Jedwabne,10.07.2001r. Uroczystości żałobne w 60. rocznicę pogromu Żydów. N/z: prezydent Aleksander Kawaśniewski podczas składania wieńca. Fot. PAP/Adam Tuchliński
Obchody zbrodni w Jedwabnem rzadko gościły czołowych polskich polityków. Poza Aleksandrem Kwaśniewskim w 2001 r. w uroczystościach nigdy nie wziął udziału żaden prezydent ani premier. W tym roku obecność zapowiedzieli marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty i marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska.
Historia debaty na temat zbrodni w Jedwabnem, a zarazem organizowania politycznych obchodów jej rocznicy ma początek w opublikowanej w 2000 roku książce Jana Tomasza Grossa „Sąsiedzi”. Co prawda kilku mieszkańców Jedwabnego zostało skazanych za udział w zbrodni już w 1949 roku, ale przez całe dziesięciolecia wydarzenia z 10 lipca 1941 roku nie były obecne w polskiej przestrzeni publicznej.
Jan Tomasz Gross przedstawił w książce relacje ocalałego Szmula Wasersztajna o wydarzeniach, które rozegrały się w Jedwabnem krótko po wkroczeniu wojsk niemieckich - od 1939 roku miasto znajdowało się pod okupacją radziecką. Według oficjalnych ustaleń IPN z 2002 roku 10 lipca 1941 r. kilkudziesięcioosobowa grupa polskiej ludności cywilnej doprowadziła z inspiracji Niemców do spalenia w stodole miejscowych Żydów.
Książka Grossa wywołała ogólnonarodową debatę. Na początku 2001 roku w miejscu dawnej stodoły rozpoczęto prace ekshumacyjne, w wyniku których oszacowano liczbę ofiar na około 300. Prace zostały jednak wtrzymane na polecenie ówczesnego ministra sprawiedliwości Lecha Kaczyńskiego, który wysłuchał stanowiska niechętnych ekshumacjom środowisk żydowskich.
Zdemontowano też stary pomnik z napisem, że zbrodni dokonali Niemcy, i wzniesiono nowy, a na obrysie dawnej stodoły, w której zginęli Żydzi, ustawiono mur z bloków z piaskowca. Na pomniku po polsku, hebrajsku i jidisz napisano: „Pamięci Żydów z Jedwabnego i okolic, mężczyzn, kobiet, dzieci, współgospodarzy tej ziemi, zamordowanych, żywcem spalonych w tym miejscu 10 lipca 1941 roku. Jedwabne 10 lipca 2001 roku”. Otwarto też cmentarz ofiar.
Pod nowym pomnikiem 10 lipca 2001 roku odbyły się uroczystości w 60-lecie zbrodni z udziałem prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego oraz ministra spraw zagranicznych Władysława Bartoszewskiego. W swoim przemówieniu Kwaśniewski przeprosił Żydów w imieniu swoim „i tych Polaków, których sumienie jest poruszone tamtą zbrodnią”.
Jednak w rocznicowych obchodach w kolejnych latach nie pojawił się już nigdy polski polityk tej rangi, choć zwykle 10 lipca do Jedwabnego przybywali ambasador Izraela czy przewodniczący Gminy Wyznaniowej Żydowskiej.
Większe uroczystości odbywały się zwykle z okazji okrągłych rocznic - 65. w 2006 roku, 70. w 2011 roku i 80. w 2021 roku. W 2006 roku wzięło w nich udział kilkadziesiąt osób, m.in. delegacja z Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie z przewodniczącym Piotrem Kadlčikiem, ambasador Izraela w Polsce Dawid Peleg, przedstawiciele prezydenta Lecha Kaczyńskiego i ministra spraw zagranicznych. Był też wicepremier Roman Giertych - poza Kwaśniewskim jest jednym z najwyższych rangą polskich polityków uczestniczących w obchodach.
Giertych był wtedy wicepremierem i ministrem edukacji narodowej, a także przywódcą współrządzącej z PiS oraz Samoobroną Ligi Polskich Rodzin. Premierem był jeszcze Kazimierz Marcinkiewicz, ale akurat w dniu tamtych uroczystości w Jedwabnem prezydent Lech Kaczyński desygnował na premiera swojego brata Jarosława. Zasiadając w rządzie, Giertych starał się nieco zmienić wizerunek. Jeszcze bowiem w 2002 roku, po ogłoszeniu przez IPN ustaleń w sprawie mordu, ówczesny kolega klubowy Giertycha z LPR Antoni Macierewicz oświadczył, iż klub Ligi „protestuje przeciwko niebywałemu w treści i w formie pomówieniu Narodu Polskiego i mieszkańców Jedwabnego o to, że »Polacy odegrali decydującą rolę w zamordowaniu Żydów w Jedwabnem«”.
