Protest przeciwko interwencji Stanów Zjednoczonych w Wenezueli na Downing Street w Londynie. Fot. PAP/EPA/Andy Rain
Atak Stanów Zjednoczonych na Wenezuelę i porwanie jej prezydenta, Nicolasa Maduro, wywołały wstrząs na arenie międzynarodowej, jednak nie jest precedensem. Stanowi kolejny rozdział w trwającej niemal dwa stulecia historii amerykańskich ingerencji w sprawy państw Ameryki Łacińskiej i Karaibów.
Obecna operacja, prowadzona pod hasłem walki z narkoterroryzmem i przywracania demokracji, wpisuje się w długą tradycję amerykańskich jawnych działań militarnych, tajnych operacji destabilizacyjnych koordynowanych przez CIA, sankcji gospodarczych oraz wspierania lokalnych sił politycznych sprzyjających interesom Waszyngtonu.
Amerykańskie zaangażowanie w regionie opiera się na doktrynie prezydenta Jamesa Monroe’a z 1823 roku, która miała powstrzymywać europejski kolonializm na zachodniej półkuli, a z czasem stała się uzasadnieniem dla amerykańskiej hegemonii w tym regionie. Jest on postrzegany przez Waszyngton jako strefa bezpośrednich interesów bezpieczeństwa ze względu na bliskość geograficzną, kontrolę nad kluczowymi szlakami morskimi oraz strategiczne znaczenie Kanału Panamskiego.
W okresie zimnej wojny logika ta opierała się na powstrzymywaniu wpływów lewicowych i prosowieckich rządów, co doprowadziło do licznych operacji wymierzonych w demokratycznie wybrane, lecz postrzegane przez USA jako zbyt radykalne administracje.
Podczas gdy zimnowojenna rywalizacja USA i ZSRR toczyła się na całym świecie, Ameryka Łacińska stanowiła dla Waszyngtonu obszar analogiczny do Europy Wschodniej dla Moskwy – „bliską zagranicę”, w którym nie tolerowano obcych wpływów. Istniały różnice w metodach działania obu mocarstw. USA stawiały na bezpośrednie, raczej krótkotrwałe interwencje wojskowe oraz tajne operacje CIA, mające na celu np. szybkie obalenie niewygodnych władz. ZSRR częściej wspierał sojusznicze reżimy w sposób długofalowy, przez pomoc wojskową, gospodarczą i struktury partyjne – zwłaszcza na Kubie, ale również w Angoli i Wietnamie.
Amerykańskie operacje przebiegały często według schematu: destabilizacja gospodarcza i społeczna, presja polityczna, a następnie zmiana władzy – jak w Gwatemali w 1954 roku, Chile w 1973 roku czy Nikaragui w latach 80. W wielu przypadkach państwa, w których interweniowała CIA, były relatywnie bardziej rozwinięte i demokratyczne niż ich sąsiedzi, co sugeruje, że celem tych działań było przede wszystkim zabezpieczenie interesów strategicznych Stanów Zjednoczonych, a nie wspieranie rozwoju regionu.
Powołana w 1947 roku amerykańska Centralna Agencja Wywiadowcza (CIA) stała się kluczowym instrumentem umożliwiającym prowadzenie działań poza formalnymi ograniczeniami politycznymi i kontrolą Kongresu. Dzięki tajnym operacjom Waszyngton mógł wywierać wpływ bez konieczności wypowiadania wojny. Mechanizm działania był powtarzalny: od infiltrowania związków zawodowych i mediów, przez finansowanie opozycji i kampanie dezinformacyjne (jak w Ekwadorze czy Chile), po bezpośrednie dozbrajanie grup paramilitarnych.
Przegląd wybranych interwencji w Ameryce Łacińskiej w XX wieku
Kraje leżące nad Zatoką Meksykańską najczęściej doświadczały amerykańskiego zaangażowania. Przykładem jest Nikaragua, gdzie dochodziło do kolejnych interwencji m.in. w 1909 roku. Między 1912 a 1933 rokiem kraj był okupowany przez amerykańskie wojska. W wyniku tych działań zginęło prawdopodobnie kilka tysięcy cywilów, a Waszyngton doprowadził do ustanowienia reżimu rodziny Somozów, jednej z najbardziej brutalnych dyktatur w historii regionu.
W 1979 roku Anastasio Somoza został obalony w wyniku rewolucji i prezydent USA Ronald Reagan potajemnie autoryzował przekazanie przez CIA 20 mln dolarów wsparcia dla nikaraguańskich kontrrewolucjonistów. Wojna domowa w Nikaragui, która zakończyła się w kwietniu 1990 roku, pochłonęła 50 tysięcy ofiar.
Reagan wysłał również doradców wojskowych do Salwadoru, by stłumić rebelię skrajnie lewicowego Frontu Wyzwolenia Narodowego w wojnie domowej w latach 1980–1992, która doprowadziła do śmierci 72 tysięcy osób.
Także Honduras wielokrotnie był celem interwencji USA o różnej skali: między 1903 a 1924 rokiem siły amerykańskie kilkakrotnie lądowały na jego terytorium, by zabezpieczać interesy amerykańskich firm bananowych kosztem lokalnej ludności.
W 1954 roku CIA przeprowadziło operację w Gwatemali, podczas której obaliło demokratycznie wybranego Jacobo Arbenza po tym, jak jego reformy rolne zagroziły interesom jednej z takich firm.
