Wytyczona przez Jana Bernharda Aleja Najświętszej Maryi Panny. Pocztówka z lat międzywojennych
Miast łączono ze sobą wiele, ale to co się stało w 1826 r. pod Jasną Górą było wyjątkowe: Częstochowa nie wchłonęła Częstochówki, nie scalono też ośrodków leżących po dwóch stronach rzeki, jak w przypadku Budapesztu czy Bielska-Białej. Nową Częstochowę Jan Bernhard rozplanował w szczerym polu, wyznaczając miejsce na ratusz w połowie drogi między łączonymi miasteczkami, by żadnego nie urazić.
Częstochowę, zwaną potem Starą, leżącą u brodu przez Wartę, do rangi miasta podniósł między 1370 a 1375 r. książę Władysław Opolczyk – ten sam, który dekadę później sprowadził z Węgier na Jasną Górę paulinów. Pod ich siedzibą powstała z czasem wieś klasztorna, zwana Częstochówką (albo Nową Częstochową). Przywilej miejski nadał jej w 1717 r. król August Mocny.
Pod koniec XVIII w. oba te ośrodki, oddalone od siebie o 2,5 km, miały po kilka tysięcy mieszkańców, typowo dla miast ówczesnej, słabo zurbanizowanej Polski. Populacją wyróżniała się wtedy tylko 100-tysięczna Warszawa; Lwów liczył 33 tys. mieszkańców, Kraków 24 tys., a Poznań i Lublin po 12-13 tys.
W 1814 r. na Kongresie Wiedeńskim - będącym konsekwencją upadku Napoleona - ustalono, że duża część byłego Księstwa Warszawskiego stanie się Królestwem Polskim połączonym unią personalną z Rosją. Królem Polski, który jednocześnie piastował tytuł cara Rosji, stał się Aleksander I.
Pierwsze lata owego tworu to czas wielkich reform przeprowadzonych za sprawą ministra skarbu księcia Franciszka Ksawerego Druckiego-Lubeckiego. Historyk z Uniwersytetu Jagiellońskiego prof. Andrzej Chwalba przedstawiał go jako człowieka, który zbudował silną ekonomiczną podstawę Królestwa Polskiego. Wymieniał, iż jego autorstwa jest Giełda Warszawska, Bank Emisyjny Polski. Ściągnął do nas kapitał z Czech i Niemiec - fabrykantów, którzy zaczęli tworzyć podwaliny potęgi Łodzi.
Inny historyk Mariusz Głuszko w książce „Franciszek Ksawery Drucki-Lubecki i cud gospodarczy Królestwa Polskiego” opisuje jej bohatera jako idącego inną drogą niż większość jego współczesnych.
Klucz do narodowej samodzielności widział nie w skazanej na niepowodzenie walce zbrojnej z Rosją – powstanie listopadowe uważał za samobójstwo polityczne i gospodarcze - lecz w budowie nowoczesnej gospodarki i zdrowego pieniądza. „Polsce potrzeba bogactwa dla utrzymania niepodległości” – mawiał.
Przy Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych i Policji powołał Komisję Miast, zajmującą się ich rozwojem. Książę Drucki-Lubecki dostrzegł potencjał Częstochowy jako ośrodka nie tylko pątniczego: w okolicy były rudy żelaza i tradycje odlewu metali. Postanowił więc stworzyć, w oparciu o dwa wegetujące i zniszczone wojnami napoleońskimi miasteczka, nowoczesny organizm miejski.
Partnera znalazł zwłaszcza w burmistrzu jednej z Częstochów, tej nadwarciańskiej; władze drugiej początkowo podchodziły do połączenia nieufnie. Burmistrz Starej Częstochowy Aleksy Toliński podjął inicjatywę i nawet ją rozwijał: snuł plany sprowadzenia do Częstochowy tkaczy i organizacji targów włókienniczych.
Ale to burmistrz Częstochówki, Jan Muszyński, został pierwszym prezydentem zespolonego miasta. W pośmiertnej opinii Komisji Rządowej Spraw Wewnętrznych i Policji z 1861 r. „w służbie swojej odznaczał się prawością i gorliwością w pełnieniu obowiązków”.
Aktem, który pozwolił na konkretne działania, stało się rozporządzenia namiestnika w sprawie regulacji Częstochowy z 19 czerwca 1817 r. oraz dekret namiestnika o funduszu żelaznym dla budujących się w Częstochowie z 29 kwietnia 1825 r.