Podczas uroczystości 70. rocznicy w 2011 roku nie było co prawda Bronisława Komorowskiego, ale jego ówczesny doradca Tadeusz Mazowiecki odczytał list, w którym prezydent ponownie w imieniu Rzeczypospolitej poprosił Żydów o przebaczenie. Pisał także, że „naród ofiar musiał uznać tę niełatwą prawdę, że bywał także sprawcą”. „Długo trwało, zanim zrozumieliśmy, że przyznanie się do tej winy nie przekreśla polskiej martyrologii i polskiego bohaterstwa w walce z niemieckim i sowieckim okupantem, że nie oznacza relatywizacji win i wywrócenia proporcji w ocenie historycznych zasług i grzechów” - pisał Komorowski.
W uroczystościach tych brał udział, tym razem jako przewodniczący Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, prof. Władysław Bartoszewski, a także tradycyjnie rabin Michael Schudrich i katolicki biskup Mieczysław Cisło z Komitetu ds. Dialogu z Judaizmem KEP. Należał on do nielicznych przedstawicieli Episkopatu uczestniczących w jedwabieńskich uroczystościach. Częściej bywali tam katoliccy księża, którzy nie byli w najlepszych relacjach z hierarchią kościelną, jak np. ks. Wojciech Lemański czy ks. Adam Boniecki.
Niedługo po 70. rocznicy, 1 września 2011 roku, doszło zresztą do zniszczenia pomnika w Jedwabnem. Wandale zamalowali farbą znajdujące się na pomniku napisy w języku polskim i hebrajskim. Na elementach okalających obelisk napisano dużymi literami: „Nie przepraszam za Jedwabne” oraz „Byli łatwopalni”; namalowano tam też swastyki i symbole SS. Incydent wywołał oburzenie m.in. organizacji żydowskich, Instytut Pamięci Narodowej uznał profanację pomnika za „barbarzyński akt”, a prezydent Komorowski określił ją jako „skandaliczny akt wandalizmu”.
W 2016 roku, w uroczystościach z okazji 75. rocznicy mordu, nie uczestniczył żaden czołowy polski polityk. Tradycyjnie był naczelny rabin Polski Michael Schudrich, a także wiceambasadorka Izraela w Polsce Ruth Cohen-Dar, która dziękowała prezydentowi Andrzejowi Dudzie za przemówienie, jakie wygłosił kilka dni wcześniej na uroczystościach z okazji 70. rocznicy pogromu kieleckiego.
W 2021 roku 80. rocznica mordu przypadała w sobotę 10 lipca, ale ze względu na szabat obchody odbyły się w niedzielę 11 lipca. W skromnych uroczystościach znów zabrakło najważniejszych polityków - wziął w nich udział m.in. doradca prezydenta RP ds. polityki zagranicznej Paweł Czerwiński czy sekretarz stanu w MSZ Szymon Szynkowski vel Sęk. Tym razem pojawił się Szewach Weiss (który podczas uroczystości w 2001 roku wygłaszał przemówienie jako ambasador Izraela), a także np. rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar oraz biskup Rafał Markowski.
Nieco wyższej rangi była delegacja państwowa w wyborczym 2023 roku. Obecna była np. wicemarszałek Sejmu Małgorzata Kidawa-Błońska z PO, a także sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP Wojciech Kolarski, który bywał zresztą na kilku rocznicowych uroczystościach.
Obchody rocznicy mordu były zwykle bojkotowane przez przedstawicieli miejscowych władz Jedwabnego, krytycznie nastawionych do ustaleń IPN. W 2006 roku rada miasta Jedwabne nadała nawet tytuł honorowego obywatela historykowi Jerzemu Robertowi Nowakowi, który w swoich książkach kwestionował ustalenia Jana Tomasza Grossa i IPN.
Od pewnego czasu podczas uroczystości obecne są, choć w innym charakterze, środowiska narodowe. W 2024 roku na prywatnej działce w pobliżu miejsca pamięci ustawiono scenę, a na niej ołtarz. Odbywało się tam wydarzenie pod hasłem: „Odkłamujemy historię zbrodni w Jedwabnem”. Uczestnicy trzymali polskie flagi, a także transparenty dopominające się o ekshumacje; zaprzeczali, że zbrodni w Jedwabnem dokonali Polacy.
W ubiegłym roku uroczystości wraz ze swoimi zwolennikami zakłócił europoseł Grzegorz Braun. Próbował m.in. zablokować wyjazd samochodów z uczestnikami uroczystości, w tym busa z rabinem Schudrichem. Z kolei środowiska narodowe na prywatnej działce w sąsiedztwie pomnika odsłoniły instalację określaną jako „Pomnik prawdy o zbrodni w Jedwabnem”. To osiem głazów z metalowymi tablicami, na których znalazły się różne treści po polsku i angielsku, sprzeczne z ustaleniami IPN i historyków.
Udział w tegorocznych uroczystościach, które odbędą się w piątek, zapowiedzieli marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty i marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska. (PAP)
pś/ miś/ mro/