Eksporterzy bananów do USA, zwłaszcza United Fruit Company (późniejsza Chiquita) i Standard Fruit Company (późniejsze Dole), odegrali kluczową rolę we wspieraniu amerykańskich interwencji w krajach Zatoki Meksykańskiej na przełomie XIX i XX wieku. Firmy te posiadały ogromne połacie ziemi, własne porty, linie kolejowe i flotę handlową. Wpływały na lokalne rządy, finansowały zamachy stanu, wymuszały korzystne podatki lub ich zniesienie. W przypadku strajków lub zagrożenia dla ich interesów wzywały rząd USA do interwencji zbrojnej. Z tego powodu Honduras, Gwatemalę czy Kostarykę zaczęto określać mianem republik bananowych – termin ten opisuje państwa nominalnie suwerenne, ale faktycznie podporządkowane interesom zagranicznych korporacji.
W latach 1903–1914 wojsko USA wielokrotnie interweniowało w Panamie, by zabezpieczyć wpływy Waszyngtonu w tym państwie i przy budowie Kanału Panamskiego. W 1989 roku amerykańscy żołnierze przeprowadzili także operację mającą na celu obalenie Manuela Noriegi – brutalnego dyktatora i byłego współpracownika CIA – pod zarzutem handlu narkotykami, ponieważ jego relacje z Waszyngtonem z czasem uległy załamaniu. Według organizacji praw człowieka inwazja doprowadziła do śmierci 3000 Panamczyków.
Przedmiotem szczególnego zainteresowania Stanów Zjednoczonych były również kraje karaibskie. W latach 1898–1902 USA okupowały Kubę (oraz Portoryko) po wygraniu wojny z Hiszpanią. Następnie USA w celu ochrony swoich interesów wysyłały wojska na wyspę dwukrotnie – w latach 1906–1909 oraz 1917–1922. W 1961 roku zorganizowały zbrojną inwazję emigrantów kubańskich w Zatoce Świń, której celem było obalenie rewolucyjnego rządu Fidela Castro, co zakończyło się jednak niepowodzeniem. Do dziś Waszyngton stosuje wobec Hawany embargo handlowe i gospodarcze.
Podobnie Haiti było kilkakrotnie najeżdżane przez Stany Zjednoczone. Po zabójstwie prezydenta Haiti Vilbruna Guillaume Sama w latach 1915–1934 miała miejsce okupacja, podczas której faktyczną władzę sprawowały Stany Zjednoczone w ramach stanu wojennego. Amerykańskie władze wprowadziły system przymusowej pracy przy realizacji projektów infrastrukturalnych, co doprowadziło do śmierci od kilkuset do kilku tysięcy osób.
Dominikana była okupowana dwukrotnie – w latach 1916-1924 oraz 1965-1966. Za drugim razem na wyspę wysłano 22 tysiące amerykańskich żołnierzy, by zapobiec tzw. zagrożeniu komunistycznemu i przywróceniu do władzy demokratycznie wybranego lewicowego prezydenta Juana Boscha. W wyniku działań USA w tym kraju zginęło około 4000 Dominikańczyków.
W 1983 roku amerykańscy marines i rangersi interweniowali na Grenadzie po tym, jak premier Maurice Bishop został zamordowany przez radykalnie lewicową juntę.
W Ameryce Południowej w XX wieku Waszyngton postawił na bezpośrednie wspieranie różnych dyktatur oraz na udział w spiskach przeciwko rządom uznawanym za niewygodne z punktu widzenia interesów USA. W ten sposób wspierał procesy autorytarne niemal we wszystkich krajach regionu.
W 1963 roku ekwadorskie wojsko obaliło lewicującego prezydenta Carlosa Julio Arosemenę Monroya przy poparciu Stanów Zjednoczonych. CIA odegrało kluczową rolę w przygotowaniu zamachu stanu – infiltrując instytucje państwowe, wspierając antykomunistyczne związki zawodowe, rozprowadzając propagandę i organizując represje wobec opozycji.
W 1964 roku Stany Zjednoczone poparły wojskowy zamach stanu w Brazylii, który obalił prezydenta Joao Goularta i zapoczątkował 21-letnią dyktaturę wojskową. Waszyngton szybko uznał nową juntę i traktował ją jako sojusznika w zimnowojennej walce z komunizmem.
Na początku lat 70. CIA aktywnie wspierało destabilizację rządu Salvadora Allende w Chile, co doprowadziło do krwawego puczu generała Augusto Pinocheta i trwającej 17 lat brutalnej dyktatury.
W latach 70. i 80. sześć prawicowych dyktatur – Argentyna, Chile, Urugwaj, Paragwaj, Boliwia i Brazylia – połączyło siły w ramach tzw. Operacji Kondor. Była to skoordynowana kampania transnarodowego terroru państwowego, której celem była fizyczna eliminacja lewicowej opozycji na całym kontynencie. Działania te, obejmujące porwania, tortury i zabójstwa przeciwników politycznych również za granicą, odbywały się przy cichym wsparciu i częściowym finansowaniu przez Stanów Zjednoczonych.
Ostatnia interwencja USA w Wenezueli – blokad morska pod koniec 2025 roku, atak i porwanie Maduro na początku stycznia – oparta jest na oskarżeniach o handel narkotykami kierowanych wobec Maduro. Większość analityków zwraca uwagę, że stanowi ona element szerszej strategii zmierzającej do odsunięcia od władzy reżimu nieprzychylnego Waszyngtonowi i przejęcia kontroli nad wenezuelskim sektorem naftowym. Działania te wpisują się w historycznie utrwalony wzorzec polityki Stanów Zjednoczonych, zgodnie z którym bezpieczeństwo i dobrobyt kraju wymagają dominacji nad zachodnią półkulą.
Joanna Baczała (PAP)
baj/ adj/
