
Legendarnego pruskiego lotnika Ferdinanda Schulza, zwanego „Ikarem z warmińskiego nieba", upamiętnią seniorzy lotnicy i rodzinna jego wieś Piszewo na Warmii. Konstruktor swój pierwszy szybowiec stworzył m.in. z listewek świerkowych, pergaminu, blachy z puszek do konserw i drutu do wiązania kwiatów.
Regionalistka i przewodniczka, która wygłosiła wiele wykładów o Schulzu Izabela Treutle zauważa, że Ferdinand Schulz jest nieznaną, ale wyjątkową postacią pochodzącą regionu. Jej zdaniem warto pochylić się nad jego życiorysem.
Schulz urodził się w 1892 roku w małej wsi Piszewo na Warmii (dziś gmina Jeziorany). - Niezwykle kreatywny i odważny człowiek, który trafił na czas w historii, który sprzyjał aspiracjom człowieka związanymi z rozwojem lotnictwa. Wysportowany, ambitny, twórczy, lubił bardzo adrenalinę, lubił prędkość i jazdę motocyklem - wyliczyła dla PAP Treutle zaznaczając, że największą miłością Schulza było lotnictwo.
Schulz w czasie I wojny światowej pracował jako lotnik, miał stopień podporucznika lotnictwa. Wiele razy, specjaliści doliczyli się, że konkretnie 98 razy, udawało mu się wyjść cało z wielkich opresji. Już podczas pierwszego lotu na front jego samolot został ostrzelany, ale Schulz awaryjnie wylądował na łące.
Po 1918 r. Schulz rozpoczął budowanie swoich pierwszych szybowców: FS 1 i FS 2. - Pierwszy szybowiec stworzył z tego, co miał pod ręką: listewek świerkowych, papieru pergaminowego, blachy z puszek do konserw i lekkiego drutu do wiązania kwiatów. Do budowy swojego najsławniejszego szybowca FS 2 oprócz strun do fortepianu użył także kijów do szczotki. Stąd nazwa „Besenstielkiste”, czyli skrzynia na kije do szczotek. I między innymi takimi konstrukcjami udało mu się w latach 20. ubiegłego wieku pobić wszystkie możliwe rekordy świata w szybownictwie - powiedziała Treutle.
Schulz m.in. osiągnął najlepszy wynik na świecie w locie długodystansowym – 8 godzin 42 minuty.
Schulz zginął w katastrofie lotniczej 16 czerwca 1929 roku w Sztumie, gdy trenował zrzucanie wieńca pamiątkowego z wysokości 50 metrów. Jest pochowany na cmentarzu w Lidzbarku Warmińskim.
Ferdinand Schulz przy szybowcu „Westpreussen”, 1926-1929. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe
Urodzony i pochowany na Warmii Schulz ma tablice pamiątkowe poświęcone swoim dokonaniom poza regionem m.in. w Malborku, gdzie pracował.
- Uznaliśmy z kolegami z klubu seniorów lotnictwa w Pruszczu Gdańskim, że tak barwna postać, tak wybitny lotnik powinien być też upamiętniony w rodzinnej wsi. Chcemy mu w Piszewie na dużym kamieniu zamocować tablicę pamiątkową - powiedział PAP prezes tego klubu Krzysztof Kurkiewicz. Zadeklarował, że lotnicy z Pomorza ufundują tablicę.
- My jako mieszkańcy wsi parę lat temu też mieliśmy taki pomysł. Niestety nie udało się nam go zrealizować - powiedziała PAP sołtys Piszewa Teresa Jarkiewicz. Na prośbę lotników z Pruszcza Gdańskiego pani sołtys porozmawiała z mieszkańcami wsi o pomyśle upamiętnienia Schulza. Zapewniła PAP, że "nikt nie ma nic przeciwko".
- Stoi wciąż dom, w którym Schulz się urodził. Dziś jest tam na dole świetlica wiejska i sklep, a na piętrze budynku mieszkanie. Rozmawiałam m.in. z ludźmi, którzy w nim mieszkają - dodała sołtys.
Nagrobek Ferdinanda Schulza na cmentarzu w Lidzbarku Warmińskim. Fot. Romek, CC BY-SA 3.0 <https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0>, via Wikimedia Commons
W ocenie Kurkiewicza do upamiętnienia Schulza w rodzinnej wsi dojdzie szybko. - Wielkiej filozofii w tym nie ma. Postać jest tak niebanalna, że warto o niej przypominać - stwierdził.
W ostatnich latach postać Schulza przypominało m.in. Muzeum Miasta Malborka, które wspólnie z Ostpreußisches Landesmuseum w 95. rocznicę śmierci lotnika stworzyło wystawę "Ferdinand Schulz Pruski Ikar". Szybowce wykonane z kijów od szczotek można było oglądać także na czasowej wystawie w zamku w Lidzbarku Warmińskim. (PAP)
jwo/ amac/