Nikita Chruszczow. Fot. PAP/archiwum
19 października 1956 roku Polska wstrzymała oddech. W reakcji na zmiany w kierownictwie PZPR z niezapowiedzianą wizytą do Polski przyleciał Nikita Chruszczow, a w kierunku Warszawy zmierzały już radzieckie wojska.
W październiku 1956 roku wszystko wskazywało na to, że władzę w Polsce po Edwardzie Ochabie przejmie Władysław Gomułka, który zresztą wyraźnie dał już w pewnym momencie do zrozumienia, że oczekuje stanowiska I sekretarza KC PZPR. I to właśnie on na najbliższym plenum miał zostać wybrany na to stanowisko. Jednocześnie Gomułka domagał się usunięcia Konstantego Rokossowskiego z Biura Politycznego, co zresztą później w trakcie wyborów stało się faktem. Swoje wpływy w wyniku działań Władysława Gomułki mieli zresztą generalnie utracić „natolińczycy”. 17 października tymczasowe stery rządów w PZPR powierzone zaś zostały oprócz Gomułki Edwardowi Ochabowi, Józefowi Cyrankiewiczowi oraz Aleksandrowi Zawadzkiemu. Termin zaś rozpoczęcia VIII Plenum wyznaczono na 19 października. Taki rozwój wydarzeń, jak i brak konsultacji z KPZR nie spodobały się władzom Związku Radzieckiego.
Już 17 października ambasador ZSRR w Polsce Pantelejmon Ponomarienko wystosował w imieniu Nikity Chruszczowa zaproszenie dla przywódców Polski do złożenia wizyty w Moskwie, co przed VIII Plenum skonsultowawszy to z Władysławem Gomułką wykluczył Edward Ochab. W konsekwencji ten ostatni został następnego dnia telefonicznie powiadomiony przez Ponomarienkę o żądaniu odłożenia Plenum przed rozmowami z radziecką delegacją, lecz ponownie spotkał się z odmową, ponieważ jak argumentował to Ochab taka kolejność wydarzeń zostałaby w Polsce źle przyjęta.
W rezultacie zatem delegacja ZSRR z Nikitą Chruszczowem na czele oraz marszałkami Iwanem Koniewem oraz Gieorgijem Żukowem w składzie zdecydowała się na pilny przylot do Polski. „Chociaż nie mieliśmy niczego przeciwko Gomułce decyzję KC PZPR potraktowaliśmy jako działanie wymierzone przeciwko nam” – tak sytuację w kontekście planów wyboru Władysława Gomułki na I sekretarza bez konsultacji z kierownictwem KPZR oceniał Nikita Chruszczow, a jego słowa przywołał w swojej książce Paweł Wieczorkiewicz. Za konieczne zatem uznano przywołanie Polski do porządku.
W odczuciu Chruszczowa powitanie radzieckiej delegacji na lotnisku w Warszawie było wyjątkowo chłodne. Na miejscu przywitani zostali przez Gomułkę, Ochaba, Cyrankiewicza, Zawadzkiego i Zambrowskiego. Sama delegacja ZSRR swoim zachowaniem nie przyczyniła się jednak do poprawy atmosfery. I sekretarz KPZR ignorując pozostałych przywitał się z Rokossowskim, który złożył mu meldunek. Polaków zaś zapytał dlaczego wszystko toczy się pod antysowieckimi hasłami? Według jednej z wersji wydarzeń Ochab usłyszał od Chruszczowa, że ten numer nie przejdzie oraz że w polską ziemię wsiąkła krew radzieckich żołnierzy, a teraz oddaje się ją oddaje Amerykanom i syjonistom. O samym Ochabie stwierdził zaś, że ujawniła się jego zdradziecka działalność. Sam zaś Ochab wskazał Chruszczowowi Gomułkę, że to z nim powinien rozmawiać. Natomiast dalsza rozmowa pomiędzy głównymi aktorami, czyli Nikitą Chruszczowem i Władysławem Gomułką oraz Edwardem Ochabem wyglądała następująco:
WG: Ochab wrag kak Gomułka wrag, znowu zaczynacie tak jak przedtem.
NC: My was priwietswujem, my do was nic nie mamy, ale on (urzędujący I sekretarz Edward Ochab) z nami tego nie uzgodnił.
EO: A wy uzgadniacie z nami, jaki macie skład Biura Politycznego?
NC: (ze śmiechem) No, co wy, co wy.
Podczas toczonych w przerwie otwartego o godzinie 10:00 VIII Plenum rozmów Chruszczow zapowiedział wprost: „Jesteśmy zdecydowani na brutalną interwencję w wasze sprawy i nie dopuścimy do realizacji waszych zamiarów”. W odpowiedzi Gomułka zażądał zdjęcia rewolweru ze stołu. Należy przy tym zaznaczyć, że słowa Chruszczowa co do brutalnej interwencji nie były rzucane na wiatr. A to dlatego, że już w nocy z 18 na 19 października na Warszawę skierowane zostały radzieckie oddziały oraz polskie podlegające rozkazom Rokossowskiego, które stacjonowały na Pomorzu i Dolnym Śląsku. Dodatkowo w kierunku Zatoki Gdańskiej skierowały się radzieckie okręty. Były to krążownik „Żdanow” z trzema kontrtorpedowcami i kilkoma mniejszymi jednostkami. Podjęły próbę wpłynięcia do zatoki, ale zgody na to nie wyraził dowódca Marynarki Wojennej kontradmirał Jan Wiśniewski grożąc użyciem siły. Oddziały ZSRR niszczyły nawet po drodze polskie lotniska. Jednocześnie przygotowano do użycia jednostki stacjonujące w NRD.