Plan nowej Częstochowy. Widać pierwotny układ polnych dróg i naniesiona siatkę obecnych ulic 9białe linie). Mat. Archiwum Państwowego w Częstochowie
Wstępne wizje przestrzenne nowego miasta ulokowanego w szczerym polu, między oboma łączonymi ośrodkami, powstały już w 1818 r. Dwa lata później burmistrz Toliński zwrócił się do komisji o „budowniczego rządowego, który rozmierzywszy puste place, porobiłby stosowne obrysy do zabudowania tychże i również rozmierzywszy puste od Starej do Nowej Częstochowy prowadzące, oznaczyłby ilość domów dla fabrykantów tam wystawić się mogących…”.
Zadanie zlecono mierniczemu i geodecie wojewódzkiemu z Kalisza Janowi Bernhardowi. Do pracy podszedł bardzo solidnie, do Częstochowy przyjeżdżał trzykrotnie, w 1822, 1823 i 1825 r. Efektem tych wizyt były dokładne plany Starej i Nowej Częstochowy – a następnie rozplanowanie nowego miasta.
„To była francuska wizja miasta. Podstawę stanowił model paryski z alejami-bulwarami, które wiążą kolejne place-skwery” – oceniał prof. Chwalba.
Tak właśnie skonstruowana jest dzisiejsza główna ulica śródmieścia Częstochowy, Aleja Najświętszej Maryi Panny, w chwili wytyczania nazwana ulicą Świętej Panny Maryi. Bernhard zaprojektował ją w formie szerokiego na 44 m i długiego na przeszło 1,5 km bulwaru z dwiema jezdniami, rozdzielonymi środkowym pieszym pasażem. Zacieniały go cztery rzędy drzew (obecnie dwa).
Mierniczy wytyczył trzy place: Nowy Rynek (obecnie Plac Daszyńskiego) na przedpolu nadwarciańskiej Częstochowy, Rynek św. Jakuba (obecnie Plac. Biegańskiego) w połowie dystansu między łączonymi miasteczkami oraz Rynek Jasnogórski przy klasztorze paulinów.

Plan Alei Najświętszej Maryi Panny. Ze zbiorów Archiwum Państwowego w Częstochowie
Bernhard poprowadził bulwar w linii prostej między kościołem w Starej Częstochowie a wieżą jasnogórską. „Dzięki otwarciu perspektywy na wzgórze jasnogórskie z dominantą klasztoru wykorzystano do maksimum możliwości wydobycia ładunku emocjonalnego; efekt potęguje się w miarę przybliżania do kulminacji” – pisał o klasie projektu Jana Bernhardta Juliusz Braun w książce „Częstochowa. Urbanistyka i Architektura”.
Zdecydowano, że parcele przy nowej ulicy będą sprzedawane po atrakcyjnych stawkach – ale też pod warunkiem, że zostaną zabudowane w określonym czasie. Zaś gmach ratusza, by nie urazić żadnego z łączonych miast, pobudowano w połowie drogi między nimi, czyli przy Rynku św. Jakuba.
Decyzję o formalnym połączenia Starej i Nowej Częstochowy podjęła 19 sierpnia 1826 r. Rada Administracyjna Królestwa Polskiego.
Za wizjonerską pracę Bernharda płacili nie częstochowianie, lecz władze zwierzchnie - i to z dużymi oporami. Rachunek, wliczając koszty podróży, wyniósł 3765 złp oraz 15 gr i został zakwestionowany w kilku pozycjach.

Rynek św. Jakuba (obecnie Plac Biegańskiego) w połowie drogi między Starą i Nową Częstochową. Tu Jan Bernhard wyznaczył miejsce na ratusz. Ze zbiorów Archiwum Państwowego
„Rzecz wlokła się przez kilka lat i dopiero 26 czerwca 1834 r. przedstawiono rachunek w warszawskiej Radzie Budowniczej, podpisany przez samego Prezesa Banku Polskiego Józefa Lubowidzkiego. Zanim jednak nastąpiła wypłata należności, ubiegło jeszcze trochę czasu na mitrędze ze strony ówczesnej biurokracji najwyższej” – podawał Ryszard Kołodziejczyk w zbiorowej pracy „Częstochowa. Dzieje miasta i klasztoru jasnogórskiego”.
