kpt. Andrzej Gawron, Fot. facebook
Pamiątkową tablicę poświęconą pilotowi kpt. Andrzejowi Gawronowi, który zginął podczas gaszenia pożaru Puszczy Solskiej, odsłonięto w czwartek w Osuchach. Ogień pojawił się 5 maja br. W tydzień objął prawie 1160 ha lasu.
Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji gen. bryg. Wiesław Leśniakiewicz powiedział podczas uroczystości, że kpt. Andrzej Gawron oddał swoje życie, by chronić mieszkańców i ratować mienie.
– Każda sytuacja pożarowa niesie za sobą ogromne zagrożenie dla tych wszystkich, którzy podejmują walkę z żywiołem, podejmują trud zminimalizowania zagrożenia – stwierdził wiceminister.
Wyraził satysfakcję, że tablica upamiętniająca „heroiczny bój” pilota znajduje się na terenie Muzeum Partyzantów Polskich, którzy walczyli za ojczyznę. W jego ocenie każdy, kto podejmuje walkę z żywiołem, również walczy za Polskę.
Pożar w Puszczy Solskiej w powiecie biłgorajskim wybuchł 5 maja br. Objął w różnym stopniu prawie 1160 ha lasu, w tym 885 ha w zarządzie Lasów Państwowych. Najpoważniejsze zniszczenia są na obszarze ok. 400 ha.
Akcja gaśnicza trwała tydzień. W kulminacyjnym momencie zaangażowanych było ponad tysiąc osób, w tym strażaków, leśników, policjantów i żołnierzy obrony terytorialnej. Do gaszenia pożaru wykorzystano także śmigłowce i samoloty gaśnicze.
W trakcie akcji rozbił się samolot gaśniczy M-18 Dromader, w którym zginął 65-letni pilot Andrzej Gawron. Gawron był wieloletnim kapitanem PLL LOT, który po zakończeniu służby liniowej latał na Dromaderze w Mieleckich Zakładach Lotniczych.
Ze wstępnych ustaleń Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych wynika, że samolot PZL M18B Dromader stacjonował w Bazie Leśnej na lotnisku Warszawa-Babice, a 5 maja o godz. 18.33 został skierowany do gaszenia rozległego pożaru Puszczy Solskiej. Po zatankowaniu ok. 1900 litrów wody pilot wystartował w kierunku Biłgoraja.
O godz. 20.20 maszyna doleciała do wskazanego miejsca, ale – jak podano – pilot nie potwierdził ognia w tym rejonie i poprosił służbę informacji powietrznej o naprowadzenie do punktu wskazanego przez innego pilota. „Punkt ten znajdował się ok. 15 km na wschód od Biłgoraja. O godzinie 20.38 pilot zlokalizował pożar, na który zamierzał dokonać zrzutu wody” – napisano w raporcie.
Następnie zgłosił, że robi rozpoznanie wzdłuż linii ognia, wykona nalot i wyjdzie na prostą. Według ustaleń komisji pilot po wykonaniu kręgu w rejonie pożaru faktycznie zrobił nalot, który zakończył się gwałtownym nurkowaniem.
„Samolot, ścinając wierzchołki drzew, o godzinie 20.40 zderzył się z ziemią. W wyniku zderzenia samolot uległ całkowitemu zniszczeniu, a pilot poniósł śmierć na miejscu” – opisano w raporcie.
Nastąpił zapłon paliwa wyciekającego z rozerwanych zbiorników. Pracujący w pobliżu strażacy zgasili powstały pożar.
Z raportu wynika, że pilot miał ważną licencję liniową ATPL(A) oraz aktualne orzeczenie lotniczo-lekarskie. Zniszczony samolot posiadał też ważne dokumenty zdatności do lotu; jego całkowity nalot wynosił ok. 3443 godziny lotu. Opublikowano także zdjęcia z miejsca wypadku.
W raporcie wstępnym Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych nie wskazano jeszcze przyczyn tragedii i nie sformułowano zaleceń.
Śledztwo w sprawie spowodowania wypadku w ruchu lotniczym ze skutkiem śmiertelnym prowadzi Prokuratura Okręgowa w Zamościu. Ta sama prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie pożaru w Puszczy Solskiej. (PAP)
pin/ joz/