Wystawa „Joao Maria Gusmao. Śladami Białego Tygrysa” w Zachęcie-Narodowej Galerii Sztuki w Warszawie. Fot. PAP/Albert Zawada
Na wystawie „Joao Maria Gusmao. Śladami Białego Tygrysa” w Zachęcie są rzeczy, które znamy, ale rzadko przyglądamy im się naprawdę uważnie. Różne filmowe „sztuczki” portugalskiego artysty zmieniają naszą percepcję. Jego „rzeźby filmowe” pobudzają zmysły, wywołują złudzenia i tworzą iluzje.
Wystawa „Joao Maria Gusmao. Śladami Białego Tygrysa” składa się z 12 „rzeźb filmowych”, jak nazywa je sam artysta; większość powstała w ramach jego rezydencji w Zachęcie. To zapętlone projekcje. Cała przestrzeń ekspozycji jest wypełniona kakofonią pracujących projektorów. W wielu pracach wykorzystano ujęcia wykonywane w zwolnionym tempie. - W efekcie wystawa jest w dużej mierze skupiona na przedstawianiu ruchu, a także na filmie jako medium ruchomych obrazów, które w rzeczywistości składają się z pojedynczych klatek. To dopiero nasza percepcja łączy je ze sobą w ruch - powiedział PAP kurator wystawy Post Brothers (właśc. Matthew Post).
Jeden z filmów na wystawie przedstawia gazową latarnię przy ulicy Agrykola w Warszawie. Po zmroku nie zapala się ona automatycznie, robi to człowiek. Została sfilmowana na jednej taśmie zarówno w dzień, jak i w nocy. Jak tłumaczył Post Brothers, to odwrócenie techniki znanej z klasycznego kina, polegającej na wykorzystywaniu niebieskiego filtra, aby uzyskać efekt nocnego ujęcia.

Wystawa „Joao Maria Gusmao. Śladami Białego Tygrysa” w Zachęcie-Narodowej Galerii Sztuki w Warszawie. Fot. PAP/Albert Zawada
Tytuł wystawy nawiązuje do pracy „School of the White Tiger”, która powstała przez przypadek. - We Francji Joao Maria Gusmao zauważyła na fasadzie szkoły kung-fu częściowo zamalowane graffiti. Efekt przypominał jednak malarstwo akcji - szybkie i ekspresyjne. Wygląda to tak, jakby mistrz kung-fu malował ścianę - mówił kurator. Praca to zbiór nieruchomych obrazów; próbuje opisać ruch, jednak tworzy jedynie jego iluzję.
W „rzeźbach filmowych” artysty można odnaleźć odniesienia do malarstwa. Widać je m.in. w dwóch pracach przedstawiających parki trampolin. Zazwyczaj pełne dzieci, u Gusmao są puste. W efekcie to wielobarwne kompozycje nawiązujące do dziedzictwa abstrakcji geometrycznej, modernizmu i architektury.
Jedną z ważniejszych prac na wystawie, według Post Brothers, jest film nakręcony na torze wyścigów konnych na Służewcu. Artysta wykorzystał kamerę rejestrującą obraz w zwolnionym tempie. Nie nagrał jednak koni, ale m.in. operatorów kamer śledzących wyścig i ekran pokazujący widzom kolejne etapy gonitwy. - Skupiliśmy się na choreografii dokumentowania wydarzenia oraz na tym, jak różne sposoby przedstawiania wyścigu tworzą konkurujące ze sobą doświadczenia czasu - tłumaczył.
Dziesięć prac zostało stworzonych w Polsce specjalnie na tę wystawę, dwie powstały wcześniej. Według kuratora tylko kilka elementów można jednoznacznie rozpoznać jako polskie - np. latarnie przy Agrykoli czy ujęcia wykonane w Muzeum Techniki w Pałacu Kultury i Nauki. - Byliśmy bardzo świadomi tego, na co zwracają uwagę zagraniczni artyści przyjeżdżający do Polski. Zazwyczaj interesuje ich dziedzictwo postsocjalistyczne albo miejsca obciążone historią - ocenił. - My chcieliśmy czerpać z tego, co zwyczajne i codzienne w polskim życiu, bez jego egzotyzowania - dodał.

Portugalski artysta Joao Maria Gusmao uczestniczy w Zachęcie-Narodowej Galerii Sztuki w Warszawie. Fot. PAP/Albert Zawada
Publiczność nie musi wiedzieć, jak działa projektor 16 mm, żeby zrozumieć wystawę, nie musi także rozumieć wszystkich analogii i interpretacji artysty. Gusmao wraz z kuratorem chcą wywołać u widza efekt synestezji - pobudzenia jednego zmysłu, który następnie wywołuje wrażenia w innym zmyśle. Ekspozycja może być dla niektórych nawet doświadczeniem hipnotycznym.
- Wystawa polega również na przyglądaniu się rzeczom, które być może widzimy na co dzień, ale którym rzadko przyglądamy się naprawdę uważnie. Różne filmowe „sztuczki” pozwalają zmienić naszą percepcję. Mogą sprawić, że zaczynamy postrzegać coś w dziwny, nieoczywisty sposób albo ponownie skupiamy uwagę na czymś, co wcześniej przeoczyliśmy - podkreślił Post Brothers.
Gusmao jest jednym z najsłynniejszych współczesnych portugalskich artystów. Na początku XXI wieku tworzył duet artystyczny z Pedro Paivą. Ich praca z mediami, językiem i produkcją artystyczną skupiała się wokół tematów egzystencjalnych. Powstawała z użyciem taśmy 16 mm, ale obejmowała również rysunek, rzeźbę i tekst. W 2009 roku reprezentowali Portugalię na Biennale w Wenecji, niedługo potem zakończyli współpracę.
W ostatnich latach artysta koncentruje się na materialności procesu tworzenia obrazu. Jak tłumaczył Post Brothers, prezentowane w Zachęcie filmy 16 mm są namysłem nad procesem tworzenia obrazów i relacją z nimi. - Proces wprowadza również element przypadku i niespodzianki, ale jednocześnie jest mocno zakorzeniony w pytaniach o to, w jaki sposób konstruowane są obrazy i sama rzeczywistość - uzupełnił.

Gusmao wykorzystuje strategię „krytycznej archeologii”. Czerpie z konwencji wypracowanych w historii mediów, kina, fotografii i innych dziedzin. „Krytyczna archeologia” polega także na przyglądaniu się ograniczeniom i możliwościom technologii mediów. - Jego prace dotyczą również tego, jak różne technologie wpływają na nasze relacje ze światem: kształtują sposoby postrzegania, różne doświadczenia czasu oraz odmienne sposoby jego rozumienia i odczuwania - zaznaczył kurator.
Wystawę „Joao Maria Gusmao. Śladami Białego Tygrysa” można oglądać do 31 października w Zachęcie - Narodowej Galerii Sztuki w Warszawie. Następnie projekt będzie kontynuowany w Portugalii. Jego kolejnym etapem będzie specjalna prezentacja w Sismógrafo w Porto. (PAP)
zzp/ miś/