Miasto wykorzystało szanse rozwojowe, jakie przyniosły początkowe lata funkcjonowania Królestwa Polskiego. - Jestem przekonany, że gdyby w 1826 r. nie powstała „nowa Częstochowa”, nie ma pewności, że drogę żelazną warszawsko-wiedeńską poprowadzono by przez miasto. Istniały bowiem różne warianty projektu, a przed połączeniem nadwarciańskiej Częstochowy z podjasnogórską Częstochówką, nie był to wcale wyróżniający się ośrodek – przekonywał przed rozpoczęciem obchodów „200-lecia nowoczesnej Częstochowy” Włodzimierz Gidziela, wiceprezes Towarzystwa Przyjaciół Częstochowy.
Kolej wiedeńską planowano poprowadzić pierwotnie bardziej na wschód od Częstochowy, przez historyczne, z czasów I Rzeczpospolitej, ośrodki administracyjne, jak Lelów (dziś nie ma nawet praw miejskich). Dopiero w trakcie budowy pierwszego odcinka „wiedenki” z Warszawy do Skierniewic, zdecydowano o zmianie dalszej trasy.
Droga żelazna dotarła do Częstochowy w 1846 r. Dała kolejny impuls rozwojowy. W efekcie Częstochowa nie podzieliła losu dziesiątek miasteczek w zaborze rosyjskim, które wegetowały, a po powstaniu styczniowym odebrano im prawa miejskie.
Częstochowscy historycy zwracają uwagę na jeszcze jeden aspekt w kontekście prac Bernharda. Gdy w 1877 r. znaczące podwyżki ceł w zaborze rosyjskim skłoniły fabrykantów z Europy, wysyłających dotąd swe towary do Rosji, do budowy fabryk w granicach imperium carów – miasto miało więcej atutów niż inne. Oczywiście ważna była kolej, obfitość wody (Warta) czy bliskość granicy - ale nie tylko.
Pomogło też przyszłościowe rozplanowanie miasta - Częstochowa była atrakcyjna do zamieszkania dla kadry fabrycznej i właścicieli przedsiębiorstw. „Powstanie takiego układu urbanistycznego zbiega się ze wzrastającą świadomością ludzi, którzy coraz chętniej spędzają aktywnie wolny czas (spacery, jazda konna, rodzący się sport). Wzrasta wrażliwość na przyrodę, potrzeby środowiska; modne są pozamiejskie wycieczki i turystyka. Panie spacerują z panami po bezpiecznych, szerokich alejach, spędzając w ten sposób wolny czas” – mówił prof. Chwalba.
Przed połączeniem Starej i Nowej Częstochowy w obu miast żyło w sumie 5 tys. osób. Wkrótce po scaleniu stało się czwartym ośrodkiem w Królestwie Polskim – po Warszawie, Lublinie i Kaliszu (czas łódzkiej „ziemi obiecanej” jeszcze nie nadszedł). Następnie liczba mieszkańców szybko rosła, osiągając 100 tys. na początku XX w. Obecnie Częstochowa ma ich 200 tys.
Z okazji „200-lecia nowoczesnej Częstochowy” Jan Bernhard został 27 sierpnia uhonorowany poprzez nadanie jego imienia wiaduktowi nad torami „wiedenki” w Alei Najświętszej Maryi Panny, którą wytyczył. Bernhard, z pochodzenia Niemiec, urodził się i wykształcił we Wrocławiu. Był urzędnikiem Królestwa Prus, potem Księstwa Warszawskiego. W 1817 r. został mianowany Inżynierem Wojewódzkim w woj. kaliskim Królestwa Polskiego.

- Warto pamiętać o tym, że Częstochowa rozwijała się najlepiej wtedy, kiedy była miastem otwartym, różnorodnym, wielokulturowym. Dzisiejsza Częstochowa jest spadkobierczynią tej różnorodności. Powinniśmy o tym pamiętać nie tylko jako o części historii, ale także o wartości, która przez lata była źródłem rozwoju naszego miasta - powiedział podczas nadzwyczajnej sesji rady miasta, na której wiadukt otrzymał patrona, przewodniczący Rady Miasta Marcin Biernat.
Tomasz Haładyj (PAP)