Replika statku Batavia w Lelystad, Holandia. Fot. PAP/EPA/FERDY DAMMAN
Replika XVII-wiecznego żaglowca „Batavia”, cumująca w mieście Lelystad w Holandii, ma zostać wyciągnięta z wody i ustawiona na lądzie jako eksponat Museum Batavialand. Remont ma się zakończyć do 2028 r. – w 400. rocznicę dramatycznego rejsu w okolice Australii.
Replikę zbudowano w latach 1985–1995, wykorzystując tradycyjne techniki szkutnicze. Według muzeum i lokalnych mediów samo wyciągnięcie statku z wody ma kosztować prawie 2 mln euro. Cały projekt przeniesienia jednostki oraz przebudowy zaplecza muzealnego wyceniany jest na 31,4 mln euro.
Oryginalna „Batavia” została zbudowana w Amsterdamie i zwodowana w 1628 r. Należała do Holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej, jednej z najpotężniejszych organizacji handlowych epoki nowożytnej. Żaglowiec wypłynął w swój pierwszy, i, jak się okazało. jedyny rejs do Holenderskich Indii Wschodnich. Celem było miasto Batavia, czyli dzisiejsza Dżakarta, stolica Indonezji, a w ładowni umieszczono m.in. srebro dla kolonialnych władz. Na pokładzie oprócz marynarzy byli żołnierze i urzędnicy Kompanii. Wśród pasażerów znajdowały się także kobiety i dzieci.
W nocy z 3 na 4 czerwca 1629 r. „Batavia” wpadła na rafy w archipelagu Houtman Abrolhos – o kilkadziesiąt kilometrów od zachodnich wybrzeży Australii.
Większość z ocalałych rozbitków zdołała dotrzeć na znajdujące się w pobliżu miejsca katastrofy wysepki (jedna z nich potocznie jest dziś nazywana Cmentarzyskiem „Batavii”), a kapitan Francisco Pelsaert na czele części załogi wypłynął zabraną z żaglowca łodzią w poszukiwaniu pomocy.
Tę sytuację wykorzystał niejaki Jeronimus Cornelisz, aptekarz z Haarlemu. Wszczął bunt i zaprowadził na wysepce rządy terroru. Jego ludzie mordowali pasażerów, w tym kobiety i dzieci. Część kobiet więziono i wykorzystywano seksualnie. Liczbę ofiar masakry najczęściej szacuje się na ok. 125 osób. Z ustaleń historyków wynika, że przemoc nie była wyłącznie skutkiem paniki po katastrofie: Cornelisz planował już bunt wcześniej, a nieobecność kapitana i niedobór wody wykorzystał, by podporządkować sobie rozbitków i usunąć tych, którzy mogli stawić opór. Zanim rozpoczął mordy, pozbył się grupy żołnierzy dowodzonej przez Wiebbe Hayesa wysyłając ich na poszukiwanie wody.
Kres buntowi położył dopiero powrót Hayesa, a następnie Pelsaerta. Cornelisz i sześciu innych sprawców zostało osądzonych i powieszonych.
Paradoksalnie właśnie ta siódemka buntowników przeszła do historii – byli pierwszymi Europejczykami, na których wykonano formalny wyrok śmierci na ziemiach dzisiejszej Australii. Dwóch innych buntowników pozostawiono na australijskim lądzie, ich dalsze losy nie są znane.
Za to historia „Batavii” stała się w Holandii powszechnie znana. Tylko w pierwszych latach po dramatycznym rejsie żaglowca książka napisana w oparciu o dziennik kapitana Pelsaerta doczekała się tam aż dziewięciu wydań.
Wrak „Batavii” odnaleziono w 1963 r. Część kadłuba i wydobytych przedmiotów przewieziono do Muzeum Australii Zachodniej niedaleko Perth. Miejsce katastrofy zostało umieszczone przez władze Australii na Liście Dziedzictwa Narodowego. (PAP)
Patryk Kulpok
pmk/ aszw/