Na cmentarzu przy szpitalu psychiatrycznym w Lublińcu wydobyto szczątki 24 dorosłych, prawdopodobnych ofiar niemieckiej akcji „T4” likwidacji obywateli III Rzeszy nieprzydatnych dla państwa z powodu niepełnosprawności intelektualnej. Prace będą kontynuowane w przyszłym roku - zapowiedział w środę IPN w Katowicach.
Prace prowadzone przy ul. Sportowej w Lublińcu przez Zespół Biura Poszukiwań i Identyfikacji IPN wraz z prokuratorem Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Katowicach, trwały prawie dwa tygodnie. Celem było odnalezienie szczątków ofiar niemieckiego totalitaryzmu, pacjentów Landes-Heil- und Pflegeanstalt Loben (przed wojną Śląskiego Szpitala Psychiatrycznego), uśmierconych wskutek akcji o kryptonimie T4, czyli „eliminacji życia niewartego życia”.
Odkryto dwie podłużne jamy grobowe, a w nich szczątki 24 osób ułożonych w pozycji spoczynkowej. - Wyniki badań antropologicznych in situ, porównane z wynikami drobiazgowej kwerendy w odnalezionych aktach medycznych pacjentów potwierdziły, że szczątki mogą należeć do wytypowanych wcześniej ofiar zmarłych w końcu marca i kwietniu 1944 r.: 7 kobiet i 17 mężczyzn w wieku od 24 do 64 lat - poinformowała w środę Monika Kobylańska, asystent prasowy katowickiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej.

Cmentarz przyszpitalny w Lublińcu. Fot. IPN
Na potrzeby śledztwa oraz identyfikacji ofiar pobrano próby do badań toksykologicznych i genetycznych. Według zeznań z akt śledztw, śmierć następowała często na skutek długotrwałego podawania zawyżonych dawek barbituranów oraz osłabiania organizmu pacjenta głodem. Badania IPN mają m.in. na celu weryfikację tej tezy, którą uprawdopodobnia znaleziony tuż po wojnie dziennik z zapiskami dyrektora placówki, dra Ernsta Buchalika.
- Na tym etapie prac nie odnaleziono szczątków dzieci – ofiar zbrodniczych eksperymentów medycznych, które mogą spoczywać w osobnych jamach grobowych. Prace na cmentarzu przyszpitalnym będą kontynuowane w przyszłym roku - poinformowała Monika Kobylańska.
Lubliniec przed II wojną światową znajdował się w polskiej części Górnego Śląska. We wrześniu 1939 r. został włączony do III Rzeszy. W tutejszym szpitalu psychiatrycznym wymieniono personel, utworzono też oddział dziecięcy.
W totalitarnym państwie selekcją ludzi do likwidacji zajmowały się wszystkie instytucje: od szkoły, przez opiekę społeczną, podstawową opiekę zdrowotną, aż po urzędy zatrudnienia. Na poziomie personelu szpitali, eliminacja „bezużytecznych” ze względu na nieprzydatność ekonomiczną, była już świadomym działaniem, powiązanym z wyszukiwaniem potencjalnych pacjentów w sierocińcach, domach dziecka, szkołach, itd. Zachowały się dokumenty świadczące o wyszukiwaniu przez szefową dziecięcego oddziału w Lublińcu, dr Elisabeth Hecker rodzeństwa zgładzonych podopiecznych.
To właśnie dr Hecker zajmowała się diagnozowaniem dzieci przywożonych do Lublińca. Podstawowym badaniem była pneumoencefalografia - spuszczenie części płynu mózgowo-rdzeniowego i zastąpieniu go powietrzem działającym jako kontrast przy wykonywanym następnie zdjęciu rentgenowskim głowy. Badanie było bardzo bolesne. Po diagnozie dr Hecker decydowała o losie każdego dziecka.
Z akt śledztwa wynika, że nie wszystkie ofiary uśmiercane w lublinieckim szpitalu wykazywały zaburzenia psychiczne, część pacjentów była zdolna do nauki i pracy, ale np. niepełnosprawna ruchowo, inne tylko nieprzystosowane społecznie wg wzorców III Rzeszy.
W Lublińcu zachowywano pozory „leczenia” i godzono się na nieliczne wizyty w placówce, wymuszone przez krewnych. Zasadą było niepodawanie rodzinie rzeczywistego powodu zgonu.
Tragiczny los najmłodszych pacjentów kliniki w Lublińcu jest dość znany: był przedmiotem śledztw i publikacji w mediach. Dotąd nie badano za to wątku fizycznej likwidacji dorosłych.
W śledztwie ustalono, że pacjentów sprowadzano do Lublińca niemal wyłącznie z terenów tzw. Prowincji Śląskiej, od 1941 r. podzielonej na Rejencję Górny Śląsk (do której włączono też Zagłębie Dąbrowskie) i Rejencję Dolny Śląsk. Tylko pojedynczy pacjenci pochodzili z tzw. Sudetenlandu, Kraju Warty i rdzennych terenów Rzeszy.
W wyniku obszernej kwerendy, w oparciu o księgi zgonów lublinieckich parafii, akta USC oraz dokumentację archiwalną szpitala ustalono, że od września 1939 r. do 19 stycznia 1945 r., kiedy do Lublińca wkroczyli Sowieci, w szpitalu psychiatrycznym zmarło 1766 pacjentów, w tym co najmniej 317 dzieci. 1564 z nich, w tym co najmniej 283 dzieci, spoczywa na przyszpitalnej nekropolii, na jej północnych kwaterach, co wiadomo z analizy archiwalnych zdjęć lotniczych oraz studiów układu nielicznych zachowanych obiektów, a także relacji świadków.

Wiadomo także o co najmniej 230 dorosłych pacjentach wywiezionych z Lublińca na śmierć do ośrodków zagłady w Rzeszy, związanych z akcją T4.
- Gwałtowny wzrost liczby zmarłych pacjentów w czasie niemieckiej okupacji miasta na tle zgonów z lat przedwojennych oraz pierwszych powojennych miesięcy funkcjonowania placówki, ukazuje celowy mechanizm i skalę realizacji w Lublińcu nieludzkiej doktryny „Vernichtung lebensunwerten Lebens” (niem. „zniszczenie życia niewartego życia” lub „życia niegodnego życia”) - podał IPN. (PAP)
th/ lm/