Lech Łada. Fot. domena publiczna
Wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał w sobotę, że zdecydował o pośmiertnym mianowaniu podporucznika Lecha Łady „Żagiew” na stopień kapitana. Jako żołnierz Armii Krajowej i cichociemny przeniknął do kierownictwa OUN-UPA i zdobył informacje o planowanych mordach.
„Podjąłem decyzję o pośmiertnym mianowaniu ppor. Lecha Łady „Żagiew” na stopień kapitana!” - napisał wicepremier Kosiniak-Kamysz na X.
Poinformował, że Łada „jako żołnierz Armii Krajowej i cichociemny przeniknął do kierownictwa OUN-UPA i zdobył informacje o planowanych mordach na polskiej ludności cywilnej” i „ostrzegał przed nadchodzącą zbrodnią”.
Lech Łada był uczestnikiem kampanii wrześniowej, a następnie członkiem Związku Walki Zbrojnej. Z okupowanej Polski przedostał się do Francji, a następnie Wielkiej Brytanii, gdzie wstąpił do 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej. W marcu 1942 r. jako jeden z cichociemnych został przerzucony do kraju. Z ustaleń prof. Grzegorza Motyki wynika, że udając dezertera nawiązał kontakt z UPA. Dzięki temu dowiedział się o przygotowaniach do czystki etnicznej - wymordowania ludności polskiej na terenach Wołynia. Ostrzeżenia Lecha Łady zostały jednak zbagatelizowane przez dowództwo, zaś on sam wkrótce potem zginął w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach. Jego symboliczny grób znajduje się na Powązkach.
Szef MON podkreślił, że „pośmiertny awans jest wyrazem wdzięczności Rzeczypospolitej za jego odwagę, służbę i wierność Polsce”.
11 lipca obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP. Upamiętnia on rocznicę tzw. krwawej niedzieli 11 lipca 1943 r., gdy doszło do fali mordów na Polakach. Był to punkt kulminacyjny rzezi wołyńskiej.
Terminem „zbrodnia wołyńska” określa się mordy popełniane na cywilnej ludności polskiej dawnych Kresów Wschodnich przez nacjonalistów ukraińskich z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN), Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) oraz innych formacji nacjonalistycznych. Do zdarzeń dochodziło przede wszystkim na Wołyniu, ale też w Małopolsce Wschodniej oraz na terenie obecnych województw lubelskiego i podkarpackiego. Miało to miejsce w czasie, gdy tereny te znajdowały się pod okupacją niemiecką, a także w początkowym okresie po przetoczeniu się frontu i ustanowieniu nowej granicy państwowej.
Według szacunków polskich historyków zginęło ok. 100 tys. Polaków, przede wszystkim kobiet, dzieci i osób starszych, a tysiące innych pod presją opuściło swoje rodzinne strony. (PAP)
pak/ drag/