W późniejszym czasie marszałek Gieorgij Żukow bazując na doświadczeniach z działań na Węgrzech stwierdził, że ZSRR potrzebowałoby maksymalnie 6 dni na rozjechanie Polski. Z drugiej zaś strony również Polacy przygotowywali się na najgorsze. Generał Jan Frey-Bielecki, który dowodził stacjonującą w Poznaniu eskadrą lotniczą w przypadku niepowodzenia rozmów nakazał zbombardowanie kierujących się w stronę Warszawy radzieckich kolumn pancernych. Podległe sobie jednostki postawił również w stan gotowości dowódca Wojsk Obrony Wewnętrznej generał Wacław Komar.
W międzyczasie nastroje podgrzewali niezadowoleni z utraty wpływów „natolińczycy”, którzy przekonywali stronę radziecką, że wśród polskich robotników prowadzona jest antyradziecka agitacja, oni sami (chociażby na Żeraniu) otrzymują broń od MSW, a fabryki się zbroją. Z drugiej strony „Puławianie” przedstawiali dowody na to, że w Warszawie przygotowywany jest pucz, na którego czele miałby stanąć gen. Kazimierz Witaszewski. Krążyła też pogłoska o liście 700 osób, które miałyby zostać aresztowane.
W międzyczasie nowe ruchy radzieckich wojsk stały się wiadome dla uczestniczących w rozmowach polskich władz. To zaś dlatego, że w Belwederze, gdzie prowadzono negocjacje ulokowana została jednostka informacyjna pod dowództwem pułkownika Zbigniewa Paszkowskiego, który na bieżąco informował polskie kierownictwo o działaniach wojsk ZSRR. Przekazywanie komunikatów musiało zaś być zauważalne dla radzieckiej delegacji.
Gomułka musiał zareagować na argumenty Chruszczowa, który zaczął twierdzić jakoby Stanisław Mikołajczyk czekał już w Kopenhadze na przejęcie władzy w Polsce. Stwierdził, że w takiej sytuacji delegacja radziecka powinna była czekać w Moskwie na prośby Polaków o ratunek. natomiast po nerwowym przechadzaniu się po sali usiadł przy Chruszczowie, by go zapytać czy myśli, że tylko im zależy na przyjaźni z polskim narodem? Stwierdził też: „Ja, jako Polak i komunista przysięgam, że Polsce bardziej potrzebny jest sojusz z Rosjanami niż Rosjanom z Polakami”.
Gomułka przekonywał Chruszczowa, że władza PZPR w Polsce w dużym stopniu opiera się na radzieckim poparciu jednocześnie prosząc Chruszczowa, by wycofał wojska spod Warszawy, bo jeżeli do niej wkroczą, to sytuacja stanie się niemożliwa do opanowania. Zachowywał się przy tym niezwykle emocjonalnie unosząc głos. Jak wyglądała ta scena opisał później Roman Zambrowski, a jego słowa przytacza w swojej książce Paweł Machewicz: „mówił szybko jak w transie, w kącikach ust wystąpiła mu piana”. Przeszedł też w pewnym momencie całkowicie na język polski ignorując wezwania Chruszczowa, by powrócił na rosyjski. Ktoś nawet podjął próbę tłumaczenia, ale nie był w stanie nadążyć za Gomułką. Ochab zapewniał, że Gomułka jest przyjacielem ZSRR. Cyrankiewicz z kolei poinformował Rokossowskiego, że jeżeli wezmą władzę z Witaszewskim, to nie mają co na nich liczyć.
Czy to zachowanie Gomułki w pewnym stopniu przekonało Chruszczowa, czy też po części zadecydował tutaj fakt, że polskie władze cieszyły się wtedy poparciem Chińskiej Republiki Ludowej, w każdym razie I sekretarz KC KPZR wraz z radziecką delegacją udał się na kolejną naradę. W jej trakcie wszyscy, nawet Wiaczesław Mołotow, postanowili o udzieleniu Gomułce pewnego kredytu zaufania. Stronie polskiej obiecano zaś wycofanie radzieckich wojsk. Nie można przy tym wykluczyć, że członkowie radzieckiej delegacji w przypadku zaognienia się sytuacji nie chcieli stać się zakładnikami w tym międzypaństwowym konflikcie. Radziecka delegacja Polskę po trwających również w nocy rozmowach opuściła rankiem 20 października zaakceptowawszy zmiany, które miały zostać zatwierdzone na VIII Plenum. Aczkolwiek radzieckie jednostki wojskowe nie od razu powróciły do swoich baz.
Obrady VIII Plenum również zostały wznowione 20 października, o godzinie 11:00. I w jego trakcie Władysław Gomułka wygłosił transmitowane przez radio przemówienie i którego treści nowy przywódca KC PZPR pomimo wielu sugestii nawet w minimalnym stopniu nie zgodził się złagodzić. Jak podsumował to Paweł Machewicz przemówienie to było „najradykalniejszą krytyką stalinizmu, jaką kiedykolwiek w Polsce wygłoszono”. Natomiast 21 października 1956 roku Władysław Gomułka został wybrany na I sekretarza KC PZPR.
Herbert Gnaś (PAP)