim na kształtowanie się nowoczesnego narodu irlandzkiego za sprawą właśnie tej osoby, która zdominowała pierwszą połowę XIX wieku, czyli Daniela O'Connella, tytana demokracji – podkreślił.
Daniel O'Connell to żyjący na przełomie XVIII i XIX wieku irlandzki polityk, prawnik i lider masowego ruchu politycznego. Nazywany był "Wyzwolicielem", bo doprowadził do równouprawnienia dyskryminowanych wcześniej katolików.
Miał też drugi cel: zniesienie unii Irlandii z Wielką Brytanią i przywrócenie irlandzkiego parlamentu.
- Wskazywał na Polskę, na tolerancyjną historię Rzeczypospolitej, bo Polska pozwalała mu tłumaczyć Irlandczykom i nie tylko, że odbudowanie parlamentu w Irlandii takiego, w którym będzie zasiadał katolik z protestantem, jest jak najbardziej możliwe. W końcu to miało miejsce właśnie w Polsce – podkreślił historyk.
Quigley jest zdania, że współczesnym spoiwem między Irlandczykami i Polakami jest też katolicyzm, choć niekoniecznie w wymiarze czysto religijnym, a coraz częściej jako kod kulturowy.
- Myślę, że początkowo wielu Polaków spodziewało się, że Irlandia będzie bardzo katolickim krajem i rzeczywiście była nim w XX wieku. Potem nastąpiła bardzo silna reakcja przeciwko Kościołowi w związku z różnymi skandalami. Tak naprawdę żyjemy więc obecnie w społeczeństwie postkatolickim. Jednocześnie jednak katolicyzm nadal jest bardzo mocno obecny w naszym DNA i pozostaje częścią codziennego życia wielu ludzi. Myślę zresztą, że młodzi Polacy znajdują się w podobnej sytuacji – ocenił historyk.
Jak Polacy wtopili się w irlandzkie społeczeństwo? Rozmówca PAP podkreślił, że szczególnie na początku były przypadki, gdy stanowiło to problem.
- Na przykład na budowie mogli pracować sami Polacy, a brygadzista bywał jedyną osobą mówiącą po angielsku. W takich przypadkach integracja była właściwie zerowa - podkreślił.
Dodał jednak, że z biegiem czasu większość Polaków znalazło swoje miejsce w irlandzkim społeczeństwie i bardzo dobrze się zintegrowali.
- Myślę, że obecnie niemal każdy w Irlandii, i to w każdej części kraju, zna kogoś, kto jest Polakiem, albo ma jakiś związek z Polską – podkreślił Quigley.
Adam Dąbrowski (PAP)
ada/ ap/ mow/